piątek, 10 stycznia 2014

"Młode pokolenie bez kompleksu Zachodu" - wywiad z Rafałem Kamińskim

Mateusz Grzeszczuk: Oglądałem nagranie, Spenner, Podsiadło, Kamiński. Pewna osoba skomentowała go tak: "Uwielbiam tę trójkę, nie wierzę, że Ralph się nie dostał dalej. ". No właśnie Ralph. Jak to się stało?

Ralph Kaminski: Stare czasy. W późniejszym etapie po prostu usłyszałem, że nie przechodzę dalej, nikt się przede mną nie tłumaczył ani nie uzasadnił swojej decyzji. Szkoda tylko, że pocięli i skrócili występ naszego trio. W rzeczywistości wyglądało to tak, że śpiewaliśmy tam prawie 4 minuty, każdy z nas miał swój dłuższy fragment podzielony po równo, który śpiewaliśmy w kolejności. W telewizji wyglądało to inaczej.




Wygrana w tego typu programie wiąże się nie tylko ze sławą, ale i z zobowiązaniami. Często restrykcyjnymi, podporządkowywanie się. Byłeś tego świadom?

Nie zastanawiałem się nad tym ponieważ nie poszedłem tam żeby wygrać. Chodziło mi o nowe doświadczenie i o znalezienie grupki odbiorców którzy zainteresują się moja muzyka i złapią to co robię od siebie, a nie koniecznie będą czekać na kolejne covery. Ta grupa cały czas mnie wspiera i czeka na płytę, kojarzę te osoby z mojej strony na Facebooku i jestem im za to bardzo wdzięczny.



Co do płyty, poczyniłeś jakieś pierwsze kroki? jaki to będzie materiał?

Pierwsze kroki dawno mam już za sobą. 2010 roku skomponowałem swoją pierwsza piosenkę THE HILL (jest o przeczuciu rozpadu miłości/związku, wylewam w niej wszystkie emocje które wtedy mi towarzyszyły). Tak wyszło ze rok później te piosenka zdobyłem grand prix i bardzo duża nagrodę finansową na Międzynarodowym Festiwalu Carpathia. (Kompletnie się tego nie spodziewałem bo wydawało mi się ze piosenka jest za mało przebojowa jak na tak duży festiwal i wcześniej żałowałem, że nie miałem nagranych demówek do nowszych kompozycji przed terminem zgłoszeń ) Na festiwalu zauważył mnie Marek Koscikiewicz i zaproponował współpracę. Od tamtego czasu kończyłem i dopracowywałem swoje kompozycje również nad częścią aranżacji pracowałem z niesamowicie zdolnym producentem Marcinem Kuczewskim z duetu Mash Mish. Między czasie dostałem się na stypendium na wydział popu na Uniwersytecie CODARTS w Rotterdamie. Trochę to wszystko opóźniło bo długo nie było mnie w Polsce, ale również bardzo rozwinęło min pod katem produkcji muzycznej. Niedawno, ponad miesiąc temu do managementu, którym na początku był sam Marek dołączyła agencja artystyczna z bardzo zdolnymi osobami, które wierzą w mój projekt i są w niego zaangażowane. Razem tworzymy silna ekipę. Cały materiał jest gotowy, w listopadzie nagrywam swój 1 teledysk do 1 singla promującego płytę, niebawem wchodzimy do studia i będziemy czarować (śmiech). Już prawie skompletowałem ciekawa ekipę osobowości muzyków którzy będą wpływać na ostateczny kształt materiału.

Masz spory związek z z zagranicą, spędziłeś tam jakiś okres czasu, czy droga młodego muzyka z Polski i obcokrajowca wygląda podobnie ?

Wydaje mi się, że droga każdego muzyka wygląda w miarę podobnie, to sprawa indywidualna, ja osobiście wiem czego chce i co powinienem "wyciągnąć" z doświadczeń, które miałem. Owszem systemy nauczania różnią się w znaczny sposób, ale mając porównanie ciężko było by mi wybrać lepszy system, raczej z każdego wybrał bym to co uważam za najlepsze i pomieszał. To co na pewno wywnioskowałem - to, nie powinniśmy mieć kompleksów wobec zagranicy/zachodu, myśląc lub mówiąc o rzeczach które są tam, że są lepsze. Polska jest niesamowitym krajem z ogromnym potencjałem, młode pokolenie nie ma kompleksu ZACHODU ani zagranicy, robi po prostu swoje.

Jak wspominasz swoją ostatnią, koncertową wizytę w Szwajcarii?

