niedziela, 1 grudnia 2013

Katarzyna Tchórz rozmawia z Aleksandrem Kormanem


Aleksander Korman


Katarzyna Tchórz: Przed naszą rozmową wyznałeś: tak naprawdę, to ja nie mam nic do powiedzenia – skromność czy kokieteria? O malarstwie, Twoich obrazach nie da się rozmawiać?

Aleksander Korman: Po to je tworzę, by odbiorca sam sobie mógł opowiadać. Według mnie nie ma nic gorszego od artysty mówiącego o swojej twórczości. Jeśli coś robię, to tak, aby dać odbiorcy możliwość interpretacji, nie chcę zachęcać go do oglądania ich poprzez moje opowiadanie, co ja myślałem, co chciałem osiągnąć. Oczywiście niejednokrotnie dopisuję, że inspiracją była rozmowa, myśl, opinia i na tej podstawie został obraz zbudowany. Ponadto jest pewna różnica: można mówić o obrazie, a można mówić o jego technice. Jeśli ktoś mnie zapyta, jak coś zostało zrobione, narysowane, bardzo chętnie mu opowiem, jak powstawało od początku do końca, od strony technicznej. Ale nie będę opowiadał o tym, dlaczego ta kobieta ma jedną pierś większą, a drugą mniejszą – no bo ma i już!

K.T.: Zatem nie gadasz tylko tworzysz! Mimo wszystko opowiadasz obrazem, niczym reżyser teatralny: Twoje prace są dynamiczne, emocjonalne, ale perfekcyjnie „zagrane” przez dbałość o detal, symbolikę „rekwizytów”, wyrafinowane kompozycje. Improwizujesz czy skrzętnie planujesz swoje obrazy? 

środa, 20 listopada 2013

Irit Amiel - 3 ulubione wiersze

fot.  Tal Shturm 
Irit Amiel (nazwisko panieńskie: Irena Librowicz, „na aryjskich papierach”: Krystyna Iwańczak, Krystyna Hankiewicz) – tłumaczka, poetka, prozaiczka. Urodziła się 5 maja 1931 r. w Częstochowie w zasymilowanej rodzinie żydowskiej – Leona Librowicza i Natalii z domu Hassenfeld. Ojciec był współwłaścicielem sklepu bławatnego Częstochowie. Oboje rodzice zginęli w 1942 r. w Treblince. 

W 1942 roku, przed jedna z kolejnych akcji w getcie częstochowskim ojciec przerzucil swoja jedynaczke na aryjska strone nie wiedzac dokad. Jedenastoletnia dziewczynka dotarla do nieistniejacej juz dzisiaj wsi w okolicach Malkini Gornej i Treblinki. Do 1945 roku ukrywala sie na aryjskich papierach w Warszawie i w okolicznych wsiach. 

Po wojnie, drogą nielegalną, wraz z organizacją Bricha (przez obozy dipisów w Niemczech, Włoszech i na Cyprze), 19 grudnia 1947 r. przedostała się do Palestyny. Po wojnie wyzwoleńczej i powstaniu państwa Izrael żyła w kibucach: Bejt Haszita i Palmachim (brała udział w budowie tego ostatniego w roku 1950). Studiowała filologię, historię i historię literatury na Otwartym Uniwersytecie Izraela w Ra’anana. Natomiast w latach 1981–1985 odbyła studia dla tłumaczy w Bejt-Berl College w Kfar Saba. 

Irit Amiel jest jednocześnie poetką języka hebrajskiego (wydała zbiór wierszy Miwchan beszoa, מבחן בשואה, Egzamin z Zagłady; Tel Awiw 1994, 2 wyd. 1995, 3 wyd. 1998) i języka polskiego (Egzamin z Zagłady, Oficyna Bibliofilów, Łódź 1994, 2 wyd. 1998; Nie zdążyłam, Oficyna Bibliofilów, Łódź 1998; Wdychać głęboko, Świat Literacki, Izabelin 2002). 

Tom opowiadań Osmaleni (Świat Literacki, Izabelin 1999), cieszący się dużym zainteresowaniem czytelników i krytyki (posłowie do książki napisał Michał Głowiński), został nominowany do Nagrody Literackiej Nike w roku 2000. Został też wyróżniony na Poznańskim Przeglądzie Nowości „Jesień ’99”, organizowanym przez Bibliotekę Raczyńskich w Poznaniu. 

Pozycja ta została przetłumaczona przez samą autorkę na hebrajski – Cruwim (צרובים , Wydawnictwo Karmel, Jerozolima 2002). Natomiast na węgierski przełożył ją Peter Hermann – Megperzseltek (Wydawnictwo Poligraf, Budapest 2002), a na angielski (z hebrajskiego) Riva Rubin – Scorched (Vallentine Mitchell, London 2006). "Podwojny Krajobraz" został przetłumaczony na język włoski przez Marzenę Borejczuk i wydany przez Keller editore w 2010 roku. 

Przekładała literaturę polską na język hebrajski (m.in. Leo Lipskiego, Lucje Gliksman, Henryka Grynberga, Marka Hlaske, Hanne Krall) i literaturę izraelską na język polski (m.in. Dana Pagisa, Chanocha Lewina, Jorama Kaniuka). 

Jej książka pt. "Osmaleni" jest okreslana "Medalionami końca wieku". 

[npd. Literatura polska w Izraelu. Leksykon, Karolina Famulska-Ciesielska, Sławomir Jacek Żurek, Wydawnictwo Austeria, 2012]


- Jakie ze swoich prac lubisz najbardziej albo darzysz szczególnymi względami?

