piątek, 15 marca 2013

3 ulubione wiersze - Dariusz Adamowski


ur. 1967; publikował wiersze w Kartkach, Odrze, Toposie, Akcencie, Gazecie Wyborczej oraz na www.nieszuflada.pl i www.literackie.pl; jego wiersze pojawiły się w tłumaczeniu na język angielski w Anthologii#2; autor tomików: Adamowo (2006), Skraj (2007) oraz Gub, trać, porzucaj (2012); mieszka w Białymstoku.






- Jakie ze swoich prac lubisz najbardziej albo darzysz szczególnymi względami?



Każdy piszący ma jakiś główny obszar zainteresowań, lub jeśli wolimy, swoją obsesję. Moją jest poszukiwanie nie-dualnej rzeczywistości - tkanki wszechrzeczy, z której manifestuje się Kosmos, czy Kosmosy. Istnieje Pustka Umysłu - podstawa w której przejawiają się zjawiska, interpretowane przez zmysły i w której na skutek nałożenia na siebie różnych funkcji układu nerwowego pojawia się iluzja ego. Istnieje też Pusta Rzeczywistości - naukowo dowiedzione Pole, będące czystą potencjalnością, z której emanuje energia fal elektromagnetycznych, światło, cząstki elementarne. Czy te Pustki się łączą? Czy są jedną Pustką? Czy ma to jakiekolwiek znaczenie? W wielu wierszach próbuję stawiać podobne pytania. Dlatego najbardziej cenię sobie te z nich, w których udało mi się znaleźć celną, najlepiej niereligijną i pozanaukową metaforę na opisanie swoich poszukiwań. 


POCZTÓWKA Z TUNEZJI
                           
Jestem morzem. Wyrzucam was na brzeg
jak drobne białe muszelki, jak drzewa oliwne,
te najbardziej spragnione, o pniach z ołowiu
i błota. Odsłaniam ruiny i asfalt, drążę kamień,
czynię piasek. Jestem morzem. Szepczę wam do ucha
zagadki drugich brzegów, a potem rozbijam się
o skały na waszych oczach. Jestem morzem.
Rozkładam martwe meduzy i kraby. Łakomie
połykam ciała skorych do uśmiechu chłopców.
(W południe wpływam w ich oczy. Uczę się
ich języków na pamięć, gdy szukają na piasku
wilgoci dziewcząt.) Jestem morzem.

Porzucam ludzkie rozkosze i wycofuję się
z doczesnych zatok. Zostawiam wskazówki
na niebie  -
oto jerzyk, który nigdy nie przerywa lotu.



EKRAN

Twój los jest tutaj - ta wąziutka ścieżka,
którą przemykasz z sonetu do pantum,
z fraszki do trenu. Nigdzie nie zamieszkasz
na stałe. Nigdy nie zaufasz światu,

który się zmienia, który oszukuje,
nadając formy nieistniejącemu.
Ale pomiędzy wersami wciąż czujesz
kształt, co się stworzył sam. Najdawniej temu.

Większy niż hymny - Bezdruk, Niewydany.
Jest tu od zawsze, przemawia spod wierszy
które piszemy, śnimy i czytamy.

Gdy widzisz słowo, nie możesz uwierzyć
w kartkę papieru, w ekran przed oczami.
Im bardziej ślepniesz, tym On jaśniej śnieży.



BASS POINT

Jestem na pierwszej linii basu. Moje uszy
przyszpilone dubem w słuchawkach – upojone
bębenki omal nie pękną. W tym tkwi
całe piękno, choć wiosna nie nadchodzi. Kołacze się
za horyzontem i musimy sobie radzić. Radzę się
Jah i innych programów. Chorągiewki są bardzo
modlitewne i kołyszą się w rytm uderzeń a każde z nich
ma początek i koniec, które zawsze wypadają
w tym samym punkcie. Jesteśmy nielokalni,
nieograniczeni, związani światłocieniem,
który pulsuje, zatrzymuje się a potem nadrabia.
A czas nie upływa – jesteśmy tu od zawsze:
Nogi niosą do tańca, gdy uderza w nas rytm.
Rytm uderza, bo nogi niosą nas do tańca. Poza
wszelkimi wielkimi i małymi przyczynami. Sam
puszczasz w ruch tę pętlę. Na końcu
spotykasz znów siebie sprzed początku. Echo
niesie cię dalej i dalej, powtarzasz się, na okrągło.
Kosmiczny Soundsystem będzie cię grał przez całe,
nieskończone teraz.

                                                                   © Dariusz Adamowski

2 komentarze:

  1. lubię te wiersze, mimo że czytam je w zupełnie innej tradycji...

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem wiatrem
    wieję w morze, plecy i uszy
    Jestem bratem
    wślizgam się w głowę i sny
    Jestem sobą
    kocham bzy...

    OdpowiedzUsuń

Komentarze widoczne po zatwierdzeniu przez redaktora

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...