W Szwajcarii było superowo, ja oraz "MY BEST BAND IN THE WORLD" zagraliśmy w stolicy - Bern, byłem tam pierwszy raz, miasto robi niesamowite wrażenie niestety miałem tylko chwilkę żeby zwiedzić i skończyło się na kupnie prezentów dla najbliższych. Publiczność i odbiór koncertu był świetny, bardzo fajnie reagowali na materiał z mojej nadchodzącej debiutanckiej płyty, również na piosenki po polsku. Muszę jeszcze dodać, że dwa dni przed występem w Bern miał miejsce koncert w Warszawie, był dla mnie bardzo szczególny bo była to premiera całego materiału na płytę. Graliśmy w klimatycznej sali studia nagrań przed ekipą filmową dla bardzo ważnych dla mnie ludzi, przyjaciół, rodziny oraz osób którym udało się zdobyć zaproszenie na ten wyjątkowy wieczór. Był to dla mnie jak dotąd najbardziej emocjonujący koncert jaki kiedykolwiek miałem. Te dwa koncerty przez to, że były też premierowe kosztowały nas bardzo dużo pracy i tygodnie przygotowań, jestem bardzo wdzięczny mojemu managmentowi za pomoc a przede wszystkim genialnym muzykom z "MY BEST BAND IN THE WORLD" którzy spisali się na medal!



Jeszcze jesteś nie do końca znanym muzykiem. Zdobywanie słuchaczy, ludzi, innych współpracowników to walka bark w bark, rozpychanie się łokciami?

Wszystkie piosenki robię przede wszystkim żeby wyrazić siebie i dać upust emocjom. To dla mnie zapis uczuć, które towarzyszyły mi w danym czasie i to jest dla mnie najważniejsze w tym co robię, kreowanie czegoś , wyzwania które się przede mną otwierają. Nigdy nie patrzyłem na to pod kątem zdobywania słuchaczy i walki o coś. Uważam, że to jedno z gorszych podejść, muzyka to nie walka. Może celebrytyzm, popularność i ciągła obecność w masowych mediach jest walką i rozpychaniem się łokciami. To nie jest mój priorytet, najważniejsze jest dla mnie wydanie płyty i będę najszczęśliwszy na świecie jak ukaże się choć by w 1000 egzemplarzy. Może kiedyś mi się odmieni i wtedy będę walczył o obecność na pudelku

Zetknąłeś się kiedykolwiek z szwajcarskimi artystami? Muzyką?

Tak naprawdę o Szwajcarii wiedziałem bardzo mało zanim tam pojechałem, to przepiękny kraj w którym musi się bardzo dobrze żyć, ale nigdy nie wpadł mi w ręce żaden Szwajcarski zespół, a dużo ciekawych młodych wykonawców podrzucają mi znajomi oraz często coś wynajduję. Jak na razie wygrywają dla mnie młode skandynawskie zespoły, powinniśmy się dużo uczyć od nich! Skandynawowie są genialni w tym biznesie!

Czy Ty masz świadomość jako młody artysta, jak, w jaki sposób, jakimi kanałami promować swoją płytę? Wielu zaniedbuje tą kwestię, bo po prostu się na tym nie zna.

Mam to szczęście że nawiązałem współpracę z osobami, które mają duże doświadczenie w tym biznesie, mówię tutaj o moim managemencie. Staram się słuchać i uczyć od nich. Mamy swój plan i strategię, którą konsekwentnie będziemy podążać ale zawsze ostatnie zdanie należy do mnie.

Jak dotychczas radzisz sobie z warstwą tekstową, pisanie piosenek, po polsku- angielsku?