środa, 13 listopada 2013

„ (…) Dwie są bowiem melancholije: jedna jest z mocy, druga ze słabości; pierwsza jest skrzydłami ludzi wysokich, druga kamieniem ludzi topiących się.[1]”, impresje Moniki Ekiert Jezusek - Maja Wolniewska

Monika Ekiert Jezusek

Subtelność, delikatność chwili. Piękno wrażenia, które w zwykle ignorujmy, pogrążając się w codziennej pogoni za tym, co niby – ważne, niby – konieczne. Zapominamy o małych radościach, jak odgłos bębniących w szyby kropli deszczu, jak uśmiech staruszki, handlującej purpurowymi śliwkami. O głębi spojrzenia drugiego człowieka, o własnych, głęboko skrywanych tęsknotach i pragnieniach. Prace Moniki Ekiert Jezusek przypominają o utraconych radościach, o cieple, które emanuje z głębi ludzkiego serca.

sobota, 2 listopada 2013

Arts fantastica, ars horrenda w twórczości Andrzeja Olczyka - Maja Wolniewska

© Andrzej Olczyk

Z ciemnego, czarnego świata wyłania się pejzaż: rozedrgane linie, szafunek, odzwierciedlają nierówną, pokryta bruzdami powierzchnię drogi. Od czasu do czasu z mroku wyłaniają się jasne, świetliste plamy, kałuże, odcinające się od kontrastującego, nerwowo prowadzonego rysunku. Te silne kontrasty światłocieniowe, ekspresja, uwodzą widza swoją niezwykłą ekspresją, która sprawia iż pozostawione w błocie koleiny, przetworzone przez talent artysty, stają się Sztuką.

Andrzej Olczyk, urodzony w 1956 r., jest jedną z ciekawszych postaci polskiego świata grafiki [1]. Tworzone przez niego linoryty są fascynująca kompilacją tradycji ze współczesnością – z na pozór abstrakcyjnych, nieuporządkowanych kompozycji wyłaniając się przedmioty, zwierzęta, do złudzenia przypominające istoty z renesansowych miedziorytów. Przywodzą na myśl grafiki Durera, który, podobnie jak Olczyk, uważnie badał otaczający go świat i przyrodę, analizował rządzące nim mechanizmy. Podobnie jak w przypadku niemieckiego* grafika polski artysta nie ogranicza swoich fascynacji jedynie do sfery rzeczywistej – z jego grafik wyłania się świat alchemii i fantastyki, nie jest on jednak ukazany w sposób oczywisty, pozostaje ukryty pod pozorem normalności. W linorytach Olczyka zniszczone łóżko, z popękanymi sprężynami, staje się centrum chaosu, siedliskiem zła, plątanina tkanin i materiałów otwiera się przed widzem, tworząc nowy, melancholiczny wymiar. Nie można jednak nazwać tego świata zagłady i samotności odpychającym, wręcz przeciwnie, uwodzi on widza swoją surowością i pesymizmem, oczarowuje poetyckim rozkładem.

wtorek, 24 września 2013

3 ulubione wiersze - Grzegorz Jędrek

ur. 1988. Pochodzi z Lipia k. Częstochowy, publikuje w czasopismach na terenie całej Polski oraz w czasopismach internetowych w Polsce i poza jej granicami, dwukrotnie nominowany do nagrody im. J. Bierezina, jeden z laureatów projektu „Połów 2011″. Zwycięzca licznych Turniejów Jednego Wiersza i Slamów. Laureat "Żurawi - lubelskich wyróżnień kulturalnych 2012" w kategorii "Słowo". Jeden z założycieli Inicjatywy Dworzec Wschodni, której celem jest tworzenie wspólnych przestrzeni pomiędzy środowiskami uniwersyteckimi a artystycznymi, redaktor pisma „Dworzec Wschodni”. Obecnie jest doktorantem KUL i przebywa w Lublinie. Z końcem 2012 roku została wydana jego pierwsza książka poetycka – „Badland”.


- Jakie ze swoich prac lubisz najbardziej albo darzysz szczególnymi względami?

Najpierw pewien przyjaciel, a raczej osoba, która – mam taką nadzieję – nazwie mnie kiedyś, być może (bo przecież dobre rzeczy się zdarzają), swoim przyjacielem... No więc najpierw ktoś pokazuje mi tłumaczenia ostatniego wiersza Becketta zamieszczone gdzieś tam...

niedziela, 22 września 2013

Z pozoru poczciwy mebel - o "Białych krzesłach" Krystyny Dąbrowskiej - rozmawiają Teresa Radziewicz i Jakub Sajkowski



Teresa Radziewicz: Nie wiem, czy pamiętasz, Jakubie, ale kiedy zastanawialiśmy się nad kolejną poetycką książką do oplotkowania w sZAFie i wspomniałam o tomiku Krystyny Dąbrowskiej, który znalazł się wśród nominacji do Nagrody im. Wisławy Szymborskiej, a której twórczości za bardzo nie znałam (ot, tyle, co trochę wierszy w sieci), i zaczęłam mieć ochotę na sprawdzenie, co to za poezja, to powiedziałeś, że na pewno bardzo mi się spodoba. Książka dotarła, została sumiennie przeze mnie przeczytana i… odczuwam rozczarowanie. Nie wiem, czy to wynika z nastawienia, że wiersze miały mnie zachwycić, czy z tej przyczyny, że część tekstów w „Białych krzesłach”, łącznie z tytułowym wierszem, to wspomnienia z wyprawy na Bliski Wschód, a ja niedawno wróciłam z Izraela i Palestyny, te miejsca mam wciąż w głowie i taka próba opisu w jakiś sposób mi nie pasuje. Musimy trochę podyskutować o tej książce, może odkryję, skąd bierze się mój opór.

