niedziela, 1 grudnia 2013

Katarzyna Tchórz rozmawia z Aleksandrem Kormanem


Aleksander Korman


Katarzyna Tchórz: Przed naszą rozmową wyznałeś: tak naprawdę, to ja nie mam nic do powiedzenia – skromność czy kokieteria? O malarstwie, Twoich obrazach nie da się rozmawiać?

Aleksander Korman: Po to je tworzę, by odbiorca sam sobie mógł opowiadać. Według mnie nie ma nic gorszego od artysty mówiącego o swojej twórczości. Jeśli coś robię, to tak, aby dać odbiorcy możliwość interpretacji, nie chcę zachęcać go do oglądania ich poprzez moje opowiadanie, co ja myślałem, co chciałem osiągnąć. Oczywiście niejednokrotnie dopisuję, że inspiracją była rozmowa, myśl, opinia i na tej podstawie został obraz zbudowany. Ponadto jest pewna różnica: można mówić o obrazie, a można mówić o jego technice. Jeśli ktoś mnie zapyta, jak coś zostało zrobione, narysowane, bardzo chętnie mu opowiem, jak powstawało od początku do końca, od strony technicznej. Ale nie będę opowiadał o tym, dlaczego ta kobieta ma jedną pierś większą, a drugą mniejszą – no bo ma i już!

K.T.: Zatem nie gadasz tylko tworzysz! Mimo wszystko opowiadasz obrazem, niczym reżyser teatralny: Twoje prace są dynamiczne, emocjonalne, ale perfekcyjnie „zagrane” przez dbałość o detal, symbolikę „rekwizytów”, wyrafinowane kompozycje. Improwizujesz czy skrzętnie planujesz swoje obrazy? 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...