sobota, 25 maja 2013

Wierzę że się zdarzy - Tomasz Trafiał

Tomasz Trafiał -

Małgorzata Południak: Jakie są główne strefy twoich działań twórczych, miejsca, w których się rozwijasz?


Tomasz Trafiał: Moje działania, to moja głowa i to, co się w niej narodzi. Tworzę od zawsze dla siebie. Moje prace to zawsze była ucieczka od codzienności i swoisty relaks. Oczywiście Internet pozwolił na pokazanie moich prac dla wielu, ale zawsze tworzyłem wtedy, kiedy „to coś” przychodziło, nie tworzę na zlecenie lecz dla przyjemności. Oczywiście obserwuję sztukę i artystów, to rozwija i bywa inspirujące. Od dawna fascynowała mnie Polska Szkoła Plakatu i jej twórcy. Co jakiś czas zdarza się jakiś wernisaż czy wystawa zbiorowa, ale to nie są moje priorytety. Ja sam szukam inspiracji tworząc w technikach tradycyjnych, co bardzo rozwija. Farby olejny czy pastele na płótnie i papierze, ale i kolaże, i fotografia. Z czasem będę szukał nowych form wyrażania.

MP: Jeżeli mowa o plakacistach, przychodzi mi na myśl Waldemar Świerzy, czy są jakieś szkoły plakacistów? Zagadnienia, które są ważne? Dokąd zmierzasz?

TT: Polska Szkoła Plakatu – określenie powstałe w latach 60. XX w., używane wobec grupy polskich artystów-plakacistów, którzy zdobyli międzynarodowy rozgłos. Ich prace od zawsze mi się podobały, nie dość, że były świetne warsztatowo, to często piękne i mocne w prostocie. Oczywiście wielu z tych artystów ma lub miało swoje założenia związane z plakatem. Zapewne na uczelniach artystycznych takie zagadnienia są rozpatrywane. Będąc samoukiem w kierunkach związanych ze sztuką działam tylko i wyłącznie kierując się własnym wyczuciem i stylem, który już udało mi się przez te lata wypracować. Nie wiem, dokąd zmierzam, to czas pokaże, na dzień dzisiejszy lubię prosty przekaz, ale i taki, który jednocześnie zaskakuje i daje pomyśleć. Tak, lubię zaskoczyć odbiorcę, nawet jeżeli na początku myśli, że już wszystko odczytał. No i wyrażam to poprzez portret, przeważnie. To mój jak na razie ulubiony sposób. Portret. W ludzkiej „twarzy” można ukryć i odkryć tak wiele.

MP: Portret, rozumiem, że wrażeniowy? Czy chodzi o coś innego? Człowiek osadzony w innym tworzywie bywa narzędziem, mam wrażenie, że Twoje portrety są właśnie takim sposobem wypowiedzi. Mylę się?

TT: No tak, bardzo często to wrażenie, podstawa do wyrażenia siebie czy czegoś. Wiesz, widząc coś, co przypomina człowieka czy jego portret, czujesz przy powitaniu coś znajomego i bliskiego. Dalej możesz zagłębić się w moją wizję. Jesteśmy ludźmi i spoglądając na coś do nas podobnego czujemy się „bezpiecznie”, idąc trochę w bok pokazuję moje spojrzenie na człowieka, w którym mogę pokazać coś innego czy nowego. Mam nadzieję zaskakującego. Tak, portret w moim przypadku to tworzywo, poprzez które ukazuję coś, co aktualnie mam na myśli. Poza tym portret wykonany w – dajmy na to – trzech różnych technikach, nawet jeżeli jest podobny, to za każdym razem jest inny, właśnie poprzez inne wykorzystanie „tworzywa”.

MP: Kiedy oglądam Twoje prace, mam wrażenie, że śnię na jawie. Jest coś szczególnego w tych portretach. Wracając do naszej wcześniejszej rozmowy. Rola języka w tworzeniu rzeczywistości jest bardzo ważna, estetyka prowadzi do pragnień, połączenie tych emocji prowadzi do pewnego rodzaju abstrakcji. Twoje obrazy są estetycznie ontologiczne, te wszystkie światy, które tworzysz, skąd się biorą?