wtorek, 17 września 2013

Nowy numer kwartalnika sZAFa już w sieci

foto- Agnieszka Renusz



POEZJA:


Ewa Brzoza-Birk, Stefan Buchta, Tadeusz Dąbrowski, Łucja Dudzińska, Agata Jabłońska, Danuta Agnieszka Kurczewicz, Ninette Nerval, Tomasz Ososiński, Przemysław Owczarek, Kasper Pfeifer, Tomasz Pietrzak, Maciej Raś, Rafał Skonieczny, Ewa Solska, Robert Wieczorek, Agnieszka Wojciechowska

sobota, 7 września 2013

3 ulubione wiersze - Piotr Grobliński



poeta, dziennikarz, publicysta kulturalny. Urodzony w 1966 roku w Łodzi. Jako poeta debiutował w 1986 roku w „Odgłosach”. Opublikował cztery tomiki poetyckie: Błękitne lustro aksjologii (1990), Filozoficzne aspekty tramwaju (1995), Zgodnie z regułą splotów (1997), Festiwale otwartych balkonów (2005), Inne sprawy dla reportera (2012). Pracuje w Łódzkim Domu Kultury jako redaktor internetowego serwisu Reymont.pl, w którym odpowiada za relacjonowanie wydarzeń kulturalnych związanych z plastyką i teatrem. Stały felietonista „Kalejdoskopu”, współpracuje też z innymi redakcjami, publikując recenzje i reportaże. Jego zawodową specjalnością jest prowadzanie spotkań z ludźmi kultury. Redaktor naczelny wydawnictwa Kwadratura.


- Jakie ze swoich prac lubisz najbardziej albo darzysz szczególnymi względami?


Moją trójkę zaczynam od czterech psów. Ten wiersz podoba się ludziom, więc i mnie. Pierwszy raz (po 20 latach pisania) zacząłem otrzymywać listy i telefony od czytelników. Pewien malarz podarował mi nawet obraz w podzięce. Wiersz wydaje się bardzo prosty, ale ma swoje tajemnice. 

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Industrialny świat Andrzeja Fronczaka



Zdehumanizowany świat, pełen skorodowanych blach, nitów, gwoździ. Czysty industrial. A jednak nie jest to świat zimnego, obcego metalu – widać w nim kolory, kojące błękity i pomarańcze; przestrzeń z żelaza czy zaśniedziałej miedzi nie jest obca, została oswojona – wyciąga ku widza swoją mechaniczną dłoń i zaprasza do innej rzeczywistości, do świata maszyn. Taką rzeczywistość prezentuje widzom Andrzej Fronczak – artysta, wykorzystując na pozór wyobcowane i nieprzyjazne materiały tworzy świat fantastyczny, niczym z surrealistycznych obrazów.

środa, 7 sierpnia 2013

3 ulubione wiersze- Kasper Pfeifer

rocznik 90. Niczego nie lubi i niczym się nie interesuje. Publikował w czasopismach. Pracuje nad debiutanckim tomem i powieścią.











- Jakie ze swoich prac lubisz najbardziej albo darzysz szczególnymi względami?

Kiedy poproszono mnie o skomentowanie trzech ulubionych tekstów własnych, stwierdziłem, że takowych nie mam, ale to było kłamstwo. To było kłamstwo wierutne, a przecież nieładnie jest oszukiwać. Oszustwa są wstrętne, a ja dobry chłopak jestem, więc napiszę prosto z mostu.Mój najulubieńszy tekst własny zasadza się na natarczywym nawiązaniu do jednego z ulubionych poetów i nie chodzi mi tu bynajmniej o stylówę pisania, ale rodzaj wyobraźni i postrzegania świata. 

poniedziałek, 29 lipca 2013

3 ulubione wiersze - Rafał Derda

ur. 1978 r. w Koninie. Autor kilkudziesięciu publikacji poetyckich, prozatorskich oraz krytyczno-literackich (m.in. „Odra”, „Czas kultury”, ”Akcent”, „Topos”, „Kresy”, ‘Impart”). Redaktor naczelny kwartalnika internetowego „Instynkt”. Recenzent pisma literackiego „Portret”, współpracownik pism internetowych „Szafa” oraz „Inter-„








- Jakie ze swoich prac lubisz najbardziej albo darzysz szczególnymi względami?


Pierwszy będzie „wielki tydzień”, a to z paru powodów. Opis tworzenia się jednorazowej i przypadkowej wspólnoty. Ciało i blok mieszkalny – dwie nieprzystające do siebie odłamki materii i jednocześnie dwa więzienia. Kolejny double impact  - bardzo dosłowne uderzenia, zarówno w tematyce, jak i  w formie utworu. Głupio byłoby więcej o nim pisać.   

środa, 24 lipca 2013

3 ulubione wiersze - Kamil Brewiński

(ur. 3.7.1984, w Lublinie) – jeden z laureatów projektu „Połów 2011”. Liryki publikował m.in. w „Kresach”, „Odrze” i „Wakacie”. Autor Clubbingu. Obecnie pracuje nad powieścią Królewicze.













- Jakie ze swoich prac lubisz najbardziej albo darzysz szczególnymi względami?

Chciałem powiedzieć, że nie przepadam ze swymi lirykami, ale to nie byłaby prawda, za częścią przepadam i to dosyć wyraźnie. Pierwszym  - za którym ewidentnie przyszło mi kluczyć, który zaistniał i objawił  się autorowi w pełnej nikczemności – jest „Alba”.





























niedziela, 14 lipca 2013

,,Nigdy nie zapomnę o Lublinie''- wywiad z Skubasem

Mateusz Grzeszczuk: ''Udowodniłem mojej mamie, że wybierając muzykę, nie stoczyłem się na samo dno''. Mama miała wątpliwości co do przyszłości, zysku z tego, czego Pan się podjął?

