środa, 17 czerwca 2015

3 ulubione wiersze - Marcin Zegadło

ur. w 1977 r.,  autor czterech tomów wierszy: Monotonne rewolucje (Stowarzyszenie Literackie im. K. K. Baczyńskiego, Łódź 2003), nawyki ciał śpiących (Biblioteka Studium, Zielona Sowa, Kraków 2006), Światło powrotne (Wydawnictwo Kwadratura, Łódź 2010) oraz Cały w słońcu (Stowarzyszenie Pisarzy Polskich, Biblioteka Arterii, Łódź 2014). Publikował m.in. w Studium, Odrze, Kresach, Czasie Kultury, Arteriach, Red, Pograniczach, Portrecie, Gazecie Wyborczej, sZAFie. Jego proza była publikowana  m.in. w Chimerze, Akcencie oraz Antologii współczesnych polskich opowiadań 2011 oraz w internetowym magazynie literackim Helikopter. Wkrótce nakładem szczecińskiego wydawnictwa FORMA ukaże się jego piąty tom wierszy, pt. Hermann Brunner i jego rzeźnia.  Mieszka w Częstochowie. 


Jakie ze swoich prac lubisz najbardziej albo darzysz szczególnymi względami?




Wiersz USZKODZENIA to tekst będący częścią mojej najnowszej książki, ukaże się wkrótce w szczecińskim Wydawnictwie FORMA. Wiersz dedykowany, jak to bywa z wierszami dedykowanymi (dosyć często) jest w pewnym sensie rozmową lub czymś w rodzaju korespondencji. Tłem i pretekstem dla tego tekstu jest choroba, która zwykle przychodzi niespodziewanie, żeby wszystko zmienić, przekreślić. To wiersz o tym, że można się na to nie godzić, chociaż to bez znaczenia.



USZKODZENIA

                                                                                                              dla Łukasza


jeżeli wtedy wybrała nas ziemia – dawno niewidzianych chłopców
w jasnych koszulach, zmiętych i lepkich jak przedwczesny całun,
którym przepowiedziano śmierć w pustym szpitalu u progu uzdrowiska
białego od mgieł i łysych dzieci. jeżeli wtedy wybrał nas uszkodzony

anioł, ciężki jak różaniec odmawiany w burzy i ogniu. zupełnie jakby
kruszył się zwęglony giordano bruno, a wokół połykanoby wino i owoce.
jeżeli to było życie, które podeszło nas jak czerniak, a my wciąż jednakowo
potrzebujemy słońca i spermy. pocałunków. zupełnie zbędnych wstępów

do prostych gier, wciąż koniecznej śmierci w nasieniu i ślinie. i jeszcze
nasze dzieci w inkubatorach, szkołach, kościołach i w trumnach – nasze
tętniące centrum jak eksplozja czarno-białych klisz. więc może bóg i  jego
brodaci siepacze? piotr klucznik pijany jak bela, kiedy jesteś u progu

z drenem pod pachą i ropą w oku. chemiczny brat. miękka rura, jęcząca
wciąż: życie, życie. zupełnie inaczej niż łyse dziecko, które uśmiecha się
i mówi do kamery: miłość to takie piórko na serduszku, które łaskocze.
jakby wiedziało lepiej od nas, że zabieramy ze sobą torsje i zakażenia,

że nie ma świata – po nas.



Wiersz IDĄC jest pokłosiem (nomen omen) mojego sześcioletniego pobytu w Łodzi. Studiowałem w tym mieście, później mieszkałem w nim jeszcze przez rok. Tak się jakoś złożyło, że każde moje łódzkie mieszkanie mieściło się na terenie dawnego getta Litzmanstadt. Zabudowa łódzkiego getta przetrwała do dziś. Poruszając się po tym obszarze miasta dotykamy ścian domów, wspinamy się po schodach, po których wtedy Żydzi wspinali się do swoich mieszkań. Być może długoletni pobyt pośród tych miejsc sprawił, że Shoah jest dla mnie tematem, który wciąż drążę. Trochę tak, jakby wtedy do mnie przyszli i kazali pamiętać. Dlatego pamiętam.


IDĄC. 1996/2002



może się jeszcze powtórzyć: duszna kwatera, ból zębów,
kiedy przebijaliśmy się przez rozsypaną dzielnicę. gwiazdy
dawida kołysały się jak izrael – na włosku. myślałem: zaniosło
nas w ten kirkut, a oni patrzą na nas przez potłuczone szkło.

wyłamują palce. a niebo w bezładnym natarciu.  pójdziemy
do piekła, moje serce . będziemy się w piekle smażyć za tę
naszą miłość na złej ziemi, w złym łóżku -  mówi piosenka
i buja się w topolach, zrywa liście. potrącamy je idąc, spóźnieni

na październik ostry jak technikolor. możemy nie zdążyć
zapędzić do domów przeźroczystych dzieci. spójrz, jakie mają
noski. trzeba im te noski poutrącać. na wypadek, gdyby wrócił
po nie ogień i jego pomocnicy, na przykład okularnik adolf

eichmann, w kapciach i niemodnych spodniach. całe dnie
przesiadywał  w biurze bawiąc się zapałkami. będziemy się smażyć
 w piekle, mój kwiatuszku, pójdziemy do pieca za to nasze kochanie
pod niedobrą gwiazdą – tyle piosenka. a dzieci ułożone do snu 

jakby ktoś przymierzał je do trumny. i śnią im się rozpędzone pociągi.

stukot kół w ciemności. szarpnięcia.



Wiersz DOBRA ZIEMIA pochodzi z trzeciego tomu ŚWIATŁO POWROTNE. Książka ukazała się w roku 2010, wiersz jest od niej dużo starszy i pochodzi z roku 2006. Pierwszego roku mojego małżeństwa. Dedykowany żonie. Reszta znajduje się w tekście.

DOBRA ZIEMIA

Dla Wi.

Zostaje tylko to, czego nie udało się sprzeniewierzyć – jak dotąd.
Przyrodnie siostry, pomarli braciszkowie, nagrobki jak tabliczki
gorzkiej czekolady.  Nic więcej z perspektywy prowincjonalnych gór,
gdzie postanowiliśmy zabawić się, od nowa nauczyć porządku, innej
miary. Tutaj dni, które nazywamy resztką czasu, zasypiają w łupinach,

okruchach. Śpią przestronne jadalnie, politury, kuchnie w majeranku
i miodzie. Kobieta obok mnie leniwie odsłania piersi. Wcześniej
byliśmy kołyszącą się trawą, wilgotną ziemią; granicą, o której teraz
rozmawiamy, przywołując rozsądek zamiast dziecka. To coś znaczy.

Ta niepewność we wszystkim, obecna i wyczekująca. Kobieta mówi,
śmieje się, zjada, pije, pali papierosa, sika, bierze kąpiel, zasypia,
odwraca się plecami, tuli się, oddaje, zabiera, kocha, nie kocha, zawsze
pamięta, wybacza. To co wypaczone. We mnie. We śnie. To proste, ale
czy właściwe? Uciekać od życia, które upomina się o swoje. A jednak

wszystko spełnia się tuż za naszymi zamkniętymi drzwiami. Jest dom,
dlatego konieczne są podróż i powrót, kłótnia i zgoda, wierność i brak
wierności – wciąż nie gotowa, leniwa unia. Jeszcze przed chwilą byliśmy

zmarznięci i chorzy. Właściwie nie powinniśmy istnieć.



                                                                                                                                       © Marcin Zegadło

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze widoczne po zatwierdzeniu przez redaktora

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...