piątek, 28 czerwca 2013

„Są artyści, którzy tworząc stwarzają pozytywne wartości w życiu, i są ci, którzy najistotniej tworzą niszcząc życie własne, a nawet innych.” wspomnienie Waldemara Szysza


Waldemar Szysz (22.02.1958 - 06.05.2013)



WIKTOR NAJBOR - Waldek - wspomnienie
http://www.najbor.com.pl/

Zastanawiając się nad słowami, które pragnąłem ułożyć w moje wspomnienie o Waldemarze Szyszu, odruchowo narysowałem trójkąt, potem piramidę... Figurę i bryłę, które już na zawsze kojarzyć mi się będą z tym Niezwykłym Człowiekiem.
Pomyślałem, że mógłbym przy ich pomocy zobrazować znaczenie, jakie mają dla mnie Ci, których spotkałem na swojej drodze. Im bliżej wierzchołka, tym większa zależność, tym większe znaczenie...

Mój pierwszy kontakt z Waldkiem nastąpił stosunkowo niedawno, poprzez Jego grafiki zamieszczane na VariArcie, aż do rozmów telefonicznych, które odbyliśmy kilka tygodni temu. Tak, miałem to ogromne szczęście, że zdążyłem... Jego grafiki od początku mej fascynacji nimi, zmuszają mnie do uczestnictwa, wyzwalając skłonność do refleksji. Obcując z nimi czerpię ogromną satysfakcję, polegającą między innymi na tym, że nie mam gotowych odpowiedzi, że nie jest to chwilowe zadowolenie. Ich ładunek emocjonalny, powodowany „wyższą koniecznością”, która prowokowała Waldka do działania, w Jemu właściwy i szczególny sposób wciągał mnie, nie pozwalał przejść obojętnie. Z każdą pracą przybliżałem się do jej twórcy, przybliżałem się do człowieka, aż dostrzegłem Jego niebywałą wrażliwość... Pewnego dnia stałem się „Bratem”, co początkowo traktowałem jako wynik Jego specyficznego poczucia humoru, by w końcu zrozumieć, jak bardzo był na serio. Rzeczywistość zawarta w twórczości Waldka trwać będzie wiecznie, jest nieprzemijająca.

Waldku, umieściłem Cię w swej piramidzie bardzo wysoko i nigdy o Tobie nie zapomnę.
 



Wiktor Najbor Jesteśmy - Europa 2013



Fascynowała mnie Jego osobowość od samego początku, kiedy zetknąłem się po raz pierwszy z prezentowaną twórczością w galerii „VariArt”, przez stałe kontakty i komentarze aż do osobistego spotkania w Galerii ZPAP w Gdańsku w 2012 roku. Stał się Bratem dla wszystkich, z własnym słowem określającym każdego z nas. Piękną i ciekawą twórczość zamknął w intrygujących i ponadczasowych cyklach prac graficznych, które urzekły mnie swoją niebywałą wizją przekazu osnutą w określonej tajemnicy, spełniając tym głęboko pojętą misję sztuki.

Ten piękny cykl rozpoczął „Modlitwą”, w której pokornie szukał drogi do nawiązania „Rozmowy” z Bogiem.

