środa, 12 grudnia 2012

3 ulubione wiersze - Jacek Sojan

foto - Arek Łuszczyk

ur.12.12.1952 w Krakowie, gdzie nadal mieszka i pracuje. Studiował filologię polską na UJ. Przez ponad 5 lat prezes Klubu Literackiego „Pod Jaszczurami” przy Rynku Głównym. W 1982 ukazał się bezdebitowy tomik „niemy poeta” staraniem przyjaciół z Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Jako świadectwo wydawnictwa poza zasięgiem cenzury, staraniem tychże przyjaciół ukazało się jego drugie wydanie w 2002 roku, w dwudziestą rocznicę pierwszego wydania i w dwudziestą pierwszą „rocznicę” stanu wojennego. Debiutował oficjalnie w 1983 zbiorem wierszy „Dziedzictwo kataryniarza”. W roku 2007 ukazał się kolejny zbiór pt.: „Dmuchawiec”, którego wydawcą był krakowski poeta Bogdan Zdanowicz. „Dmuchawiec” powstawał równolegle ze współpracą z portalem poetyckim www.poezja.org. W roku 2010 miał swoją prezentację kolejny tomik pt.: „babia góra”. Nieocenionym w swojej staranności edytorskiej wydawcą tych wierszy była krakowska firma wydawnicza Bogdana ZdanowiczaW roku 2011 z inicjatywy Elżbiety Królikowskiej powstał prawdziwy cymes edytorski w postaci zbioru wierszy pt. „pocztówka spod limby”, na którego ostateczny kształt pracowało wielu ludzi. Autor  tomików nadal organizuje i prowadzi spotkania literackie, zajmuje się eseistyką i krytyką literacką, współpracując  z grupami artystów i literatów: m.in. z kaliskim „Stowarzyszeniem < łyżka mleka>”, szczecińskim wydawnictwem Pomyłka galerią Trystero, oraz z  grupą literacką  < poeci po godzinach >. W zapowiedziach wydawniczych figuruje zbiór „wierszy metafizycznych” i zeszyt sztuk teatralnych.



- Jakie ze swoich prac lubisz najbardziej albo darzysz szczególnymi względami?



Postawione pytanie rodzi spore kłopoty w odpowiedzi. Rzeczą zrozumiałą, że największą estymą darzy się najmłodsze dziecko - ostatni zbiór wierszy ( pocztówka spod limby ); choć najmłodsze, powstało na bazie wcześniejszych doświadczeń intelektualnych i życiowych, jest więc, a przynajmniej powinno być  - najbardziej dojrzałe (taki pozorny paradoks...). Jednak po namyśle stwierdzam, że w każdym z wcześniejszych tomików znajdują się wiersze szczególne, bo przełomowe dla sposobu - poetyki, w jakiej autor komunikuje się z czytelnikiem. W pierwszym zbiorze "dmuchawiec"  mógłby to być wiersz Przesyłka ale też Poznaję swoją duszę, gdyż metafizyka w sposobie odczuwania rzeczywistości w pierwszym wierszu - nakładanie się czasów w jedno konkretne bo indywidualne doświadczenie rodzi swoiste universum - które to universum w kolejnym wspomnianym tu tekście - uzyskuje świadomość pewnej umowności sposobów bycia w świecie. Rola poety - uroczystego durnia stała mi się od tego tekstu obca, gdyż właśnie w tym tekście zrodził się dystans zarówno do tejże roli jak i do podmiotu, który taką rolę na siebie przyjął. W każdym z dotychczasowych zbiorów następowało zasadnicze przełamywanie schematu - poetyki wypowiedzi i odkrycie - że humor, poczucie humoru - w którym wyraża się spore doświadczenie człowieka może nadać poezji polot lekkości, że pisząc o własnych doświadczeniach można bawić się językiem, sytuacją i wnioskami stojącymi tak blisko żartu. Rzeczą naturalną jest, że nie można obnosić w wierszach jedynie minę facecjonisty czy mędrca - dlatego w tomikach nie brakuje liryki, monologu autorskiego czy dialogu z jakimś zjawiskiem - problemem, który domagał się w jakiejś chwili wyrażenia go w słowach, aby temat obłaskawić, przeprowadzić przez meandry dociekań...
Szczególnymi względami darzę przede wszystkim utwory, które są jeszcze na "warsztacie" - bo to one stanowią wyzwanie dla ujęcia tematu w sposób artystycznie świeży i odpowiedzialny. To praca która odbywa się w sferze świadomości zarówno artystycznej bo językowej jak i tej wewnętrznej, duchowej, co Arystoteles w De Anima zaznacza: "Mają słuszność  ci, którzy utrzymują, że dusza jest miejscem form; z tym jednak zastrzeżeniem, że nie jest nim cała, lecz tylko myśląca."
CV


