sobota, 30 września 2017

63. sZAFa w sieci


http://szafa.kwartalnik.eu/



Anna Dominiak, Joanna Fligiel, Rafał Gawin, Petr Halmay, Roma Jegor, Grzegorz Kielar, Marcin Królikowski, Małgorzata Maciaszek, Janusz Radwański

PROZA

Roman Bromboszcz, Karolina Kapusta, Katarzyna Kuroczka, Paweł Orzeł, Radosław Wiśniewski

FOTOGRAFIA-GRAFIKA-MALARSTWO

Kacper Bożek, Anna Gawlikowska, Anna Kozłowska-Łuc, Linda Lemaire, Andrzej Małyszko, Krystyna Szczepaniak, Betty Zola

sZAFa Presents

Mirek Antoniewicz - Gruboskórce i Nosorogi oraz Zielony Słoń

O sztuce - Mirek Antoniewicz

Rozmowa z Mistrzami - Janusz Tyrpak, Malarstwo

ESEJE-FELIETONY-RELACJE

Paweł Dąbrowski - Kilka minut przed północą
Magda Harmon - Kokony
Wioletta Leśków-Cyrulik - Z wyspy * Filozofia kubka z kawą
Mirosław Mrozek - Logika emocji w wirtualnym świecie * O mizantropie, który nie wiedział, że jest mizantropem * Przebłyski obłędu
Beata Zdziarska - O Janie z Kolna opowieść

RECENZJE

Paweł Dąbrowski – Dar Meneli przez Rybę zapisany. Robert Rybicki Dar Meneli * Osobność na wyspie. Małgorzata Południak Pierwsze wspomnienie wielkiego głodu * Wiersze z muzyką w głowie. Joanna Lech Piosenki pikinierów * Katalogowanie ujęć. Bartosz Suwiński Wyraj * Zimna gorąca książka. Marta Podgórnik Zimna książka
Magda Gałkowska - Czerwone usta, córka i reumatyzm. Katarzyna Zwolska-Płusa Cud i Anomalia
Alicja Łukasik - Robert Rybicki Dar Meneli * Katarzyna Kuroczka Literatura światów planowanych * Maciej Melecki Gdzieniegdzie * Kacper Rękawek Człowiek z małą bombą. O terroryzmie i terrorystach * Maciej Topolski Na koniec idą * Radosław Wiśniewski Dzienniki Zenona Kałuży
Leszek Jodliński - Dwie głowy. Poszukiwania tego, co polskie
Paulina Mikołajczyk - Birgül Oğuz Ha!
Jakub Sajkowski - W obronie powagi, w obronie humoru. O Kalenberku Janusza Radwańskiego.
Bartosz Suwiński - Natalia de Barbaro Tkanka
Mirosława Szott - Rafał Gawin Zachód słońca w Kurwidołach
Aleksandra Urbańczyk - Życie jest symfonią Mahlera. Mathias Énard Busola * Gdy świat wypada z utartych kolein. Alistair MacLeod Utracony dar słonej krwi


ROZMOWY W SZAFIE

Małgorzata Południak z Tadeuszem Baranowskim, część IV


WYWIAD

Aleksandra Urbańczyk z Małgorzatą Południak


środa, 23 sierpnia 2017

3 ulubione wiersze - Małgorzata Południak


redaktorka sZAFy, felietonistka eleWatora. Autorka tomików: Czekając na Malinę (2012), Liczby nieparzyste (2014), Mullaghmore (2016).

Jakiś czas temu Marta Zelwan, zapytała mnie, które z wierszy Mullaghmore lubię najbardziej i dlaczego... Skupiłam się na trzech, by nie odbiec od konwencji.


Tom dedykowałam przyjaciółce, Basi Trzybulskiej. Jest to swoisty monolog, rejestrowanie miejsc, sytuacji, opis z natury. Są też poszczególne dedykacje, związane z konkretnymi epizodami, ale wciąż mówię do Baśki. W tym tomie są więcej niż trzy teksty, które lubię, ale szczególnym sentymentem darzę Pamięć ciała. Wiersz napisałam po artykule o Margarett D’Arcy (osiemdziesięcioletnia irlandzka aktorka i aktywistka). Manifestowała na pasie startowym lotniska na zachodnim wybrzeżu swoją niechęć do udziału Irlandii w nalotach wojska amerykańskiego na Afganistan, gdzie zginęły ponad dwa miliony ludzi. Margarett w tym czasie leczyła się na raka. Kobieta o niezwykłej sile i determinacji. I kiedy znasz historię Irlandii, ile ten naród przeszedł, łącznie z Holokaustem, powstaniami… Została skazana na trzy miesiące więzienia, wyrok odbyła w więzieniu w Limerick, po tym jak odmówiła podpisania zakazu zbliżania się do lotniska w Shannon. Czułam jej argumenty i sprzeciw, musiałam ją w sobie utrwalić.


