niedziela, 4 listopada 2012

3 ulubione wiersze - Aleksandra Słowik



Urodzona w Gdańsku i przez większą część życia związana z Trójmiastem. Tam też ukończyła studia ekonomiczne. Obecnie mieszka w Poznaniu. Swoje wczesne wiersze oraz eseje publikowała w pierwszej połowie lat 90. w miesięczniku „Powściągliwość i Praca”. W tym też czasie napisała i opublikowała książkę biograficzną „Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu” (postać księdza, Brunona Pawłowicza, opiekuna niewidomych). Jej debiut poetycki miał miejsce w 2011 roku („Jednoczęściowy wierzchni strój kobiecy” - Zaułek Wydawniczy Pomyłka, Szczecin, 2010). W roku 2011 ukazał się drugi tomik „Kolejność stron”. W przygotowaniu do druku następny, nawiązujący do „Ulissesa” Jamesa Joyce’a pod tytułem „Sakwojaż Penelopy” oraz dwa inne zbiory wierszy. Wśród osiągnięć twórczych posiada również tłumaczenia książek z j. angielskiego.


- Jakie ze swoich prac lubisz najbardziej albo darzysz szczególnymi względami?



Trudne zadanie, Małgosiu, wybrać trzy wiersze wśród wielu. Musiałam szukać odpowiedzi pomiędzy kolorami, emocjami, gorączką uniesień, pomieszkiwaniem w lekturach i jesiennym rozbiorem. Wybrałam ciszę. Jest mi coraz bliższa i bardzo ją cenię. Nie jest to cisza martwa, z której dawno wybrzmiały glosy. Ma ona w sobie na dnie ustałe zdarzenia, delikatne zapachy. Długie zapatrzenie w to, co mnie otacza. Pierwsza jest cisza muzyki. 


Muzykanci 

Jest bardzo cicho. 

słyszę budzik zaczajony na nieznaną godzinę 
i śpiew ołówka na papierze. 
parę słów do snu. 
cokolwiek. 

liczy się świergot grafitu, jedwabiste pocieranie ciała. 

Jutro rozdam wszystkim odpowiednie instrumenty: 
gdybyśmy wieczorami 
pisali szelestnie, 
ileż nowej muzyki 
odebrałyby gwiazdy 
za 
kilka 
miliardów 
lat. 

mogłabym zasnąć. 

(„Jednoczęściowy wierzchni strój kobiecy” – Zaułek Wydawniczy Pomyłka, Szczecin 2010) 


Druga jest cisza obrazu, niedokończonych doznań, które zamarły w bezruchu. Zastanawiają się – powiedzieć słowo, czy tylko je przeczuć? Rodzaj cichego zachwytu, iluminacja, udział w tajemnicy. Pst, palec na ustach, tak jak się to zdarza w sierpniowe popołudnia – powoli odchodzące kształty, zbawienna niejasność. 

Sierpień 

Coś w niej zamarło 
zatrzymało się na chwilę 
kruchy szczyt zachwytów 
żółte cukrowe szkiełko 

W ten sposób podchodzimy 
w głąb za granice skóry 
Ziemia ostrożnie zmienia oś 
pobiera inne światło 
powolny roztargniony ruch 

do pewnego stopnia 

tak 
widzieć tylko do pewnego stopnia 
połykać zapach przypuszczalności 
i przepuszczalność 
wyodrębniających się kolorów 
sam zamysł zmiany 
niedokończoną smugę mgły 
łagodny kleik na języku 

coś w niej 
znieruchomiało na chwilę 

(„Kolejność stron” Zaułek Wydawniczy Pomyłka, Szczecin 2011) 


Trzecia – to cisza myśli. Spokój daleki od żarłocznego poznawania, przyswajania, odczytywania. Magia, którą wchłaniamy bezwiednie poddając się rytmowi serca. Ułamek tego, co mają w sobie niewidomi, kiedy dotknięcie zastępuje im wzrok, a szorstkość kartki opowiada o książce. Cisza niesiona przez morze w łagodnym dryfowaniu. 


* * * 

Wiedza jest nieznośna. Przywłaszcza sobie zbyt wiele, 
ustawia rozsypane. A ja myślę – niech leży, niech się długo 
ciągnie pasmo gór. Nie muszę znać imienia skały i rośliny. 

Może tylko łacińskie, żeby zaśpiewało convolvulus arvensis, 
bellis longifolia. Piękne i nie powtórzę. Nikomu nie zdradzę, 
nie wyznam. Po zapachu wspomnę o ulicy w sierpniu; 

kurz i oliwa, chrobot skrzyń blisko portu, szare i białe ściany 
z małymi oknami wysoko. Przy ziemi masywne drzwi – nie otworzę, 
zgadnę. Książkę, której nie czytam, poznaję przez dotknięcie, 

przez nakładanie rąk. Transfuzja liter swędzi, szumi w mojej głowie. 
To zapewne morze skoro tak bezmiernie. Pewnie nie tędy droga, 
skoro jednak doszłam. Nie chcę dat, nie tknę nazwy. 

Pod szklanym kloszem leżała na katafalku chlebowym ostatnia, 
samotna, ostatnia sardynka lata. Mówi się o tym: cherem 
albo trochę łagodniej - kismet. Los.* 
--------------------------------------------------------------
* Kursywa pochodzi z powieści „Ulisses” Jamesa Joyce’a

(„Sakwojaż Penelopy” – książka przygotowywana do druku w Zaułku Wydawniczym Pomyłka – rok 2012.) 

Cisza, z której wyłania się słowo i słowo zanikające w ciszy. 
Cii, nie hałasujmy, niech nas poznają po oddechach.

                                                                                          ©  Aleksandra Słowik 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze widoczne po zatwierdzeniu przez redaktora

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...