czwartek, 6 czerwca 2013

Jakub Sajkowski - W cień jak w gryzące ubranie. Tomasz Pietrzak Rekordy.



Na początku (tomiku Tomasza Pietrzaka) było słowo „tęsknię”, ale Pietrzak wziął je w nawias. Tęsknię za tobą Żydzie, czyli pierwsze słowa wiersza „Pulsar”, są zresztą takim nawiasem podwójnym, cytatem z artystycznego projektu, który sam pewne słowa w nawias bierze. Pozorne brzmi to wszystko dosłownie, cieleśnie, namacalnie (Tęsknię za tobą Żydzie/ za twoim owłosionym ciałem), jednak dalej (również dosłownie) obraz się zaciemnia (za nocami, które były długie i czarne/ jak sztolnie Katowic). Podają, że w pył idą też/ galaktyki, a jednak co za szkłem, ani myśli trafić w nas rykoszetem. 
Za szkłem każda galaktyka, każdy pulsar jest relatywnie daleko, zatem dziwić może, że w ogóle dociera, można go, jak w otwierającym wierszu, lekko pogardliwie nazwać „czkającym”, jednak w innym kontekście dociera w czułe miejsce, ma niesamowicie silne oddziaływanie. Cały tomik Pietrzaka jest taką grą w nawiasy, w zmienianie tym samym słowom i ludziom kontekstów. Tęsknota, czy, na przykład, żal po śmierci poetki poddany jest w wątpliwość, śmierć staje się uprzedmiotowiona, wzięta w kleszcze przekazu medialnego i popkulturowego („Uroczystość”). Ale nie dostaje się tylko popkulturze. Każdy środek wyrazu można podać wątpliwość, poezję także. Jak w jednej z miniaturek.


Krztusiec, gruźlica, rak, gościec od wilgoci –
niejeden myślał, że wiersz to odczyni.

W zależności od tego, jak potraktujemy składnię tego zdania, czytamy tekst o „odczyniającej” mocy wiersza, albo o „odczyniającej” mocy „krztuśca, raka, gruźlicy” – jakby wzięte w nawias wiersza miały być zaledwie kliszami, bądź kuglarskimi rekwizytami, mającymi wywołać płytkie wzruszenie. U Pietrzaka płytkiego wzruszenia nie ma, wiersze nie są płytkie, „pełne kości”, „anorektyczne”.
Wiersze te są organiczne, tętniące szczegółami. Napisałbym „życiem”, ale to też nie jest takie oczywiste, bo przecież nad nami martwi i pod – śpiący w morenach. A jeśli z kolei śmierć, to i tak życie nas otacza ze wszystkich stron („Ogród”). Jeśli życie, to wzięte w nawias śmierci, a jeśli śmierć – to odwrotnie, przedstawiona tak, jakby została wzięta w kleszcze: 

Weźmy taką planetę, co wpadła w sidła
pulsara, albo taką Hanię, co wpadła
wymyć grób.

Czy Hania bierze zatem śmierć w sidła? Im bardziej śmierć jest realna, tym bardziej namacalna, tym bardziej dotyka do żywego, a w pozornie niedotykalny cień można wejść jak w gryzące ubranie („Czternaste piętro”). Z drugiej strony Pietrzak przedstawia jednak także tą śmierć niedotykającą, dziejącą się za ekranem telewizora, gdzie nieustannie zdarzające się tragedie są jedynie numerkami, bądź niewiele mówiącą listą ofiar („Zaszybie”). Nic nie jest pewne – bo choć ta cała natura, organiczność, jest układem symbiotycznym, to przecież również chaotycznym i nieprzewidywalnym.

I nie masz pewności,
nigdy nie będziesz miał – biedny zjadaczu owoców –

czy w miąższu owiniętym gładką skórką,
pewnego dnia nie rozwinie się robaczywy przyczółek.

Pewne jest jedynie, że będzie więcej będzie pytań, niż odpowiedzi. Wszystko bliskie, symbiotyczne, ale zaskakujące. A być może, paradoksalnie, najbezpieczniej jest bez tej symbiozy, bez żadnego umocowania. Być może, to tylko jedna z opcji.

Wtedy znów pomyślałem o pustelniku
z cypla Nowego Meksyku, na którego nic się nie czai,
który z niczym nie czuje się oswajany. („Nowy Meksyk”)

Jak można zauważyć, raczej skupiłem się na tym, jakich rejonów, moim zdaniem, dotyka Tomasz Pietrzak, niekoniecznie o tym, czy robi to dobrze, czy źle. Powód jest oczywisty – nie nastąpiły żadne zgrzyty, które zakłócałyby mi lekturę tej książki. Krótko mówiąc – dobra, równa książka, z wyróżniającymi się momentami (np. świetny „Pulsar”). Poruszająca ważne tematy, ale w sposób wyważony. Zawierająca około 60-ciu tekstów, ale nie nużąca. Polecam sprawdzić osobiście. 

10.10.2012


Tomasz PietrzakRekordy 
Wydawca: Mamiko, Nowa Ruda 2012

http://archiwum5.kwartalnik.eu/44/44/htm/krytyka/sajkowski2.html

2 komentarze:

  1. Masakryczne wiersze nie mające w sobie Życia! Zwykła składnia pozbawiona finezji jak ten dziwoląg myślowy: "Weźmy taką planetę, co wpadła w sidła pulsara, albo taką Hanię, co wpadła
    wymyć grób" - Jurorzy konkursów są takimi samymi grafomanami i beztalenciami jak autor Rekordów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście są ludzie, którzy mają inne zdanie niż Pan.

      Usuń

Komentarze widoczne po zatwierdzeniu przez redaktora

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...