Pamięć ciała

Masz osiemdziesiąt lat, pigułki na sen,
skwarny lipiec. Zaciskają ci się płuca.
Wolisz być na moim miejscu, snuć się z koleżankami
po barach.

Przyszło przebudzenie, kiedy przeskakiwałam płot.
Nie mam ósemki przed zerem i koleżanek. Pomyśleć,
że jest to coś wspólnego, prawdopodobnie
niestrudzone szukanie czegoś miłego.

Idę na spacer, by objąć cedr w Massey’s Woods.
Kryje w sobie smak wojny, powstania. Rozcięte wnętrze
wypełniają blizny, bluszcz. Ludzkie zwyczaje, znak pod sercem.
I wtedy

poprawiam gramatykę, rozcieram na murze kolor liścia.
Mogłabym nie wiedzieć, ile czasów nastąpiło przed i po.
Bronić się rękoma, zwariować. Muszę wyjść,
wypłukać z siebie karnację, włosy, cierń.
Owinąć stopy, zagłuszyć odgłos obcych kroków,

inne życie. Pamiętam, jak mówiłaś, że człowiek
ma przynajmniej dwie twarze. W negatywie wolę
nie być na swoim miejscu. 



Dla mnie to miejsce jest czymś więcej niż snem… chodzi o Mullaghmore. Tam chciałabym, aby rozsypano moje prochy. Najpięknieszy zakątek, do którego wracam i łagodnieję. Ocean, zmienna pogoda, deszcz, wiatr. Niewielu turystów. Myśl o tym, ilu ludziom odebrano tam życie. Historia przewija się w głowie jak film. Ale te scenariusze pozostawiam dla siebie.


Mullaghmore

Dla mnie to miejsce jest czymś więcej niż snem,
w którym rozbieram się z ciemnych błękitów, w doskonałości
z wyrzeczeń przechodzę do żywego. Nad torfowiskiem
dostrajam sierpniowe good morning do materii.
Łagodnieję nad brwiami. Roje robaków polują jak dawniej.

Czy możemy tak trwać? W ich życiu przechadzać się, wahać.
Nasze ciała mogłyby leżeć pod drzewami. Jednak wstajemy
i bez lęku dodajemy kolorytu pagórkom, toniemy w oceanie,
wypływamy, nabieramy ostrości. Ta sama siła, która zgina konary
w locie. Ścigani przez umysł, porywani przez nurt, nikt nas nie chce

w raju owadów. Tak się zestarzejmy, wchłaniając zapach,
fragmenty rond, kwartałów, mury ogrodów.
Nawet sprzedawca precli spokojnie wyrabia ciasto, a ty
brzęczysz nad uchem, rozpalasz siatkówkę w oku.

Aż w końcu spadnie deszcz. Wyłowią nas razem,
z żabami, wonnymi kwiatami, ze stawów. Nie zmarnowaliśmy
swojej szansy.




O przechodzeniu napisałam dla Judyty, która była misjonarką. Większość życia zakonnego spędziła w Kamerunie. Niestety rak sprowadził ją do Polski. Korespondowałyśmy. Po którejś chemii poprosiła o wiersz, a że w tym czasie niezbyt szło mi pisanie, zadedykowałam jej Relacje, i wydawało mi się, że zaspokoiłam jej potrzebę. Jednak nie odzywała się kilka dni, a mnie zaczęły prześladować wyrzuty sumienia, że poszłam na skróty. Odłożyłam wszystkie książki, płyty i napisałam dla niej wiersz, który po części jest moim pożegnaniem z nią. Judyta niedługo po tym zmarła. Wiersz jej się bardzo podobał, obie ryczałyśmy i mordowałyśmy w sobie strach.


