poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Industrialny świat Andrzeja Fronczaka



Zdehumanizowany świat, pełen skorodowanych blach, nitów, gwoździ. Czysty industrial. A jednak nie jest to świat zimnego, obcego metalu – widać w nim kolory, kojące błękity i pomarańcze; przestrzeń z żelaza czy zaśniedziałej miedzi nie jest obca, została oswojona – wyciąga ku widza swoją mechaniczną dłoń i zaprasza do innej rzeczywistości, do świata maszyn. Taką rzeczywistość prezentuje widzom Andrzej Fronczak – artysta, wykorzystując na pozór wyobcowane i nieprzyjazne materiały tworzy świat fantastyczny, niczym z surrealistycznych obrazów.

Andrzej Fronczak, urodzony w 1959 r. w Brześciu Kujawskim, zajmuje się głównie malarstwem sztalugowym i rysunkiem, brał udział w 34 wystawach indywidualnych w Polsce i za granica (Chicago, Paryż, Detroit) [1]. Uczestniczył także w ekspozycji malarstwa Nowej Grupy Kujawskiej, zorganizowanej w 2009 r. w Danii. Artysta zajmuje się głównie sztuką tradycyjną, jednak poruszanych tematów nie da się nazwać klasycznymi. Fronczak pogrąża się w świecie metalu, bada jego materię, charakter; przedstawia widzom niezwykły świat obrazów i wrażeń, twarzy i drzew wyłaniających się z zardzewiałych blach i nitów.

Świat Fronczaka to rzeczywistość pełna gier i aluzji, brak w niej dosłowności – podobnie jak w przypadku Arcimbolda – nic nie jest tym, czym początkowo wydaje się być. Blacha zaczyna przypominać portret, umęczoną twarz, wpatrująca się pustymi oczami w przestrzeń. Żelazna postać jest martwa, jej głowa i klatka piersiowa rozorane są drutami, patrzy na widza zza krat, niema w swym cierpieniu. Brunatno brązowe plamy rdzy przypominają krew – pręty, okalające milczącą postać mogą być współczesną interpretacją korony cierniowej, krępującej modernistycznego Żelaznego Chrystusa.

Z czarnego morza wyłania się miasto, utkane ze stalowych, przypominających pajęczyny prętów. Budynki sprawiają wrażenie kruchych, eterycznych – w każdej chwili mogą runąć, zawalić się wprost do czarnej otchłani. Niektóre z nich już się odchylają, możliwe jednak że efekt ten nie jest wynikiem niszczycielskiej siły działania czasu, a celowym zamysłem budowniczego-artysty. „Fort”, jak wskazuje na to sama nazwa, powinien bronić, dawać schronienie, powinien kojarzyć się z bezpieczeństwem – warownia Fronczaka niepokoi, budzi odmienne emocje od pierwotnego, przypisanego mu znaczenia.

Prócz metalowego, pogrążonego w niemym bólu Chrystusa, Fronczak przedstawia także inne postacie. One również są odrealnione, zimne i obce, jak tworzący je materiał. Bezkształtne, lewitujące w przestrzeni, są jakby zaprzeczeniem człowieczeństwa, budzą strach i współczucie. „Człowiek wybrakowany” zżerany jest przez rdzę, trawi go korozja – stanowi przeciwieństwo homo sapiens silnego, dominującego nad światem. To istota, której ręce spętane są za plecami, pozbawiona mocy i siły sprawczej, zniszczona, słaba, pokonana przez naturę i żywioły; obraz Fronczaka można rozumieć jako współczesny odpowiednik zakonnego memento mori.

W twórczości Fronczaka można znaleźć dzieła niemal abstrakcyjne. Artysta, podobnie jak w przypadku omówionych wcześniej prac, konstruuje swój świat z nitów i stali, sugerując ich egzystencjalny charakter nadawanymi tytułami, tym razem są one uproszczone, przywodzą na myśl analityczną fazę kubizmu. Prócz industrialnych elementów pojawiają się w nich fragmenty pisma czy matematycznych wzorów, co tym bardziej potęguje wrażenie analizy przedstawianej rzeczywistości. W większości kompozycji kolorystyka jest ciepła, dominują w niej złamane biele, ugry podkreślone intensywnym błękitem; oswajają one metal i dominujący industrial, tworząc atmosferę spokoju i nostalgii.

Twórczość Fronczaka jest złożona, wielobarwna. Artysta bada wykorzystywane tworzywo, metal, kreuje i zmienia je, nadając mu nowe formy i znaczenia. Jest demiurgiem, który podporządkowuje sobie żywioły – świat Fronczaka to rzeczywistość odrealniona, przedstawione postacie przypominają istoty z krzywego zwierciadła, zdeformowane i cierpiące. To, co powinno być silne i mocne, żelazo i stal, staje się słabe i bezbronne. Nic nie jest wieczne, wszystko przeminie, a malarstwo Fronczaka przypomina w liryczny sposób o tej ponadczasowej prawdzie.


                                                                                                                       Maja Wolniewska

Przypisy:
1) Andrzej Fronczak, [dostęp on-line: http://www.fronczak.wwi.pl/info.php?oper=omnie]

Prace Andrzeja Frączaka:



1 komentarz:

  1. Przeczytałem z zainteresowaniem, odszukałem prace artysty i rzeczywiście, niesamowita spójność.

    OdpowiedzUsuń

Komentarze widoczne po zatwierdzeniu przez redaktora

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...