wtorek, 1 stycznia 2013

Izabela Fietkiewicz-Paszek - 3 ulubione wiersze


foto - Paweł Madaj
Poetka, autorka tekstów piosenek, recenzji, felietonów. Ukończyła filologię germańską i podyplomowo filologię polską, studiowała też filozofię. Mieszka w Kaliszu. Poezję i recenzje publikuje czasopismach literackich. Redaktorka magazynu sZAFA i Gazety Literackiej Migotania, związana także z nowym magazynem literackim EleWator. Należy do Stowarzyszenia Salon Literacki, pełni funkcję sekretarza w Stowarzyszeniu Promocji Sztuki Łyżka Mleka. Jurorka konkursów poetyckich. Wydała 2 książki poetyckie: Portret niesymetryczny [2010] i zbiór sonetów pt. Próby wyjścia [2011]; jej wiersze ukazały się w dwujęzycznej antologii Free over blood [2011], były także wydane we Francji - Voix d'encre [2008] i Czarnogórze - Quest [2011], a artykuły krytyczne w pracach zbiorowych - Dlaczego Suchanek? Spojrzenia i interpretacje [2011] oraz W kręgu literatury i języka. Analizy i interpretacje. Tom 2 [2011]. Ostatnia publikacja - Rozmowy z piórami [2012] - wywiad udzielony Beacie Patrycji Klary. Strona autorska.


Iza o swoich trzech ulubionych wierszach:


Kiedy zaczynam pisać wiersz, zżera mnie ciekawość, dokąd słowa zaprowadzą, jak sobie poradzą z tym, co im zadałam, w jaki sposób "obrobią" problem, który nimi prześwietlam. Niemało trudnych i poukrywanych pod progiem historii udało się dzięki pisaniu zdiagnozować i uchwycić w ramy, a przez to (czasem) uporządkować. Takiej diagnozy i uporządkowania wymagała oczywiście również sama poezja, a raczej to, jak sprzęga się z życiem, jaką spełnia rolę. Kto komu bardziej potrzebny, ja jej czy ona mnie? Skąd i z jakim planem przyszła? Dokąd prowadzi? Co zastępuje, a co wypełnia? Jakie nowe wymiary przyniosła, a jakie oswojone odebrała? Dlatego ten wiersz. Napisany rzeczywiście w Światowym Dniu Poezji i w jakiś sposób artykułujący tę, jakby nie patrzeć, trudną miłość:

Światowy Dzień Poezji

Pamiętasz jeszcze myśl, że jest możliwa?
Słowa nieoczekiwanie złożyły nowe
całości, stały się bezwstydne. Pochłonęły kilka złych
nocy i kilku dobrych przyjaciół, nim puściły soki
i korzenie. Rozpoczął się sezon na przegląd
tego, co w tobie i na widoki z obcych okien.
Aż przyszedł czas na odważny ruch
i kalejdoskop zaczął sam pracować
na poezję. Swobodne migracje pomiędzy
realnym i nie. Na obrazku znajdź pięć różnic
- widzisz dziesięć. To robią z tobą wiersze: okupują
zmysły, porastają widoki, wciskają się pod korę,
paznokcie, koła, poduszkę.

*
Próbujesz łączyć coraz odleglejsze brzegi
mostem, by w końcu i tak z niego skoczyć
między martwe ryby.

Choćbyś nawet chciał zatrzymać
ruch źrenic, światło już w nie wpadło.

21 marca 2010



Syn. Niezwykły. Pełen pytań, które mnie intrygują, zwątpień, które przerażają, skojarzeń, które zachwycają, pomysłów, które inspirują i otwierają na nowe pokłady wyobraźni. Napisałam dla niego - dotąd - niewiele. To jeden z tych tekstów, zbudowany na autentycznym pytaniu naówczas sześcioletniego Marcina. Stawianie takich pytań i poszukiwanie odpowiedzi na nie ma wielką wartość. Kto wie, czy nie większą od samych odpowiedzi, do których nasz ograniczony zbiór narzędzi poznania rzadko przecież doprowadza w sposób jednoznaczny. Od zdziwienia światem się zaczyna, a prostota tego dziecięcego zdziwienia, jeśli się jej tak bezpretensjonalnie poddać, rzeczywiście pozwala (ponad rozumem, zmysłami, wiarą, intuicją i całym tym sprzętem do podróżowania po świecie) spojrzeć jaśniej na zapętlenie, które nas otacza i które nas stanowi coraz mocniej z każdym kolejnym dniem tzw. dojrzałości. To ważny wiersz, nie tylko przez to, że utrwalił niezwykłą wrażliwość syna, ale i pozwolił mi się pod nią podłączyć, a tym samym wyrazić własną bezradność w obliczu ostatecznego.

Skoro wszechświat się kurczy,
to gdzie my się wszyscy podziejemy?

kiedy mój sześcioletni syn zapytał,
czy to nie kłamstwo
z tym życiem wiecznym,
pomyślałam, że eschatologia stawia znaki
zapytania na baczność,
a wykrzyknikom każe się wykręcać.

kiedy mój sześcioletni syn czekał
na odpowiedź w sprawie,
czy to nie kłamstwo
z tym życiem wiecznym,
pomyślałam, że eschatologia to nic,
tylko ciągnięcie zapałek

9 lutego 2007



Znów ksobnie, tak wyszło, trudno. Bliźniak zodiakalny, organiczny ring dla potyczek między pierwiastkiem humanistycznym i tzw. umysłem ścisłym. Logik i pragmatyk, ale żyjący metr nad ziemią, a właściwie zawsze gdzieindziej. Tak mogłabym chyba samą siebie scharakteryzować. I stąd bliskość do tego akurat obrazu. Dlatego to ważny wiersz: daje obraz rozdwojonej, pełnej sprzeczności natury. Dualizm na każdej kondygnacji myślenia, działania, odczuwania. Zgubny i trudny, ale ostatecznie rekompensujący te dylematy i dramaty bogactwem doznań. Które skrzydło zazwyczaj wygrywa? A to inna historia:)

[Beksiński po raz dziewiąty]


Prawe jest z kamienia, ciężkie i nieczułe
na kaprysy aury. Trzeba wytrwałości,
niebywałej siły, żeby nie odstąpić
od lotu. Jest obce, ma szorstką fakturę,

ciśnie jak proteza, źle dobrane imię.
Co innego lewe: trudno je utrzymać
w ryzach, opanować, gdy sprytnie wymyka
się i zmienia tory, i próbuje wyżej,

i wyżej, i wyżej. Kiedy tak się stroszy,
igra z grawitacją, daje się ponosić
rozmaitym prądom – wygrywa z ciężarem,

ze strachem; pod światło muszą mrużyć oczy
– próbując odczytać rysunek prognozy,
złapać koniec pętli, piórko, oddech, kamień.

                                                                 ©  Izabela Fietkiewicz - Paszek 

4 komentarze:

  1. i ja cię lubię Izo, nie od dziś;D czytam twoje cudowne władanie slowem:D jeste doskonałą żonglerką!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Stasiu, ile to już lat! pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Komentarze widoczne po zatwierdzeniu przez redaktora

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...