O przechodzeniu 
 
Wiersz dla Judyty nie był o Judycie. Ile mitów i prawd

musiałabym spisać, żeby obudziła się rano, parę dni,
kilka lat później. Pobłogosławiła dzieci,
żeby zboże z puszczonych kiełków rosło wyżej i wyżej.
Gulgotanie to rodzaj oczyszczenia, wypluwania z siebie
guzów, nocnych koszmarów, łańcuchów, w które się wplątała. 


Nie, to nie było o Judycie. Ona wierzy w namaszczenie, a może
ja nie wierzę, dlatego pamiętam cały ten koncert życzeń babci.
Dlatego uważnie patrzę, próbuję się skupić na porcjach płynów,
diabeł drwi ze szczegółów. Albo przechadza się między nami
i burczy w brzuchach. Daje dyla, gdy tracimy pamięć i zaczynany 

od nowa. Życie z przełożoną, mężem, kimś zaślubionym. Ile razy moczyłaś
stopy w occie i pocierałaś palcami czoło. I było tak, jakby ktoś gąbką
szorował ci mózg, wyrywał ciernie lub na oślep wbijał gwoździe.
Za twoje i moje, pij. Pij, może tak łatwiej zamordować strach. 

Nagle okazuje się, że naokoło pachnie czarnym bzem.
Wolno się nie zgadzać, w końcu, zamiast ciebie, Judyta stoi w kolejce.
Wstaje, śpiewa jutrznię i czeka. Godzinki ciągną za sobą ptaki,
nawołują ławice ryb. W łańcuch zdarzeń włączają się słowa
z Pisma Świętego.

Każdy święty umiera inaczej, później towarzyszy nam w barach,
urzędach. Za obrazami i za pamiątkowymi tablicami chowają tajemnice.
Wpatrują się w dal, milczą. Jest ich więcej i więcej,
a nad nimi niebo gwiaździste? 



Mullaghmore


© Małgorzata Południak

niedziela, 30 lipca 2017

3 ulubione wiersze - Katarzyna Kuroczka

poetka, autorka opowiadań, eseistka, autorka wywiadów (m.in. z Wiesławem Myśliwskim), literaturoznawca, doktor nauk humanistycznych, stypendystka Ministra Kultury (2014). Urodziła się na Śląsku i nadal na nim mieszka. Wiele o nim pisze. Ostatnio popełniła książkę naukową Literatura światów planowanych. O prozie socrealistycznej na Górnym Śląsku. Publikowała w rozmaitych pismach, m.in. "Prowincji", "Śląsku", "Metaforze", "Szafie". Prowadzi bloga: www.littera.blog.pl.





- Jakie ze swoich prac lubisz najbardziej albo darzysz szczególnymi względami?



Ulubione wiersze? Chyba jak każdy twórca miewam okresy nielubienia mojej poezji i bardzo krytycznego spojrzenia na to, co wyszło spod mojego pióra. Wówczas wszystko wydaje się tylko wierszem, ale nic poezją. Człowiek najchętniej spaliłby rękopisy i zapomniał o tym, że zdarzyło mu się tak głupio błądzić. Po tych dołkach przychodzi czas zaprzyjaźnienia z jednym, drugim tekstem, czasem wersem, metaforą. Wewnętrzny krytyk odpuszcza na chwilę i pozwala mi dostrzec coś wartościowego w zapiskach. W okresie jego łaskawego milczenia jestem w stanie wskazać kilka utworów, z którymi dobrze się czuję. Wtedy mogę nawet przekroczyć magiczną trójkę i dojść do zawrotnej liczby 10. Ale to miejsce domaga się zastosowania gęstszego sita. Jako pierwszy wskażę zatem wiersz, którego darzę przyjaźnią najdłużej. 



potykając się o stopnie

                 Eugeniuszowi Tkaczyszynowi-Dyckiemu


w szopienickiej piwnicy w połowie drogi
z katolickiego kościoła świętej Jadwigi
do Zbawiciela ewangelików
potykając się o wysokie stopnie
weszłam w posiadanie książki za złotówkę

gdyby nie Walenty Roździeński
szlachcic siewierski co opodal kuł żelazo
(dopóki go sąd z Katarzyną Salamonową z włości nie wyrzucił)
i gdyby nie jego poemat officina ferraria
nie byłoby antykwariusza w szopienickiej piwnicy

tak sobie myślę że nie byłoby literatury
w połowie drogi między katolikami a ewangelikami
gdyby nie Salamonowa która sąd przekonała w 1596
i gdyby nie Walenty który dopiero po wygnaniu z kuźni
napisał pierwszy poemat śląski

potykając się zrozumiałam że nie byłoby
książek piwnicy i stopni tak blisko
gdyby nie spór Salamonowej z Roździeńskim:
dziedziczki dóbr mysłowickich z nie dość mściwym lutrem

    byłaby ferraria abo tylko huta?


