niedziela, 12 lutego 2017

3 ulubione wiersze - Lucyna Brzozowska

rocznik 73. Pochodzi z Bielska-Białej, gdzie pracuje na Akademii Techniczno-Humanistycznej, zajmuje się komputerowym modelowaniem bezpieczeństwa transportu drogowego. Interesuje się buddyzmem zen, fotografią i poezją. Czas wolny spędza w górach. Miłośniczka kotów. Wydała tomy poetyckie: Lewitacja i inne wiersze (1993), Przypięte do światła (2014), PrzenikaNIE WIEM (2014), Jestem niewinna (2016). Jej haiku opublikowano w dwóch antologiach: Dajmy grać świerszczom (2013) i Cztery pory roku w polskim haiku (2015).




- Jakie ze swoich prac lubisz najbardziej albo darzysz szczególnymi względami?


Lubię moje wiersze, właściwie wszystkie, ale trzy tylko można więc tak:

Sztorm halny lubię za metaforę, która jest nadal aktualna: kiedy słyszę wiatr wiersz również słyszę. Za ekspresję, gdyż jest taka moja, zwłaszcza w tamtym okresie pisałam na jednym oddechu. Taki stan jest mi bliski – zachwytu i odkrycia. Kiedy po prostu jest się, się dzieje, się płynie, przeżywa. 



Sztorm halny

Gdy w górach moich
tuż za oknem
halny wiatr
ja morze słyszę

I biegnę plażą
naga tak naga
że to już bardziej
nie jest możliwe
i piasek wilgotny
czuję pod stopami
taki chłodny
gdy wiatr halny
w górach moich
tuż za oknem świszcze

I fale – te sztormowe
ja się ich nie boję
zakrywają mnie całą
gdy płynę
i mam włosy mokre
i twarz i dłonie
pełnej słonej wody
a to wiatr
halny w górach moich
tuż za oknem
drzewa aż do ziemi
kołysze

I tak szumią tak szumią
jak morze 

31.01.04




Dlatego, że łączy się z czymś śmiertelnie dla mnie ważnym. Wtedy gdy go pisałam był odpowiedzią na umieranie. Kilka miesięcy wcześniej odszedł mistrz, obok którego praktykowałam buddyzm zen. To było odejście, które przeżyłam wyjątkowo mocno. Jest to również wiersz dotykający śmierci w aspekcie szerszym, ogólniejszym, w którym stanowi ona przede wszystkim tajemnicę. Wobec niej czuję się często bezradna. Nie tylko nie wiem co, i czy w ogóle jest po tamtej stronie, ale i co zrobić w cielesnym Tu i Teraz śmierci. Być może umieranie to taki żart?


Łąka

Odejść – to takie proste
tylko co zrobić z ciałem
gdzie je zostawić spalić 
pogrzebać niech będzie pokarmem

Szeptały na ucho źdźbła trawy
źrebaki prychały w zabawie
umieranie to taki żart

Maleją gwiazdy milkną pytania 
nikt jeszcze stamtąd nie wrócił

18.02.2012 (z tomu: Przypięte do światła)




Ostatni wiersz to wiersz manifest, natchniony, może nawet prekognicyjny. Nie wiedziałam pisząc, dokąd mnie prowadzi, ale rósł we mnie, jak nasionko. Kiełkował ku rozpoczęciu zmian. Dobrze, że go sobie przypomniałam, bo właśnie poczułam, że znów zasypiam, zapominam siebie. Bardzo ważne – odzyskać siebie. To odzyskiwanie nie kończy się na jednym akcie, na jednej zmianie, dojrzeniu ku czemuś, ale jest procesem. Przez pierwszą część życia buduje się siebie: zbiera bagaż przeżyć, traum, kompleksów, schematów, przez drugą zapomina (wypiera) i dopiero przez trzecią, jeśli ma się odrobinę szczęścia, odzyskuje. Być może jest jeszcze czwarta, gdy po prostu się jest? Oby…


Odzyskana

Nazywam się Odzyskana
i nic poza tym nie pamiętam
Miałam dom bo patrzę tęsknie
na zasłony w oknach
być może miałam też coś więcej
Dziś zaczynam się od nowa
od pierwszego wersu
od pierwszego słowa

Nazywam się

Nazywam się Odzyskana

nie wiem do kogo należy to imię

Miałam kiedyś rodzinę
uśmiecham się gdy widzę
matki z dziećmi i ojców
być może sama byłam dzieckiem
albo matką
albo ojcem
Teraz jednak zaczynam się od nowa
od pierwszego wersu
od pierwszego słowa

Nazywam się
siebie nazywam Odzyskana

30.01.2013 ( z tomu: PrzenikaNIE WIEM)

                                                                         ©  Lucyna Brzozowska



2 komentarze:

  1. Odzyskiwanie siebie w kolejnych etapach życia, jakże ważne! Nie zatracać, nie zapominać. Być od nowa. Odzykanym z tym wszystkim, co przedtem.
    "Sztorm halny" cudnie piękny wiersz. A ja nigdy nie słyszałem halnego ani moja stopa gór nie dotknęła. Już się chyba nie stanie.
    Marek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi..., ale jeśli słyszałeś morze, to halny właśnie tak szumi... :). A odzyskiwanie jest właśnie takie. Nie zatracanie, ale powrót, do swojej czystej, pięknej natury. Przedtem jednak trzeba się przebić przez cały szlam naleciałości... nie zapominać, ale przetworzyć. Tak, jak napisałeś: być od nowa. Dziękuję za komentarz...

      Usuń

Komentarze widoczne po zatwierdzeniu przez redaktora

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...