Skubas: Mama miała zawsze wątpliwości gdyż po pierwsze, jest osobą wywodzącą się z systemu ''czy się stoi, czy się leży...'', po drugie nigdy specjalnie nie grałem ładnie i nie śpiewałem, tylko rzępoliłem Sepulturę w pokoju, po trzecie- chyba przeraża ją,mimo sukcesu płyty- to w jaki sposób żyję- bez ubezpieczenia, ZUSu, własnego mieszkania, w uzależnieniu od tego, czy ktoś zadzwoni w sprawie koncertu, czy też nie...Wydaje mi się, że podskórnie zawsze to podcinało mi trochę skrzydła, ale uparłem się i jak dotąd utrzymuje się tylko z muzyki. Na poziomie takim jakim jest, ale szanuje to bardzo i staram się jak najczęściej o tym pamiętać.

niedziela, 30 czerwca 2013

3 ulubione wiersze - Roma Jegor



mieszka i pracuje w Mikołowie. Z wykształcenia programista komputerowy, z wyboru – poetka. Członek Związku Literatów Polskich – Oddz. w Krakowie, oraz Górnośląskiego Towarzystwa Literackiego w Katowicach. Jest laureatką konkursów poetyckich i autorką czterech tomików wierszy: Wieczór w kocim futrze, Bieleją księżyce paznokci, Salamandra i Tatuaż na jabłku. Wiersze Romy przedstawiane były w Akancie, Śląsku, Migotaniach Przejaśnieniach, Znaj, Lamelli, Hybrydzie, Literacie Krakowskim, w antologiach pokonkursowych, na internetowych stronach PKPzin, Polis2008, Fragment, Parnas.pl, Modowo.pl i w Śląskiej Strefie Gender, jak również w audycjach poetyckich Macieja Szczawińskiego na antenie Radia Katowice. Poetka mówi o sobie: „Nigdy nie byłam z tych pięknych kobiet domowych, pachnących wanilią, które szyją i haftują. Pachnę kartką. Jestem zwykłym poszukiwaczem znaczeń, układaczem słów."


- Jakie ze swoich prac lubisz najbardziej albo darzysz szczególnymi względami?

piątek, 28 czerwca 2013

„Są artyści, którzy tworząc stwarzają pozytywne wartości w życiu, i są ci, którzy najistotniej tworzą niszcząc życie własne, a nawet innych.” wspomnienie Waldemara Szysza


Waldemar Szysz (22.02.1958 - 06.05.2013)



WIKTOR NAJBOR - Waldek - wspomnienie
http://www.najbor.com.pl/

Zastanawiając się nad słowami, które pragnąłem ułożyć w moje wspomnienie o Waldemarze Szyszu, odruchowo narysowałem trójkąt, potem piramidę... Figurę i bryłę, które już na zawsze kojarzyć mi się będą z tym Niezwykłym Człowiekiem.
Pomyślałem, że mógłbym przy ich pomocy zobrazować znaczenie, jakie mają dla mnie Ci, których spotkałem na swojej drodze. Im bliżej wierzchołka, tym większa zależność, tym większe znaczenie...

poniedziałek, 24 czerwca 2013

3 ulubione wiersze - Maciej Taranek

ur. 1986, poeta, student Creative Writing w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Wrocławskiego. Pozdrawia.








- Jakie ze swoich prac lubisz najbardziej albo darzysz szczególnymi względami?



Czy forszpan to czynność robiona dla szpanu? Więc: forszpan, flesz, zajawka, trailer, zwiastun, teaser, apszpan, zapowiedź i bukszpan - tę kwestię zostawiam mistykom.





czwartek, 20 czerwca 2013

Odczuwanie wstydu na trasie Lublin-Zamość i z powrotem, a także po powrocie do domu - Justyna Bargielska


Trzeźwość jest przereklamowana. Gdyby było gdzie się napić, nie powiedziałabym do konduktora tak:
- Poproszę bilet do Zamościa. A nie, to jest Zamość. I ja już dzisiaj kupowałam od pana bilet do Zamościa. To może teraz ten drugi? Zresztą siądę tam z tyłu i poczekam, aż się pan rozbierze, przygotuje i przyjdzie do mnie.
Konduktor by nie powiedział:

środa, 19 czerwca 2013

Może się z "Bubbles" kiedyś przeproszę i zakoleguję'' - wywiad z Patrick the Pan

Mateusz Grzeszczuk: Piotrek, nie sądzisz, że na naszym polskim rynku, to, co najbardziej niezwykłe, wartościowe, dzieje się gdzieś na uboczu, po cichości?:)

Patrick The Pan: Jak najbardziej się zgodzę, choć chyba nie zawężałbym tej teorii do polskiego rynku. Wszystkie projekty niezależne (nie ważne czy polskie czy zagraniczne i nie ważne czy muzyczne czy np. filmowe), te które są robione, jak mówisz po cichu, na uboczu, do szuflady mają w sobie pewne niepowtarzalne piękno. Wynika to z ich surowości, nietknięcia, czystości. Nie są "skażone" światem zewnętrznym. Autor / twórca robi w pełni tak jak mu serce każe, nie kierując się niczym innym jak intuicją a ogranicza go w procesie twórczym jedynie wyobraźnia.

poniedziałek, 17 czerwca 2013

"Mam mnóstwo niedokończonych piosenek''- wywiad z Szymonem Zychowiczem



Mateusz Grzeszczuk: Pana mama poznawała po śpiewie, czy jest Pan szczęśliwy…- czytam w wypowiedzi.  Czy Pan, po tylu latach artystycznej działalności, w  chwili tworzenia, czuje się nadal spełniony jako pieśniarz, poeta?