oddając się nieprawdopodobnym fantazjom
na temat Sophi Loren
zaciekle studiowałem winiarstwo
w jego krańcowej
to jest płynnej fazie istnienia
przyznając rację Heraklitowi
że wszystko jest płynne
zarówno cudowne programy polityków
jak i moja gotówka

w ramach szczególnej automotywacji i dyscypliny
postawiłem sobie za cel
pracować codziennie
przez co najmniej pięć minut
(włączając w to wtorki)

zgłębiając zagadnienie powszechnego dobrobytu
odwiecznego marzenia ludzkości
realizuję - oczywiście w teorii - pisząc na zamówienie społeczne
dziewięćdziesiąt sześć tomów
powierzając praktyczną stronę mojego geniuszu
specom od pijaru marketingu
i społecznych ubezpieczeń
mam nadzieję po tak pracowitym życiu
trafić do podręczników
jako wybitny alchemik i okultysta
albowiem pragnę poprowadzić całą ludzkość
do krainy poezji
pięknych słów
do dziś pozostających
bez pokrycia



do mojej kochanki
/z okazji Dnia Świętego Walentego/


nie rycz
co ty jesteś - syrena portowa
mogłaś trafić gorzej
jestem poetą
a mogłem być królem
Henrykiem VIII

nie krzycz
lubię harmonię w dźwiękach
jestem miłośnikiem harfy
a mogłem być rzeźnikiem
Kubą Rozpruwaczem

i się nie złość
jestem smakoszem komedii
a mogłem być hipochondrykiem
jak Harpagon
albo zazdrośnikiem
jak Otello

z okazji dnia zakochanych
spieszę poinformować
zakochałem się
w podróżach

całuję
pa


list do Petroniusza
/dedykuję/

pozdrowienia dla Ciebie z Krakowa
ocalonego miasta wiecznej młodości
szukającej filozoficznego kamienia w naukach
piwnicach z piosenką i winem
ostatniej europejskiej stolicy
rozmawiającej z duchem Homera Dantego Norwida

dobrze wiesz cicerone
w każdej metropolii co piąty to Neron
co dziesiąty Jacek Sojan
z niewidzialnym laurem sarkazmu
modlący się do Apolla
o zatrutą
byle celną strzałę
przenoszącą w stan epifanii
na godzinę
przed Wielkim Zezem Ostatecznej Ciszy

póki co
nadal wąchamy trunki
słuchamy niebieskich trąb na urwiskach
i podziwiamy taniec ogni połykających kolejne miasta
przy wtórze fałszywych śpiewów
jednodniowych cesarzy

rozpisałem się
a Ty – mistrz elegancji
w sztuce rzucania oszczepem ironii
uśmiechasz się wyrozumiale
jak zawsze gdy przyłapujesz ucznia na leksykalnych błędach
wybacz
bo dostrzegłem cień na czole stoika
który czeka
i z tym czuje się coraz gorzej

dlatego przypominam Twoje własne rady
- patrz w oczy Eunice nawet wówczas
gdy gwałci ją złość albo cyniczny morderca
udający do wczoraj przyjaciela domu
albowiem piękno nie ginie

co więcej
udziela nam blasku
to latarnia wieczności
pozwalającej dotrzeć do miejsca
gdzie nie ma już samotności
gdzie jest Spotkanie
biesiada

rozkosz rozumienia

                                                           
 ©  Jacek Sojan

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze widoczne po zatwierdzeniu przez redaktora

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...