Mogę o nim powiedzieć dwie rzeczy. Po pierwsze, powstał w okresie fascynacji poezją Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego, co znalazło odbicie w jego formie. Po drugie, jak wiele moich wierszy, powstał z przypadkowego wydarzenia. Pewnego dnia rzeczywiście buszowałam w antykwariacie w Katowicach-Szopienicach i kupiłam książkę za złotówkę mojej ówczesnej promotorki doktoratu. Można powiedzieć, że ocaliłam ją z przepaści zapleśniałej piwnicy. Te zupełnie niepoetyckie okoliczności uruchomiły ciąg lirycznych skojarzeń. 

Drugi wiersz musiałby być grupą. Lubię bowiem te utwory, w których powstaniu zupełnie nieświadomie wziął udział mój mąż. Często zdarza mu się mówić gotowymi wersami, z czego zupełnie nie zdaje sobie sprawy. Ja to wyłapuję i wykorzystuję podczas pisania. Przykładem może być wiersz, którego tytuł jest cytatem z wypowiedzi mojego męża.


tabletek z cyrylicą nie zażyję nigdy

lateksowa osłona pod cmentarną bramą
tłumaczy dokąd zmierzamy: wszyscy

ku śmierci przed poczęciem czy po
ostatecznie sięgamy gruntu wsiąkamy
w puder i pył: kosmetykę ziemi
dlatego tabletek z cyrylicą nie zażyję nigdy
bo gleba dla wszystkich taka sama:
niby okryje otuli a w końcu udusi
dech zabierze nawet tym co stoją
jeszcze u jej progu wpatrzeni
w lateksową osłonę pod cmentarzem
porzuconą przez znudzonego galą
dyrektora poważnej instytucji kultury
który tuż po przemówieniu gładzi
kciukiem swój profil wypatrując
oznak podniecenia wśród
licznych fanek le petite mort




I trzecie podejście. Ten wybór podyktowany jest nie tyle przyjaźnią z samym utworem, co raczej wspomnieniem okoliczności, w jakich powstał. Napisałam go, leżąc w szpitalu z drugim i trzecim stopniem oparzenia. Widok z okna, przy którym stało moje łóżko, wynagradzał mi traumę dramatycznego wydarzenia. Jeszcze nigdy i nigdzie tak nie pracowało słońce, jak w sierpniu ubiegłego roku przy pewnej siemianowickiej ulicy. Od wschodu do zachodu byłam świadkiem czegoś pozornie zwyczajnego, a zarazem wielkiego misterium. Powstało wówczas to:


iluminacja

lubię światło bo wydobywa
z nieistnienia kształty i kolory
nagle widzisz że jest coś
raczej niż że nie ma nic

ciemna uliczka staje się wyraźna
gdy promienie pozłacają zaułki
niczym bizantyjski mistrz

na głowach przechodniów
osiada bursztynowa mgiełka
pod którą jaśnieją myśli
i świat staje się przejrzystszy

raptem dostrzegasz innych w sobie
wszystko oswaja się i zbliża
jakby oba bieguny dzielił płot
zaledwie albo granitowy znak

nic nowego: słońce
wschód i zachód
wszędzie jednakowo

po co więc szukać dalej
raczej trzeba przyjąć to co jest
bardziej niż to czego nie ma



Czy jest to wybór kompletny? Nie. Czy jestem z niego zadowolona? Nie. Już bym coś zmieniła.
                                                                         