Szymon Zychowicz:Czy nadal podczas zmagań artystycznych bywam szczęśliwy? Oczywiście, choć jest to szczęście inne, niż szczęście, które towarzyszy mi w życiu codziennym, rodzinnym; no i coraz rzadziej chce mi się „zmagać”. Mój Ojciec zwykł mawiać: „dawać i prosić, żeby ktoś chciał wziąć, to zbyt dużo”. Na szczęście tworzenie, talenty i obcowanie z muzyką, w moim przypadku, to tylko dzieło uboczne, równoległe i nie najważniejsze. Dziś, kiedy patrzę w oczy mojej Żony i Synka, jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Spełnionym pieśniarzem, poetą byłem zawsze, teraz spełniam się jako człowiek par excellence. Dlatego radość z muzyki oraz bycia artystą pozostawiam młodszym…  


sobota, 15 czerwca 2013

Un-grey the słoiczki - konceptualne działania Aleksandry Ignasiak

Wśród artystów młodego pokolenia niewiele jest jednostek wyróżniających się kreatywnością, ukazujących nowe, innowacyjne wykorzystanie sztuki. Prezentowane dzieła są najczęściej poprawne zarówno pod względem techniki jak i podejmowanych problemów –estetyczne, ładne bądź brzydkie, jeśli nawet zostaną zapamiętane to nie na długo. Nie dziwi więc fakt, iż na pracach Aleksandry Ignasiak oko zatrzymuje się dłużej, a przeprowadzane przez artystkę akcje stanowią miłą odmianę wśród licznej, pseudoartystycznej papki.

czwartek, 13 czerwca 2013

3 ulubione wiersze - Ewa Solska

Mało o sobie (niech mówią wiersze)
Ewa Solska, pracownik naukowy, nauczycielka akademicka. Literacko debiutowała w 2004 roku tomem wierszy „Listki Penelopy”. Publikuje mało, ostatnio w „Akcencie”. W drodze nowa książka poetycka. Mieszka w Lublinie. 






- Jakie ze swoich prac lubisz najbardziej albo darzysz szczególnymi względami?


            Więc wybierz sobie trzy ulubione. Wiersze, wiersze. Metacodzienność nasza.  Swoje, co już trochę zbija z tropu. Dlaczego ja mam wybrać? Dlaczego trzy? Dlaczego ulubione? Oczywiście trzeba odprawić wstępny rytuał krygowania SIĘ. Tak więc powie się, że się swoich wierszy nie lubi, to znaczy lubi, ale inaczej. Jak to inaczej? Tu porozpływamy się nad swymi afektami, które przeżywamy, kiedy wiersz się pisze, kiedy wiersz leżakuje i kiedy wglądu dokonamy po leżakowaniu… Mniej więcej odpowiedzi wybrzmią podobnie, w bardziej lub mniej uda(wa)nej próbce autoironii. Zaś potem co, sędziować we własnej sprawie? Zasadniczo nie uchodzi. Choć ostatecznie trudno powiedzieć, dlaczego tak nie uchodzi; znikąd advokatusa i każdy tu robi swój kandydowski ogródek – samotnie i sam –  nareszcie. A jeszcze owo, w epokowym trybie formułowane, pytanie o lubienie. „ – Czy Pani lubi Brahmsa? – Paszoł won!” – nie tylko żona wirtuoza takiego trybu nie lubi. No… lubić to można leniwe pierożki, pompejański róż, zapach nardu… Natomiast resztę się ‘lajkuje’, tak? Ale cóż, nadużycie takie to stawka nie tak bardzo znów obciążająca. Poza tym – kolega się zwraca, kolega się stara – da się zrobić. Ça ira! Za to trybom zasadniczym damy topionego sera – lubią – to niech sobie chwilkę pofolgują.  

Zatem wiersze (aktualnie!) lubione = trzy plus autokomentarze – jak nie należy.
Zapraszam


czwartek, 6 czerwca 2013

Jakub Sajkowski - W cień jak w gryzące ubranie. Tomasz Pietrzak Rekordy.



Na początku (tomiku Tomasza Pietrzaka) było słowo „tęsknię”, ale Pietrzak wziął je w nawias. Tęsknię za tobą Żydzie, czyli pierwsze słowa wiersza „Pulsar”, są zresztą takim nawiasem podwójnym, cytatem z artystycznego projektu, który sam pewne słowa w nawias bierze. Pozorne brzmi to wszystko dosłownie, cieleśnie, namacalnie (Tęsknię za tobą Żydzie/ za twoim owłosionym ciałem), jednak dalej (również dosłownie) obraz się zaciemnia (za nocami, które były długie i czarne/ jak sztolnie Katowic). Podają, że w pył idą też/ galaktyki, a jednak co za szkłem, ani myśli trafić w nas rykoszetem. 
Za szkłem każda galaktyka, każdy pulsar jest relatywnie daleko, zatem dziwić może, że w ogóle dociera, można go, jak w otwierającym wierszu, lekko pogardliwie nazwać „czkającym”, jednak w innym kontekście dociera w czułe miejsce, ma niesamowicie silne oddziaływanie. Cały tomik Pietrzaka jest taką grą w nawiasy, w zmienianie tym samym słowom i ludziom kontekstów. Tęsknota, czy, na przykład, żal po śmierci poetki poddany jest w wątpliwość, śmierć staje się uprzedmiotowiona, wzięta w kleszcze przekazu medialnego i popkulturowego („Uroczystość”). Ale nie dostaje się tylko popkulturze. Każdy środek wyrazu można podać wątpliwość, poezję także. Jak w jednej z miniaturek.

poniedziałek, 27 maja 2013

Cykl emigracyjny - Joanna Fligiel

Niemcy
budziły mnie w nocy jękiem starych ludzi. Kładłam się między nimi, szturchałam, krzyczałam: nie mogę przez was spać! Dziecko przywołujące ciszę. Zaczynali miarowo oddychać. Milczę, gdy rodzi się lęk - głodny jak więźniarki z obozu, nie do pozbycia, przypominający fantomowy ból z zagojonego kolana dziadka.
Więc nie mów do mnie, że to obcy kraj. Wyrosłam na nim, na pannę z uginającymi się kolanami, niczym fasolka na wacie.



