niedziela, 5 marca 2017

3 ulubione wiersze – Anna Dominiak


polonistka, poetka, recenzentka, związana ze środowiskiem literackim Gorzowa Wlkp. i Zielonej Góry. Teksty poetyckie i krytycznoliterackie publikuje na łamach pism: „Pegaz Lubuski”, „Pro Libris”, „Autograf”, „Gazeta Kulturalna” i „Migotania” oraz na portalu pisarze.pl. Zajmuje się także redakcją książek. Autorka arkuszy poetyckich Masala chai oraz W nim my. Jej wiersze weszły w skład antologii: Poeci Polscy 2016 (Warszawa 2016), „Za trawą wszechświat. Antologia 45. Warszawskiej Jesieni Poezji” (Warszawa 2016) oraz Wiersze bez dachu nad głową. Antologia 39. Międzynarodowego Listopada Poetyckiego (Poznań 2016). Stale współpracuje z pismami „Pegaz Lubuski” oraz „Gazeta Kulturalna”. Laureatka drugiego miejsca Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. T. Stirmera (Erotyk na Krechę). Mieszka i pracuje w Świebodzinie.


- Jakie ze swoich prac lubisz najbardziej albo darzysz szczególnymi względami?





Spośród moich poetyckich prób szczególnie cennym wydaje mi się intymny, napisany pod wpływem osobistego doznania wiersz Miasto. Usiłowałam zapisać w nim tajemnicę relacji, która wywołała wielką zmianę w moim życiu. Wiersz jest próbą nazwania i oswojenia chaosu, usprawiedliwienia potrzeby alienacji i utrwalenia osobliwego stanu pozostawania w budującej i jednocześnie niszczącej przyjaźni. 


Jesteś 
huczącym miastem we mnie 
zbudowałam cię 
na zielonym jeziorze 
które wypłynęło 
z uniesionych w niebo źrenic 

rozcięłam je 
wytrysnęły hojnie 

z twoich murów patrzę 
na dalekie osady 
w których palą się 
prawdziwe ognie 

oddziela mnie od nich 
warowna przestrzeń 
przepaść 
przez którą nigdy 
nie przerzucę mostu 

jesteś we mnie 
miastem osobnym 




Moja liryka, jak niejednokrotnie słyszałam, jest głosem nie z tej epoki. Sama to widzę, ale nie potrafię ważnych dla mnie stanów komunikować w inny sposób. Lubię wiersze, które przemawiają aurą. Taki wydaje mi się Włoski sen, tekst dążący do utrwalenia impresji z letniego spotkania. Próbowalam w nim uchwycić nie tylko detale budujące nastrój miejsca i chwili, ale także pokazać dramatyczne uwikłanie w bliskość, osamotnienie mimo pozorów uczucia. 


Gdyby tak nazwać tę chwilę 
brzmiałaby: włoski sen 

w podziemiach dawnego miasta 
chłodzi nas spokój murów 
w półmroku widzę 
ostre krawędzie twoich źrenic 
jakbyś chciał zabić ładną kelnerkę 
bo nigdy nie będzie twoja 
(mówisz: zapomniała o cytrynie) 

dziewczyna smukłą dłonią 
kładzie przed nami talerze 
na nich muszle 
korale i perły 

W twoich ustach 
migotliwe precjoza 

w moich 
tylko 
gorycz cykorii 




Zdarza się, że wiersz rodzi się na styku impulsów, kiedy w moim odbiorze krzyżują się wrażenia z zaobserwowanych obrazów lub zasłyszanych albo przeczytanych fraz. Interferencja tych bodźców, synteza motywów niekiedy wywołuje we mnie iluminację. Wtedy często uświadamiam sobie, że mój los ktoś już wcześniej przeżył i zapisał. Tak było w przypadku wiersza Sen. Jego bohaterka urodziła się w mojej głowie z inspiracji zdaniem z powieści Alice Munro i kadrem z filmu Romana Polańskiego. 


**** 

We śnie Rosemary 
nosi szlafrok w róże 
a miękkie usta chłopca 
tulą jej młodą pierś 

gdy sen zamienia sie w światło 
chroni się w kącie spichlerza 
odkurza potłuczoną porcelanę 
i kapelusz w kwiaty 

siedzi i czeka 
zmęczona zasypia 
jej sen tonie 
w oczekiwaniu pełnym grozy 
nie otworzy już żadnej książki 
nie umyje okien 
będzie jej coraz mniej 

jutro po raz ostatni włoży buty


                                                                © Anna Dominiak



2 komentarze:

  1. Mądre komentarze, dobre teksty. Cóż dodać? Gratuluję!
    Marek

    OdpowiedzUsuń

Komentarze widoczne po zatwierdzeniu przez redaktora

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...