© Katarzyna Kuroczka


62. sZAFa w sieci


Kiedy powstawał pierwszy numer „sZAFy”, jeszcze nie pisałam. Zajmowałam się śpiewaniem i życiem. Kultura i sztuka kwitły, a pasjonaci poznawali numer po numerze – głosy z różnych części świata. Co kształtuje ludzkość? Czego potrzebujemy do mozolnego lepienia myśli, by unosić się nad ziemią, w pamięci? Tęsknota za pięknem, światem – otrzymujemy od pisarzy i artystów ich opowieści. Następuje przebudowa wartości, nawiązywanie relacji. Czy da się żyć bez książek? Możliwe, że tak. Na to wskazują badania rynku, ale czy takie życie może być pasjonujące i barwne? Jesteśmy tu dla was. W powieściach, opowiadaniach, w wierszach i w niezwykłych obrazach. Towarzyszymy. Mija dwadzieścia lat. „sZAFa” z czasem nabrała wspaniałego kształtu. Kiedy do niej weszłam przed siedmiu laty, nie spodziewałam się, że zostanę na dłużej. Czytelnikom, autorom i artystom – życzę przyjemności z czytania i oglądania zawartości jubileuszowego numeru. Natomiast redaktorom i współpracownikom dziękuję za cierpliwość i niezwykły wynik.

Małgorzata Południak


poniedziałek, 12 czerwca 2017

Naturalny konserwatyzm Baśki Trzybulskiej

© Baśka Trzybulska


Oddalam się i nie mam pewności, który to nawrót.
Podróż w czasie, spokój, ślady lęku. Śpiew kobiet
imitujących zazen. Później wywloką je poza granice.
Odpłyną łodziami, wypełnione tym, co odeszło.
Będą dryfować, aż zatoną.


niedziela, 5 marca 2017

3 ulubione wiersze – Anna Dominiak


polonistka, poetka, recenzentka, związana ze środowiskiem literackim Gorzowa Wlkp. i Zielonej Góry. Teksty poetyckie i krytycznoliterackie publikuje na łamach pism: „Pegaz Lubuski”, „Pro Libris”, „Autograf”, „Gazeta Kulturalna” i „Migotania” oraz na portalu pisarze.pl. Zajmuje się także redakcją książek. Autorka arkuszy poetyckich Masala chai oraz W nim my. Jej wiersze weszły w skład antologii: Poeci Polscy 2016 (Warszawa 2016), „Za trawą wszechświat. Antologia 45. Warszawskiej Jesieni Poezji” (Warszawa 2016) oraz Wiersze bez dachu nad głową. Antologia 39. Międzynarodowego Listopada Poetyckiego (Poznań 2016). Stale współpracuje z pismami „Pegaz Lubuski” oraz „Gazeta Kulturalna”. Laureatka drugiego miejsca Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. T. Stirmera (Erotyk na Krechę). Mieszka i pracuje w Świebodzinie.


- Jakie ze swoich prac lubisz najbardziej albo darzysz szczególnymi względami?



wtorek, 14 lutego 2017

Trzy wiersze i obrazy o miłości - Joanna Fligiel & Ewa Kantorczyk



 
© Ewa Kantorczyk


Tęsknota

Najpierw wyleciałeś, potem napisałeś:
mówiłem, że ty tu, ja tam, i że będzie
problem. Zaczęłam odliczanie. Potem

snuję się po mieście. Szukam
naszych śladów. Są wszędzie. Nienawidzę tego
miasta bez ciebie. Wracam. Wącham 
pościel - sanktuarium keiko mecheri.

Związałam się z laptopem, jak krucha żona złotnika
z oknem, której piękną formę gościec przykuł do łóżka.
Non stop odświeżam pocztę. Płaczę,

wbrew twoim prośbom: nie chcę, żebyś była
smutna, nie po to się poznaliśmy, żebyś była
smutna. A ja myślę, że
po to.
                                                               © Joanna Fligiel



niedziela, 12 lutego 2017

3 ulubione wiersze - Lucyna Brzozowska

rocznik 73. Pochodzi z Bielska-Białej, gdzie pracuje na Akademii Techniczno-Humanistycznej, zajmuje się komputerowym modelowaniem bezpieczeństwa transportu drogowego. Interesuje się buddyzmem zen, fotografią i poezją. Czas wolny spędza w górach. Miłośniczka kotów. Wydała tomy poetyckie: Lewitacja i inne wiersze (1993), Przypięte do światła (2014), PrzenikaNIE WIEM (2014), Jestem niewinna (2016). Jej haiku opublikowano w dwóch antologiach: Dajmy grać świerszczom (2013) i Cztery pory roku w polskim haiku (2015).




- Jakie ze swoich prac lubisz najbardziej albo darzysz szczególnymi względami?