Temat ukazany w pracach jest formą imaginacji, której kluczem do poszukiwań widzialnego znaku stało się na początku słowo "Modlitwa". W obrazach obserwujemy liczne symbole i płaszczyzny, barwy mroczne i świecące, przymglone i skontrastowane, tworzące klimat skłaniający do szukania i poznawania tego, co niewidzialne i niepojęte. Słowo stało się tutaj początkiem i końcem, tytuł symbolem obrazu, obraz jednocześnie znakiem słowa. Otwierając wyobraźnię, pobudzając do własnych refleksji, możemy uchwycić klucz do zamkniętej w obrazach tajemnicy, która w dalszym cyklu ujawniają się w tytule „Rozmowy”.
Rozmowa odnosi się do wielu pojęć. Jest spontaniczna lub też prowadzona w głębokiej refleksji, stając się formą dialogu z drugą osobą. Tytuł staje się w tym cyklu ukazywać dialog, by określić najkrócej jako porozumienie się słuchającego z mówiącym. Dialog jest w swej istocie wspólnym poszukiwaniem pełniejszego rozumienia. Zmierza do wzbogacenia i pogłębia więzi między rozmawiającymi. Dialog jest współpracą. W dialogu szukamy zgodności. Tytuł „Rozmowa”, wyrażający skromność autora, staje się być widzialnym znakiem „Colloquium Deo”, który został zatrzymały w siedmiu odkryciach. W „Rozmowie I”, kolorystycznie pełnej subtelności i harmonii barw, ukazuje się płynąca z nieskończoności świetlistość, unoszona i otulona w delikatnie pulsującej przestrzeni, emanująca w świadomości człowieka uczuciem spokoju i miłości. Wszystkie prace są przepojone głęboką refleksją nawiązanego dialogu. W ostatniej z prac ukazuje się wyjątkowe światło, niczym tarcza słoneczna, lustrzane odbicie, soczewka skupiająca tę energię, gdzie dialog stał się dojrzałością i umiejętnością rozumienia, że choć umiemy odpowiedzieć sobie na pewne pytania, niektóre z nich zawsze będą rzeczywistością otwartą, która domaga się stałego i wnikliwego jej pogłębiania i poznawania, a także, że świat ludzki jest światem relacji, związków z innymi, co nadaje naszemu życiu znaczenie i sens.




Wielki Artysta... wspaniały Człowiek... pełen radości i chęci życia....
Waldek był twórcą, którego prace opowiadały odbiorcy o jego własnych przeżyciach i emocjach.
Stały się jego częścią, a on zamieszkał w nich. Czasem odnosi się wrażenie, że są dialogiem z samym sobą, pewnego rodzaju pamiętnikiem... słuchaczem. Sztuka, która karmi się światłem, jest czymś wyjątkowym... to światło towarzyszy każdej jego grafice i mieszkało w każdym jego uśmiechu, serdeczności i spojrzeniu. Teraz mieszka w naszych sercach i pozostanie w pamięci.
Dziękuję Waldkowi, że był – dziękuję, że jest...


....w podziękowaniu za światło... Monika Oleksińska 05.2013


MAGDALENA HUMPA-MICHALAKhttp://fotofanka.blogspot.com/

Ponoć „nie ma ludzi niezastąpionych” – tak rozpoczął mszę ksiądz w czasie pogrzebu Waldemara Szysza. Dodał jednak, że w przypadku Waldka nie jest w stanie uwierzyć w to twierdzenie. Mogę się tylko z tym zgodzić... Na pewno jest wielu Mistrzów, wielu wspaniałych grafików, wielu dobrych ludzi, muzyków etc, ale TAKI Waldek był tylko jeden. Był i jest (przynajmniej dla mnie) niezastąpiony.

Są artyści, którzy tworząc stwarzają pozytywne wartości w życiu, i są ci, którzy najistotniej tworzą niszcząc życie własne, a nawet innych.”

Waldemar Szysz z pewnością należał do tych pierwszych. Takiego go poznałam, to mnie w nim zachwyciło i takiego go zapamiętam na zawsze. Wraz ze śmiercią Waldemara straciłam przede wszystkim cudownego Przyjaciela, człowieka niezwykle utalentowanego, którego twórczość trafiała we mnie z wielką mocą, którą czułam i którą oddychałam. Był człowiekiem szczerym i uczciwym do bólu, a te cechy dla mnie to wartość najwyższa i takie cechy w twórczości innych On cenił bardzo wysoko. Pragnę wspomnieć to, co w życiu Waldka było istotne, o czym ze mną rozmawiał. Setki godzin rozmów i krótkie spotkania pozwoliły mi na utwierdzenie się, że to, co Waldek sam napisał o sobie w „Autoreferacie”, jaki zamieścił w galerii VariArt pod swoją pracą ""Modlitwa XLV", najdokładniej opisuje jego podejście do życia i do szeroko rozumianego pojęcia SZTUKI.