Maria, Chińczycy i sroki

Maria mieszka na piątym piętrze
i nie chce wracać do Polski,
choć jej niemiecki jest słaby,
a mąż wraca późnym wieczorem.

Maria mieszka w mieście ludzi
o wszystkich kolorach skóry,
kształtach oczu i religiach,
ale nie chodzi do Kościoła.

Maria wsypuje sól do kąpieli
i je mandarynki, bo wierzy,
że uchronią ją przed nowotworem
i kosztują mniej niż jedno euro.

Maria nie chodzi na spacery,
siedzi na balkonie i obserwuje
jak sroki doprowadzają
małego ptaszka do rozpaczy.

Maria chce wstać i rzucić w nie
mandarynką, ale przypomina sobie,
że na szóstym mieszkają Chińczycy,
dla których sroka jest symbolem radości.

Maria zaczyna płakać, zbyt cicho,
żeby sama mogła się usłyszeć,
więc nadal nie chce wracać.
Wstaje i wstawia wodę na ryż.


                                                                  © Joanna Fligiel







wtorek, 21 maja 2013

wtorek, 30 kwietnia 2013

JULIAN TUWIM TU I TAM



Szanowni Państwo!


Grupa Literyczna NA KRECHĘ zaprasza na kolejną WierszYstawkę artystyczną do Biblioteki Uniwersyteckiej; tym razem pod hasłem JULIAN TUWIM TU I TAM przygotowaną z okazji Roku Juliana Tuwima w ramach X Tygodnia Bibliotek organizowanego przez Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich. Tytułem wstępu o twórczości Juliana Tuwima, będzie udostępniony obszerny esej autorstwa Katarzyny Zasady. 


piątek, 26 kwietnia 2013

„Szowinistyczna męska świnia” - Maja Wolniewska



Twórczość Maurizio Cattelana należy do wysoce kontrowersyjnych. Instalacje artysty nieraz wprawiały widzów w oburzenie, niejednokrotnie były także niszczone, czego przykładem mogą być chociażby incydenty z warszawskiej Zachęty – grupa posłów ZChN uszkodziła rzeźbę „La nona ora”, przedstawiającą Jana Pawła II przygniecionego meteorytem. Obok niezwykle realistycznych, przypominających żywe istoty manekinów Cattelana nie sposób przejść obojętnie, czego kolejny raz dowodzi prezentowana w Centrum Sztuki Współczesnej wystawa „Amen”.

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

3 ulubione wiersze - Anna Nowaczyńska

poetka. W latach 1995-1997 związana się z Grupą Inicjatyw Literackich przy ZLP w Lublinie oraz od 1995 do 2001r. z Grupą Poetycką WYBÓR przy Warszawskim Oddziale ZLP. Jej utwory prezentowane były w antologiach poetyckich, a także w prasie literackiej, m.in.: Akcencie i Studium. Publikowała również m.in. wDwutygodniku, Gazecie Kulturalnej, Zeszytach Poetyckich, Toposie, Akancie, Fragmencie, PKPzin, Nestorze. Jest laureatką nagród i wyróżnień na konkursach poetyckich a także zdobywczynią grand prix OKP Jednego Wiersza Chojnice 2005. Otrzymała także nominację w XL OKP im. Jana Śpiewaka i Anny Kamieńskiej w Świdwinie. W październiku 2012r. ukazał się jej debiut poetycki w warszawskim wydawnictwie ANAGRAM pt. Bezcennik.


- Jakie ze swoich prac lubisz najbardziej albo darzysz szczególnymi względami?

piątek, 15 marca 2013

3 ulubione wiersze - Dariusz Adamowski


ur. 1967; publikował wiersze w Kartkach, Odrze, Toposie, Akcencie, Gazecie Wyborczej oraz na www.nieszuflada.pl i www.literackie.pl; jego wiersze pojawiły się w tłumaczeniu na język angielski w Anthologii#2; autor tomików: Adamowo (2006), Skraj (2007) oraz Gub, trać, porzucaj (2012); mieszka w Białymstoku.






- Jakie ze swoich prac lubisz najbardziej albo darzysz szczególnymi względami?

poniedziałek, 4 marca 2013

Dłonie („o wiecznym pragnieniu odwzajemnionej miłości”)