Lubię moje wiersze, właściwie wszystkie, ale trzy tylko można więc tak:

Sztorm halny lubię za metaforę, która jest nadal aktualna: kiedy słyszę wiatr wiersz również słyszę. Za ekspresję, gdyż jest taka moja, zwłaszcza w tamtym okresie pisałam na jednym oddechu. Taki stan jest mi bliski – zachwytu i odkrycia. Kiedy po prostu jest się, się dzieje, się płynie, przeżywa. 

niedziela, 29 stycznia 2017

3 ulubione wiersze - Agnieszka Moroz

foto: Bartosz Mateńko
wesoła autorka przygnębiających wierszy urodzona w 1987 roku w Gorzowie Wlkp. Doktorantka literaturoznawstwa na Uniwersytecie Szczecińskim na ostatniej prostej. Recenzentka „Dziennika Teatralnego”. Autorka książek poetyckich: Każdy idzie do nieba, Ulica magików, Aneks do gier i Pomiędzy mną a mną, monografii naukowej Jak uwieść czytelnika? Jonathan Carroll i Andrzej Sapkowski wobec kulturowych koncepcji śmierci oraz artykułów literaturoznawczych publikowanych m.in. w „Roczniku Komparatystycznym” i pokonferencyjnych antologiach. Stypendystka Marszałka Województwa Lubuskiego i (dwukrotnie) Prezydenta Gorzowa Wlkp. Laureatka wielu ogólnopolskich konkursów literackich. Jej wiersze były tłumaczone na język angielski i publikowane w amerykańskim czasopiśmie literackim „The Hoot Review”, a także w czasopismach i na portalach krajowych: „Pisarze.pl”, „Bliza”, „Migotania”, „Lamus”, „Znaj”, „Kozirynek”, „Pegaz Lubuski”, „Pro Libris”, „Borussia”, „Szafa”, „PKPzin”. Można je było również usłyszeć w dwóch audycjach Radia Zachód z cyklu „Radiowa książka poetycka”.

- Jakie ze swoich prac lubisz najbardziej albo darzysz szczególnymi względami?


Wybór trzech ulubionych wierszy to trudne zadanie dla autorki, która szybko traci uznanie dla swoich utworów, dochodząc do wniosku, że nadal nie przedstawiają sobą tego, co chciałaby w poezji osiągnąć. Na tym etapie twórczości jestem jedynie pewna, że w moich tekstach dominuje temat iluzoryczności współczesnego świata (międzyludzkich gier, kłamstw i złudzeń, których ofiarą prędzej czy później pada każdy z nas) oraz związanej z nią konieczności dążenia do prawdy. Mogłabym za Pawlikowską-Jasnorzewską powiedzieć, że mnie ta rzeczywistość „smuci niewybaczalnie”, dlatego staram się obnażać jej prawdziwą tkankę, nie odsłaniając jednak jednocześnie własnego „ja”, lecz – tak jak Szulc w Traktacie o manekinach – powołując do tego celu różnych bohaterów. Ostatecznie wybrałam więc wiersze, które – jak mi się zdaje – najlepiej oddają właśnie to, co mnie w tym świecie dotyka.


niedziela, 22 stycznia 2017

3 ulubione wiersze - Anna Błasiak (Anna Hyde)

foto: Lisa Kalloo
studiowała historię sztuki na UW, filmoznawstwo na UJ i zarządzanie instytucjami kultury na Uniwersytecie Londyńskim. Poezję publikowała w „Więzi”, „Kwartalniku Artystycznym”, „Dekadzie Literackiej”, „Odrze”, „ArtPapierze”, „Szafie” i „Śląskiej Strefie Gender” (po polsku) oraz na stronie wydawnictwa „Off_Press” i „Women Online Writing” (po angielsku). Przełożyła ponad 40 książek z angielskiego na polski (przede wszystkim prozę dla dzieci i młodzieży, w tym Szpiega mimo woli Anthony’ego Horowitza) oraz kilka pozycji z polskiego na angielski (prozę Mariusza Czubaja, Wioletty Grzegorzewskiej, Jana Krasnowolskiego, Kai Malanowskiej, Daniela Odiji, Anny Augustyniak, Mirki Szychowiak i Irit Amiel [jako Anna Hyde], a także katalogi wystaw muzealnych, filmy). Wspólnie z Wiolettą Grzegorzewską i Pawłem Gawrońskim przełożyła na polski poezję Marii Jastrzębskiej (tom Cedry z Walpole Park / The Cedars of Walpole Park). Tłumaczyła również wiersze poetek irlandzkich Mary O’Donnell i Nessy O’Mahony. W przeszłości pracowała w muzeach i w radiu, redagowała pisma kulturalne, pisała o sztuce, filmie i teatrze. Współtworzy European Literature Network, mieszka w Ramsgate w Wielkiej Brytanii.



