niedziela, 8 stycznia 2017

3 ulubione wiersze - Zygmunt Marek Piechocki



Foto: Piotr Miler
Rocznik 1947. Z wykształcenia technik ekonomista, ale wybrał dla siebie zawód kierowcy. Obecnie na emeryturze. Jesienią w 2012 roku otrzymał „Nagrodę Kulturalną” Prezydenta Miasta Gorzowa Wielkopolskiego, powiedziano wtedy o nim: poeta, pisarz, felietonista, animator kultury, wydawca książek. Propagator muzyki poważnej, zwłaszcza Fryderyka Chopina. Organizuje i prowadzi recitale, pisze felietony muzyczne na stronie Filharmonii Gorzowskiej i portalu e-gorzowska. W radio opowiada o muzyce i kompozytorach. Niezwiązany zawodowo z żadną instytucją kultury. Wydał dziesięć książek: siedem tomików poetyckich i trzy prozy. Za tomiki Sytuacje i Czerpanie z pustki otrzymał nominację do Lubuskiego Wawrzynu Literackiego, natomiast za Listy hipotetyczne , W pobliżu rozumienia i Ad libitum otrzymał dyplomy za walory edytorskie za najładniej wydane książki w województwie lubuskim. Szatę graficzną książek wymyśla sam. Odczytał rękopisy żydowskiej poetki Melanii Fogelbaum (zginęła w Oświęcimiu) i doprowadził do wydania książki Drzwi otwarte na nicość z jej wierszami. Uważa to za swój największy sukces literacki.


- Jakie ze swoich prac lubisz najbardziej albo darzysz szczególnymi względami?



Zapewne jest tak, że lubi się wszystkie swoje teksty. Te, których się nie lubiło dawno już są w koszu komputera lub spalone w ognisku. W każdym razie ja tak robię. Nie wiem, może po jakimś czasie i te wydrukowane – więc „ulubione”, też stracą dla mnie wartość?! 


Trzy wiersze z trzech tomików.

Moje herezje to zapis relacji z Najwyższym, wszystkim tym, co dotyczy mojej, katolickiej, owszem niezbyt ortodoksyjnej i ciągle pytającej wiary. Zastanowienia, zatrzymania się nad tekstami biblijnymi, zapisanymi wydarzeniami. Od zawsze fascynowała mnie postać Judasza, jego tragiczny udział w historii zbawienia. Wszak bez udziału tego apostoła nie byłoby to możliwe. Chociaż: „A Zenek K. mówi, że Judasz mógł wybrać, nawet jeszcze tam, w Getsemani/ Tylko czy wtedy byłoby tak jak się wydarzyło/Pytam o niedzielny poranek”. Napisałem kilka tekstów o Judaszu. 


Judasz część IV - To tak trudno zrozumieć

Z wielu towarzyszących Ci
na drogach tamtych krain
wybrałeś dwunastu
właśnie tych
nie innych

Pośród nich Judejczyk – Judasz Iszkariota
ten
o którym wiedziałeś
że za trzydzieści sykli
- to jest cenę jaką prawo przewiduje za niewolnika
odda Cię na ukrzyżowanie

Jakim znakiem
ma stać się dla nas ten człowiek
jego postępek
przecież wpisany w historię odkupienia
skoro już u Malachiasza znaleźć można
przepowiednię o trzydziestu srebrnikach
za Ciebie

Jakim znakiem
skoro sam powiedziałeś, że
...lepiej byłoby gdyby się nie narodził

To tak trudno zrozumieć

Zostaję z pytaniem
czy gdyby sam nie wymierzył sobie kary
mógłby liczyć na wybaczenie

Czy stało się, jak było napisane 



W 2014 roku powstał tomik Preteksty inspirowany wierszami poetów. Swoisty dialog trzydziestu dwóch tekstów. Każdy wiersz rozpoczyna cytat.


Faustowi śniły się kobiety
z obrazów Egona Schielego

(Leszek Żuliński, dwa wersy z wiersza
Te straszne noce z tomu Ja, Faust)


Egon Schiele. Cóż, Przyjacielu,
znów Ci coś zawdzięczam. Egona Schiele.

Zapewne mój brat Juliusz już wiele lat wstecz
(bo studiował malarstwo) wiedział o nim wszystko.

Ja dopiero teraz zobaczyłem obrazy Egona
i krótkie życie zapisane kilkunastoma zdaniami w Wikipedii.

Dwadzieścia osiem lat
i te trzy dni więcej od Edith
i kilka szkiców jej umierającej.

Dwoje z dwudziestu milionów
zabitych przez hiszpankę.