„Kiedy myślę o latach pięknych, beztroskich, o mojej młodości wreszcie... wiem, że zawsze chciałem robić to, co teraz, ale nie wiedziałem że będę musiał znosić SZTUKĘ taką, jaką mam na co dzień, a na jaką nikt mnie nie przygotował i na jaką skazano mnie bez mojego przyzwolenia, a w której chcę czy nie – muszę się odnaleźć... pokazać, że można inaczej: bez przemocy, chamstwa, wulgarności... z wartościami, które wynosi się z tradycji, ze SZKOŁY, z samotnych przemyśleń tam, gdzie jestem i tam, gdzie się udam wreszcie...” 
[AUTOREFERAT, Waldemar Szysz]

Nie było rozmowy, która nie zahaczałaby o temat Sztuki i twórczości wszelakiej. Gdyby można powiedzieć, że Sztuka płynie w czyichś żyłach zamiast krwi, to na pewno dotyczyłoby to Waldka.

Sztuka dla Niego to było Jego życie, Jego miłość, Jego pasja i wszystko, co pozwalało mu trwać, a Jego życie, emocje, przemyślenia były w każdym dziele, jakie stworzył.

„Sztuki nie da się oderwać od życia. Nie da się tworzyć obok życia i na przekór niemu. Zawsze wynika z naszych przemyśleń i doświadczeń, nawet jeżeli to boli.” [AUTOREFERAT, Waldemar Szysz]

Twierdził, że mimo iż zaczynał od malarstwa, to jednak grafika jest jego powołaniem, że woli sztukę ambitną, która mówi do tych, którzy chcą i potrafią patrzeć i słuchać, a nie która się sprzedaje...

Najwięcej mówią jego prace. To nigdy nie były prace przypadkowe, zawsze były przemyślane, zaplanowane, ale też zawsze miały odniesienie do aktualnej rzeczywistości, do Waldka emocji danego okresu i jego światopoglądu. Twierdził, że prawdziwa sztuka nie jest nastawiona tylko na komercję, że On nie będzie tworzył po to, by się podobało, aby tylko sprzedać, ale tworzył po to, by coś od siebie powiedzieć. Chciał mówić to, co uznawał za ważne, co miał zamiar przekazać ludziom i światu. Starannie dobierał muzykę do swoich prac, pisał słowa, które miały naprowadzić... To właśnie był cały Waldek i chociaż nie rozumiało go wielu, którzy sztukę odbierali powierzchownie, on trwał w swoich przekonaniach. Wrażliwy na ludzką krzywdę i łzy, niezwykle zaangażowany w życie i sztukę odszedł za wcześnie, nie realizując tych wszystkich planów jakie miał i o jakich zdążył opowiedzieć...

Do końca pozostał wierny swojej ukochanej grafice i stworzył własny termin na określenie tego, co ostatnio robił – „grafika cyfrowa”, by odróżnić ją od grafiki warsztatowej i grafiki komputerowej. Wykorzystywał swoje grafiki tradycyjne do stworzenia zupełnie nowego dzieła przy pomocy komputera. To właśnie była dla niego „grafika cyfrowa”.