JACEK KUREK - Pracownik naukowy Instytutu Historii Uniwersytetu Śląskiego. Obecnie w Zakładzie Historii Nowożytnej XIX wieku. Autor publikacji dotyczących głównie historii Polski doby nowożytnej i czasów najnowszych m.in. książek Śląski Machabeusz. Ksiądz Józef Czempiel i jego parafia (Chorzów Batory - Wielkie Hajduki 1997, współautorstwo Zbigniew Hojka), Historia Wielkich Hajduk, Chorzów Batory - Wielkie Hajduki 2001, U schyłku panowania Augusta II Sasa. Z dziejów wewnętrznych Rzeczypospolitej (1729-1733) (Katowice 2003). Interesuje się dziejami Polski i Śląska, ale także Europy, historią obyczajowości, religii, zagadnieniami związanymi z estetyką i sztuką w wieku XIX i XX. Eseista (m.in. książka W najwspanialszej chwili naszego życia. Myśli o Śląsku, Chorzów 2003), pedagog (m.in. książka, której jest pomysłodawcą, współautorem i współredaktorem: Dzieje zachwytu, czyli rzecz o szkole, Chorzów 2000) i poeta (m.in. tomik wierszy Budzenie firanek, Chorzów 2001). Współpracownik "Śpiewaka Śląskiego". W latach 2001-2003 współpracował z miesięcznikiem "Sound and Vision", redagując stałą rubrykę "Strony dla wirtuozów" i recenzując płyty z ambitną muzyką rockową, głównie o inspiracjach klasycznych (rock progresywny). Od roku 2003 związany z "Życiem Muzycznym. Miesięcznikiem literacko-muzycznym Polskiego Związku Chórów i Orkiestr". Założyciel i redaktor naczelny miesięcznika społeczno-kulturalnego "Hajduczanin". W latach 1997-2001 autor cyklicznych audycji muzycznych "Noc nie bez końca": w Radiu "Plus" Katowice, które zostały wznowione w roku 2005 w tym samym Radiu (obecnie eM). W 2001 r. został laureatem Nagrody Prezydenta Miasta Chorzów w Dziedzinie Kultury. Dwukrotnie (2001, 2004) nominowany do nagrody Chorzowianin Roku. W Chorzowie od 1995 r. współorganizuje sesje naukowe z dziejów Śląska, których plon został opublikowany (dotychczas wydano 9 tomów, ostatni Śląsk - miejsce spotkania wyszedł jako pierwszy tom serii Medium Mundi). Ostatnimi czasy sesje mają interdyscyplinarny charakter i dotyczą pogranicza historii, historii sztuki, historii literatury, filozofii, pedagogiki, ale także nauk ścisłych. Obecne zainteresowania to historia Śląska w XIX i XX w., zagadnienia dotyczące ziem pogranicznych m.in. Galicji i Śląska na przełomie XIX i XX w. Jacek Kurek to stały współpracownik kwartalnika "Lizard".





Dłonie
(„o wiecznym pragnieniu odwzajemnionej miłości”)

poniedziałek, 4 lutego 2013

3 ulubione wiersze - Wojciech Michalec


Sny warte prawdy

       
     Nazywam się Wojciech Michalec rocznik 65 handluję, kombinuję, myślę - czuję potrzebę, więc postanowiłem zaprezentować trzy mini poematy „Europa”, „Matka matek”, „Święty Jerzy”. Tryptyk tworzący spójną wizję rzeczywistości, w której cierpię jak my wszyscy, wychodząc z traktatu Buddy Siakiamuniego „O wszechobecności cierpienia”. „Europa” opowiada o  świadomości bycia europejczykiem ogarniętym jej kulturą, bez zgody na zapomnienie krzywd i hańb. Poemat zaczyna się dość plebejskim w swoim wyrazie wprowadzeniem przez mit „Porwania Eropy” przez Zeusa w postaci białego byka o ciemnej skórze ale to nie jest próba doszukiwania się w tym akcie głębszego sensu czy metafory. Ma za zadanie wprowadzić w temat, rozwinąć personifikację nadającą  ludzki wymiar kontynentowi. Europa zatraca się w przemocy i okrucieństwie narastającym w miarę jej pozornej humanitaryzacji bo niby wszystko jest takie logiczne, miłe i kolorowe, a jednak przemoc nie mija. Narrator doznaje metamorfozy wędrówki, tak tożsamości jak i duszy od byka rozpoczynającego monolog przez obserwatora, po snajpera aż do pacjenta szpitala dla obłąkanych, ale obłęd jest tu najzdrowszą formą istnienia napiętnowanego jednak  wymogiem estetyki i pozytywnego wizerunku. Warto wspomnieć, że pod względem estetycznym utwór jest obciążony cechami pozwalającymi na recytacje, deklamacje.

niedziela, 3 lutego 2013

Octavio Paz. Ta chwila to ja sam* - Klaudia Raczek


Puste zwroty określają nas w czasie i przestrzeni, przemykamy pomiędzy tyloma dzień dobry i dobranoc. Czasem wystarczy czuć obcy oddech na policzku, żeby wiedzieć. Piękniejsze są słowa uśpione na wargach wody, na czole drzewa, na łonie góry. Jedynie krzyk nowo narodzonego dziecka możepowiedzieć dzień dobry życiu. Ten krzyk wyrywa się ponad fasady, fortece, fortyfikacje wielkich miast, gdzie wieczorem zobaczysz murarki niosące na głowach kamienie niby zgasłe słońca, ale już nikt ich nie namaluje, nie namaluje ich Vermeer. Wszyscy spadamy wraz z dniem, tłukąc się o szyby, parapety. Ludzie, ćmy.

To miasto bezsenne krąży w mojej krwi jak pszczoła, wywołuje deszcz, kiedy myję okna, wywołuje słońce, huk za ścianą, kiedy migrena, i nie można spać przy otwartym oknie. I włóczę się tam i z powrotem, tam i z potworem, kulanie od baru do baru. I miasto chodzi tam i z powrotem, a jego ciało kamienne.Wódka przed snem, wszystko staje się nagle jasne. Wczoraj to dziś, jutro to dziś, dziś wszystko jest dziś, kiedy jesteś obok. Kiedy leżysz na trawie i widzisz miękki, ledwo wyraźny obłok, z którego będzie deszcz.