- Jakie ze swoich prac lubisz najbardziej albo darzysz szczególnymi względami?


Moje ulubione wiersze to te, które w jakiś szczególnie dla mnie przenikliwy sposób uchwyciły moment, zatrzymały go, zamroziły czy też może zalały formaliną. Nie, wtedy brakowałoby zapachów... Więc nie zamroziły, nie zalały formaliną, ale stworzyły niefizyczną kopię z wszelkimi przymiotami fizyczności. ZAPAMIĘTAŁY za mnie momenty i miejsca. 

niedziela, 8 stycznia 2017

3 ulubione wiersze - Zygmunt Marek Piechocki



Foto: Piotr Miler
Rocznik 1947. Z wykształcenia technik ekonomista, ale wybrał dla siebie zawód kierowcy. Obecnie na emeryturze. Jesienią w 2012 roku otrzymał „Nagrodę Kulturalną” Prezydenta Miasta Gorzowa Wielkopolskiego, powiedziano wtedy o nim: poeta, pisarz, felietonista, animator kultury, wydawca książek. Propagator muzyki poważnej, zwłaszcza Fryderyka Chopina. Organizuje i prowadzi recitale, pisze felietony muzyczne na stronie Filharmonii Gorzowskiej i portalu e-gorzowska. W radio opowiada o muzyce i kompozytorach. Niezwiązany zawodowo z żadną instytucją kultury. Wydał dziesięć książek: siedem tomików poetyckich i trzy prozy. Za tomiki Sytuacje i Czerpanie z pustki otrzymał nominację do Lubuskiego Wawrzynu Literackiego, natomiast za Listy hipotetyczne , W pobliżu rozumienia i Ad libitum otrzymał dyplomy za walory edytorskie za najładniej wydane książki w województwie lubuskim. Szatę graficzną książek wymyśla sam. Odczytał rękopisy żydowskiej poetki Melanii Fogelbaum (zginęła w Oświęcimiu) i doprowadził do wydania książki Drzwi otwarte na nicość z jej wierszami. Uważa to za swój największy sukces literacki.


- Jakie ze swoich prac lubisz najbardziej albo darzysz szczególnymi względami?



Zapewne jest tak, że lubi się wszystkie swoje teksty. Te, których się nie lubiło dawno już są w koszu komputera lub spalone w ognisku. W każdym razie ja tak robię. Nie wiem, może po jakimś czasie i te wydrukowane – więc „ulubione”, też stracą dla mnie wartość?! 

niedziela, 1 stycznia 2017

3 ulubione wiersze - Natalia Zalesińska

Urodziła się i mieszka w Katowicach. Interesuje się literaturą i muzyką. Prowadzi blog  http://calme.blox.pl. Laureatka wielu ogólnopolskich konkursów poetyckich. W roku 2009 zadebiutowała tomikiem wierszy rzeczy delikatne, którego publikacja była nagrodą główną Konkursu Poetyckiego im. W. Iwaniuka – Siedliszcze 2008. W roku 2012 ukazała się jej druga książka poetycka Połączenia – pokłosie VII Edycji Konkursu Poetyckiego im. Kazimierza Ratonia, Olkusz 2011. Publikowała wiersze w antologiach pokonkursowych, antologiach, w prasie literackiej m.in.: „Nestor”, „Topos”, „Fraza”, ”Cegła” „Śląsk”, „Egeria” „ZNAJ”. Jej wiersze prezentowane były na antenie Polskiego Radia II, Polskiego Radia Katowice. 



- Jakie ze swoich prac lubisz najbardziej albo darzysz szczególnymi względami?

Nie lubię mówić o swoich wierszach, tłumaczyć – wtedy czytelnik może się rozczarować, bo jego odczytanie, ścieżka w tekście często jest inna niż autora. Chociaż mam ulubione teksty, do których wracam z sentymentem. Wśród nich są ważne dla mnie zapisy chwil, sytuacji związanych z bliskimi osobami, które odeszły. Tak powstał dyptyk, opowiadający o spacerach w miejscach znanych z dzieciństwa ( teraz wyglądają inaczej).

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...