Pierwsze piosenki które pisałem były po angielsku, łatwiej przychodziło mi wtedy wyrażanie emocji poprzez ten język. Jestem świadom tego, że nie jest to mój język "dnia codziennego" i nie mam tak ogromnego zasobu słów jak rodowici Brytyjczycy itp. każdy tekst, piosenkę konsultuje z moją przyjaciółką na stałe mieszkającą w Wielkiej Brytanii oraz znajomymi dla których to język ojczysty. Polegam przede wszystkim na swojej intuicji i staram się zawsze "stanąć z boku" i kiedy coś mi się gryzie wracam do tekstu za jakiś czas, kasując go totalnie albo poprawiając. Często jest tak, że trzeba czekać na jeden wers dłuższy czas, nie można wypełniać luk na siłę i to tyczy się angielskich i polskich tekstów. Do polskich piosenek podszedłem z dużą ostrożnością po dłuższym czasie, ponieważ to temat bardzo delikatny na którym łatwo się pośliznąć. Myślę, że musiałem trochę dojrzeć, ale na pewno zawdzięczam to że pisze po polsku Markowi Koscikiewiczowi, który trochę nakłonił mnie do tego tłumacząc jak istotne jest to żeby śpiewać też po polsku w naszym kraju i jak ułatwia to komunikację z odbiorcą. Polskie teksty kosztują mnie bardzo dużo pracy, tygodniami myślę, rozpisuję zdania, słowa, nagrywam fragmenty. Nie chcę podchodzić to tego żeby pisać coś na Osiecką, Peszek, Brodkę staram się znaleźć swój styl. Nie podoba mi się to, że ostatnio panuje moda na pisanie tekstów po polsku w których nie wiadomo o co chodzi i ma być to z założenia takie super, niezrozumiałe, mega artystyczne, a tak naprawdę często kryje się za tym GÓWNO. Moim autorytetem za teksty jest na pewno KAYAH, w idealny sposób przekazują jej emocje i od razu trafiają do mojej duszy. Wiem, że kiedyś sama  chciała pisać tylko po angielsku.

Wiem, że jesteś mocno związany z osobą Kasi Lins i wiele jej zawdzięczasz. Kim dla Ciebie jest? Wiem też, że współpracowałeś z Marcinem Kuczewskim, Kate Nurnberg. Tak?

Z Kasia znamy się bardzo długo i nie jedną beczkę soli razem zjedliśmy i na pewno nie jedną zjemy, Pamiętam, że w podobnym czasie zaczęliśmy komponować piosenki, była chyba pierwszą osobą przed którą odważyłem się pokazać swoją pierwszą samodzielną kompozycję kiedy wpadła zagrać mi swoje 4 piosenki do sali ćwiczeń z którymi później nagrała demo, dzięki któremu zainteresowało się nią EVOSOUND. Z Marcinem Kuczewskim zapoznał mnie Marek Koscikiewicz, który uznał że pasował by do mojego klimatu i zajął się zaaranżowaniem kilu moich kompozycji. Bardzo dobrze się z nim pracuje. Ja jestem upierdliwy i walczę o swoją wizję do ostatniej chwili, ale z nim z łatwością nadawaliśmy na podobnych falach. Kate dużo zawdzięczam, była pierwszą pianistką z którą grałem przez dłuższy czas, jest zdolną osobą i ma swój styl oraz ścieżkę którą podąża. Po pewnym czasie nasze drogi się rozeszły, Katy założyła swój zespół w który jest zaangażowana w 100 procentach, a ja chciałem zdobywać doświadczenie z nowymi muzykami i uczyć się od nich. Cały czas trzymam za nią kciuki, fajnie było by kiedyś znów razem zagrać.

Myślisz o tym, żeby "zainwestować'' , zacząć współpracować ze stałym zespołem?

Już z takim współpracuje, MY BEST BAND IN THE WORLD to grupa piekielnie zdolnych muzyków, ludzi z trochę różnych muzycznych światów połączonych w jeden projekt. Każdy z nich daje cząstkę swojego stylu i w połączeniu tworzy się ciekawe brzmienie, MBBITW to nie tylko świetni muzycy, ale też osobowości! To zespół otwarty którego elementy mogą być zmieniane w zależności od zadania.

Jakie masz najbliższe plany?

W styczniu rejestruję materiał na płytę, więc to będzie dla mnie rzecz na której będę teraz najbardziej skupiony !

Dzięki serdeczne za rozmowę!

Rozmawiał Mateusz Grzeszczuk




Mateusz Grzeszczuk - (ur.1992 w Chełmie). Student Dziennikarstwa i komunikacji społecznej KUL. Poeta, dziennikarz i animator kultury.. Publikacje m.in. w Odrze, Akcencie, Arteriach, Fragmencie, Wakacie, Dworcu Wschodnim, Fa-Art. Wydał dwa tomy poetyckie: Z brakiem czasu i Anatomie. 






Ralph Kaminski - polski wokalista/kompozytor. Urodził się i dorastał w Jaśle. Obecnie pracuje nad swoim debiutanckim albumem.  Muzyczny rozwój rozpoczął od zajęć w lokalnym domu kultury, obecnie studiuje na wydziale Jazzu i Muzyki Estradowej Akademii Muzycznej w Gdańsku. Laureat Grand Prix na międzynarodowym festiwalu piosenki Carpathia 2011. Jeden z laureatów Międzynarodowego Kampusu Artystycznego FAMA 2013 w Świnoujściu.

1 komentarz:

Komentarze widoczne po zatwierdzeniu przez redaktora

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...