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Z Pawłem Podlipniakiem rozmawia Magda Gałkowska


Jestem z zasady pesymistycznym realistą 


Magda Gałkowska: na okładce swojego najnowszego zbioru wierszy pt.: „Karmageddon” piszesz „moje wiersze nie pochodzą z jasnej strony, wypełnia je mniej lub bardziej bolesna pamięć, przeczucie nieuchronności gubienia miejsc, ludzi, kierunków”. Czym jest więc poezja? Lekarstwem? Sposobem na załatwienie czegoś ze sobą, z innymi?


Paweł Podlipniak: każdy ma coś do opowiedzenia i każdy chciałby zostać wysłuchany. Poezja jest dla mnie sposobem opowiedzenia czegoś o mnie, czegoś o tym, co mnie wypełnia i otacza. To taki sposób na dyskretny, nienachalny dialog, może dyskurs z czytelnikiem. Gdybym opowiadał wprost o tym wszystkim, to byłoby to mało smaczne, znacznie gorsze od spowiedzi i plotek. Poezja, jej język, pozwala opowiadać znacznie ciekawiej, za pomocą wskazówek, tropów podrzucanych odbiorcy, niedopowiedzeń i zawieszeń. Pozwala na wciąganie nieznanej nam osoby/osób do własnego świata, a robi to tak delikatnie, że pozwala czytelnikowi poczuć, ale nie daje autorowi czytelnika do końca unurzać w często jakże nieprzyjemnych refleksjach czy odczuciach. Osobiście staram się tworzyć obrazy, skojarzenia, coś na kształt szyn, po których razem z moim czytelnikiem zmierzamy w jedną stronę. Ja ufam czytelnikowi, oddaje mu wiersze z nadzieją, że w końcu wysiądziemy na tym samym przystanku. Czy jest lekarstwem lub sposobem radzenia sobie z czymś? Na pewno po części tak. Ja w ten sposób oswajam, staram się oswajać pewne swoje lęki i przeczucia, intuicje. Wiele z nich na pewno jest wspólna dla mnie i dla czytelników – śmierć, ból, ciemność, samotność, miłość, żal. Jeśli dobrze opowiem o tym w wierszu, to wiersz staje się wtedy „listem w butelce”, który ma szansę na dotarcie do kogoś i przeczytanie. 

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Marcin Włodarski rozmawia z Dariuszem Szymanowskim


Głos z drugiego brzegu

Marcin Włodarski.: Co czytałeś w dzieciństwie?

Dariusz Szymanowski.: Niewiele. Tak. To jest prawda. W moim rodzinnym domu, a jeśli chodzi o ścisłość, małym mieszkaniu na olsztyńskim Zatorzu przy ulicy Moniuszki, nie było zbyt wiele książek. Pamiętam jednotomową encyklopedię PWN, dwutomowe wydanie „Krzyżaków” Sienkiewicza, które mnie i mojej starszej siostrze czytali rodzice. Jakieś poradniki, kryminologie i podręczniki z materiałoznawstwa, mojego ojca. Poza tym kilkanaście pozycji, z popularnej w tamtych czasach serii „Koliber”, wydawnictwa Książka i Wiedza. Mam te książki do dzisiaj. Z perspektywy czasu wydaje mi się to zupełnie niesamowite, że pod koniec XX wieku w Polsce, istniała oficyna, która wydawała Stendhala czy Plath w nakładach rzędu 200 000 egzemplarzy, za 45 ówczesnych złotych. Lata osiemdziesiąte i wczesne dziewięćdziesiąte, to był czas, w którym jedynymi książkami, jakie kupowała większość ludzi, były szkolne podręczniki bądź codzienna prasa. Na urodziny dostawało się częściej skarpety, ciepłą czapkę, czy plecak, który miał zastąpić wysłużony tornister, zamiast książek. Pamiętam, że pierwszą książką, jaką otrzymałem od rodziców jako prezent, była „Europa” Normana Davisa, gdy byłem już w Liceum. Dzisiaj może to trochę dziwić, ale jeszcze niedawno książka kosztująca ponad 100 złotych to był niemały wydatek dla czteroosobowej rodziny. A i dzisiaj, mam wrażeniem, niewiele się pod tym względem zmieniło. Oprócz szkolnych lektur, w dzieciństwie literatury zasmakowałem zatem niewiele. W tamtym czasie bardziej interesowało mnie to czy kolega z klatki obok, który jako jedyny posiadał „biedronówkę”, będzie mógł wyjść na dwór i czy uda nam się rozegrać chociaż jeden mecz.

wtorek, 1 stycznia 2013

Izabela Fietkiewicz-Paszek - 3 ulubione wiersze


foto - Paweł Madaj
Poetka, autorka tekstów piosenek, recenzji, felietonów. Ukończyła filologię germańską i podyplomowo filologię polską, studiowała też filozofię. Mieszka w Kaliszu. Poezję i recenzje publikuje czasopismach literackich. Redaktorka magazynu sZAFA i Gazety Literackiej Migotania, związana także z nowym magazynem literackim EleWator. Należy do Stowarzyszenia Salon Literacki, pełni funkcję sekretarza w Stowarzyszeniu Promocji Sztuki Łyżka Mleka. Jurorka konkursów poetyckich. Wydała 2 książki poetyckie: Portret niesymetryczny [2010] i zbiór sonetów pt. Próby wyjścia [2011]; jej wiersze ukazały się w dwujęzycznej antologii Free over blood [2011], były także wydane we Francji - Voix d'encre [2008] i Czarnogórze - Quest [2011], a artykuły krytyczne w pracach zbiorowych - Dlaczego Suchanek? Spojrzenia i interpretacje [2011] oraz W kręgu literatury i języka. Analizy i interpretacje. Tom 2 [2011]. Ostatnia publikacja - Rozmowy z piórami [2012] - wywiad udzielony Beacie Patrycji Klary. Strona autorska.


Iza o swoich trzech ulubionych wierszach:
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...