To o grafice mówił:

"Zostanę przy niej, myślę że na zawsze, dając to, co mam najlepsze: wiarę w moc grafiki, jej magię i to, co jest moje bez wątpienia: myśli w papierze i farbie uwięzione. Odnalazłem siebie i sens, i sztukę, wreszcie moją, prawdziwą, bez przymusu na modę, bez pogoni za złotym runem i w zgodzie ze sobą... Myślę, że to wystarczy, aby żyć, tworzyć i wytrzymać..."
 [AUTOREFERAT, Waldemar Szysz]

Waldek był też przez długie lata wykładowcą. Lubił to zajęcie i wielokrotnie opowiadał o swoich studentach. Był z nimi zżyty jak z bliskimi sobie ludźmi. Starał się być dla nich nie tylko nauczycielem, ale też przyjacielem. Pod informacją o śmierci Waldka, jedna z jego studentek napisała taki komentarz:



                „ •
Pauliska589
                Data: 2013-05-06
                Boże, aż trudno w to uwierzyć. Co się stało?
                Był wspaniałym człowiekiem i świetnym artystą.
                Pamiętam jak miałam z Nim zajęcia z grafiki.
                Był przesympatycznym i niezwykle wyrozumiałym nauczycielem.
                Życie jest strasznie niesprawiedliwe. :**”
 
Waldek kochał ludzi i zawsze spieszył się, by ich kochać, by dać im z siebie to, co najlepsze. Miał jednak świadomość, że nikt nie jest idealny i że w jego życiu też nie brakowało błędów, ale zawsze starał sie je naprawiać, jeśli dostał taką szansę.

Napisał kiedyś:" ...BO ZROBIĆ BŁĄD I GO NIE NAPRAWIĆ, TO DOPIERO NAZYWA SIĘ ZROBIĆ BŁĄD..."

Szybko też się do ludzi przywiązywał, zawierał przyjaźnie, które miały dla niego i jego twórczości ogromne znaczenie.

Sam natomiast o swoich relacjach z ludźmi napisał tak:

"Przez lata przepracowane na uczelni z młodzieżą wśród moich kolegów artystów, na plenerach, sympozjach i w podróżach, myślę, właściwie jestem pewny, że bez ludzi, ich przyjaźni, bez rodziny i jej miłości, życie nie miałoby sensu, a sztuka taka – dla kogo, o czym i po co?" [AUTOREFERAT, Waldemar Szysz]

Taki był Waldemar Szysz – Mistrz Nakielski i taki pozostanie w mojej pamięci. Na zawsze!





WALDEMAR SZYSZ - urodził się 22.02.1958 w Siedliszczu. Zmarł 06.05.2013 roku w Lublinie. Dyplom z malarstwa pod kierunkiem prof. Mariana Stelmasika uzyskał w 1986 r. w Instytucie Wychowania Artystycznego UMCS w Lublinie (obecnie Wydział Artystyczny UMCS). Adiunkt II stopnia na Wydziale Artystycznym UMCS w Lublinie, profesor Europejskiej Akademii Sztuk i Polsko Japońskiej Wyższej Szkoły Technik Komputerowych w Warszawie. W latach 1994-2006 pełnił funkcję Prodziekana Wydziału Grafiki Europejskiej Akademii w Warszawie. Członek Związku Polskich Artystów Plastyków i Stowarzyszenia Międzynarodowego Triennale Grafiki w Krakowie. W 1997 roku stypendysta Ministra Kultury i Sztuki RP. Założyciel grupy artystycznej „Barak”. W 1991 roku powołał do życia Pracownię Artystyczną Art Projekt (PAAP). Stworzył Galerię Europejskiej Akademii Sztuk w Warszawie, której był kustoszem, oraz Galerię Norwid w Lublinie. W roku 2004 odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi. Liczne nagrody w konkursach krajowych i zagranicznych. Autor 24 wystaw indywidualnych. Brał udział w ponad 200 wystawach zbiorowych w kraju i za granicą.

1 komentarz:

  1. Dzięki Waszym komentarzom -wspomnieniom, o Artyście, mam wrażenie, że też go znałam osobiście. DZIĘKUJĘ. m.ł.

    OdpowiedzUsuń

Komentarze widoczne po zatwierdzeniu przez redaktora

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...