Cóż, Leszku, znaczy dwadzieścia milionów dolarów
za sprzedany teraz Pejzaż Krumau
– miasta, z którego wydalono autora obrazów
z nagimi dziewczętami?

Cóż, Poeto, znaczy sen,
co jak śmierć zabiera nas w inny stan,
wymiar, rzeczywistość?

Nie wiem.

Ale może, Amigo, jest dobrze znać rzeczy piękne?
Obrazy Schielego, muzykę Chopina –
– na późniejsze sny
i tę ostateczną zmianę sytuacji.

Odmowę światła.


Ostatni tomik z 2015 roku, Ad libitum – czternaście wierszy, ilustrowane wydrukowanymi nutami z kompozycji o których snuję opowieści. 

Ad libitum – znaczy bez ograniczeń, dowolnie, według upodobania. Tak kompozytor oznacza partyturę, kiedy uznaje, że jego utwór nie musi być grany dokładnie, jak został zapisany. Pozostawia interpretację soliście bądź zespołowi. Skorzystałem z tej notacji i według swojego upodobania, rozumienia, przeżyć, konotacji utrwaliłem słowami albo to, co kojarzy mi się z danym utworem, albo reakcje, jakie we mnie wzbudza. Niekiedy przytaczam historię powstania danej kompozycji, innymi razy piszę tylko moje jej rozumienie albo odnoszę się do niegdysiejszej, bądź dzisiejszej konkretnej sytuacji. Oczywiście, każdy z czytelników może mieć zupełnie inne, odmienne odniesienia, rozumienie tej muzyki, którą przywołałem w tekstach. Całość należy rozumieć, taki był mój zamiar, jako chęć nawiązania dialogu człowieka (tutaj peela) z współżyjącymi obok. Pokazanie im swoich prawd, wiedzy, odczuć i samotności. Każdy wiersz rozpoczyna się od słów „przychodzę do ciebie”. Niektóre z nich dedykowane są konkretnym osobom – to takie personifikowanie przesyłań, metaforyczne podawanie dłoni.


Pani Monice Wolińskiej – dyrygentce

Przychodzę do ciebie z poematem symfonicznym
Nevermore Eugeniusza Morawskiego bo i mi
niezwykle żałośnie w te dni ostatnie

Może bajronicznie
może strasznie

Jak wtedy tamtemu mężczyźnie z wiersza Edgara Allana Poego

Otworzyłem. I wnet potem
Szumnym, pewnym, równym lotem
Czarnopióry kruk wspaniały
Prosto ku mnie leciał już.
Ni się wstrzymał, ani zbaczał,
Ku drzwi moich lot zataczał
Gdzie u góry biust Pallady
Jak domowy świeci stróż.
Na Pallady posąg biały
Wzleciał kruk wspaniały
Czarnopióry demon burz…

Na każde zdanie człowieka obolałego śmiercią ukochanej
odkrakiwał nevermore nevermore nevermore
nigdy już nigdy już nigdy już

Zamykał przestrzeń przyszłości
odmawiał marzeniom ziszczenia
nadziei zabierał złudzenia

. . .

Nevermore zagubiony w czeluściach pożogi
ostatniej wojny światowej nie miał być zagrany

A jednak nie nigdy już

Bo przecież siedzę pośrodku piątego rzędu
w Filharmonii Gorzowskiej
Pani Dyrygentka wznosi batutę –
napoczyna misterium opowiadania żalu
który wcześniej czytałem w zasmuconych oczach
Eugeniusza na sepiowej fotografii

Koda w f – moll z dookreślonym sposobem wykonania

Piangendo

                                                                                       © Zygmunt Marek Piechocki


Jest oczywistym, że chciałoby się tutaj pokazać więcej ale mają być trzy teksty. Dlatego ośmielam się napisać, że całość Pretekstów i Ad libitum można przeczytać w portalu pisarze.pl

                   

2 komentarze:

  1. Ps. do ostatniego, powyżej, tekstu:
    http://www.filharmoniagorzowska.pl/wyimki-z-pamietnika/detail,nID,83
    Pani prof. Monika Wolińska jest dyrektorem artystycznym i dyrygentką Filharmonii Gorzowskiej w Gorzowie Wlkp.
    Marek

    OdpowiedzUsuń
  2. Cóż, Poeto, znaczy sen,
    co jak śmierć zabiera nas w inny stan,
    wymiar, rzeczywistość? - wpadło mi do głowy to zdanie i z nim chodzę.

    Karo

    OdpowiedzUsuń

Komentarze widoczne po zatwierdzeniu przez redaktora

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...