TT: Nie wiem, skąd się biorą, siedzą w mojej głowie. To brzmi banalnie, ale przecież tak już jest z wyobraźnią. Z drugiej strony całe życie zwracam uwagę na obrazy, lubię poprzez nie odbierać świat, nikt nie wie, co pozostaje w umyśle i jak on potem je przetwarza. Tak samo chcę pokazywać świat poprzez moje grafiki. Czasem chcesz coś pokazać, choćby najprostszą rzecz i przekazać ją w formie obrazu, sztuki. U mnie to wygląda tak jak wygląda, chcę pokazać jakieś uczucie lub zagadnienie i potem często wyrażam to w formie portretowej. Nie chcę żeby to coś było oczywiste, więc szukam jakiegoś wyjścia, jakiejś formy ukazania tego, a jednocześnie nie odkrycia kart od razu.

MP: Anonimowość ogranicza? Transmisja na żywo prowadzi do komunikacji bezpośredniej. Unikasz jej? Tomasz Trafiał to Tomasz Trafiał?

TT: Moje prace i sposób pokazywania świata poprzez nie to był zawsze „tome”. Nick, pseudonim artystyczny. Dziś jest już Tomasz Trafiał, oczywiście „tome" też został. Nie widzę większego powodu, bym miał prywatnie się obnażać tylko dlatego, że pokazuję moje prace ludziom z całego świata. To nie musi się łączyć, moim zdaniem tak jest nawet lepiej. Wprowadza nieco tajemniczości. Nigdy nie miałem ochoty pokazywać się prywatnie np. w sieci i dalej tak uważam. Bezpośredni kontakt owszem, tak. Moje grafiki, obrazy, to ważna część mnie, ale jestem też Tomasz Trafiał prywatny, pracujący i w miarę normalnie żyjący. Tak, jest nas dwóch...

MP: No tak, dwóch. W świecie powierzchowności, powtarzalności, kiczu, Twoja śmiałość eksperymentowania może onieśmielać odbiorcę, martwi Cię to, że ludzie preferują twórczość mydlaną, mdłą?
 
TT: Nie wiem, czy martwi, nic na to nie poradzę. Zauważam jednak, że niestety większość ma takie preferencje. O gustach się podobno nie rozmawia. Ja celuję w innego oczywiście odbiorcę i mam ciągle nadzieję, że tych jest też sporo. Wierzę, że jednak jest sens tworzenia takich światów jak moje i są ludzie o takiej wrażliwości.

MP: Sam proces tworzenia, czy jest coś co Cię pobudza szczególnie? Oprócz obrazów! Muzyka?

TT: Tak, muzyka jest dla mnie bardzo ważna i staram się jej słuchać na co dzień. Tak, to czego słucham podczas tworzenia, ma bezpośredni wpływ na to, co robię. Przecież konkretna muzyka wyzwala w nas konkretne odczucia i wprowadza w konkretny nastrój. Ten z kolei ma wpływ na to, czy i co robimy. Nastrajam się w pewien sposób tym co słucham i to wpływa na proces tworzenia. Odwrotnie, bywa że i konkretna muzyka „narzuca” mi tok tworzenia.

MP: Jaka ona jest? Powiesz coś więcej? Konkretne twarze?

TT: Nie potrafię dziś jednoznacznie się określić. Kiedyś tak mi się wydawało, teraz już nie. Cały czas się uczę i szukam nowych rzeczy w muzyce lub na nowo odkrywam stare. Kiedyś słuchałem cięższych brzmień, teraz horyzonty się poszerzyły. Bardzo lubię świat Pink Floyd, kiedyś zasłuchiwałem się w Tool.

MP: Jesteśmy zmuszani przez otoczenie do wyznaczania sobie celu, czy masz jakiś cel?

TT: Nie, nie mam celu, oczywiście nie licząc tego, by dalej się rozwijać w tym, co robię. Mam nadzieję, że jeszcze długo będzie mnie to cieszyć i pozwoli odkrywać nowe światy wyobraźni. Mam takie motto: „...coś się musi zmienić to niezaprzeczalny dylemat...”, nie wiem co to ma być, ale wierzę że się zdarzy :)

MP: 
Dziękuję.



TOMASZ TRAFIAŁ - Urodzony w 1977, Kraków. Najpewniej odnajduję się w formach cyfrowych, które jednak są mieszanką moich poszukiwań w technikach tradycyjnych. Preferuję przekaz poprzez portret często w formie plakatu, który ma być na pozór prosty i jednocześnie zaskakujący. Nie pobierałem wykształcenia w kierunkach sztuk plastycznych. Coraz częściej interesuje mnie siła i forma prostego przekazu, który jednak daje do myślenia, zatrzymuje widza i zachęca do skojarzeń oraz powrotu...

Strona internetowa: 
http://trafial.pl/
Facebook: 
http://www.facebook.com/tomasz.trafial

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze widoczne po zatwierdzeniu przez redaktora

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...