poniedziałek, 17 września 2012

"Drugie Ja" Radosława Kobierskiego





Teresa Radziewicz prowadzi rozmowę z Jakubem Sajkowskim w oparciu o lekturę Drugiego Ja Radosława Kobierskiego


Drugie Ja



JAKUB SAJKOWSKI: Czytając "Drugie ja" Radosława Kobierskiego mam wrażenie czegoś pomiędzy tomikiem poezji a rozprawą naukową. Niby chodzi o "Ja", czyli coś osobistego, ale aby to "ja" zanalizować należy totalnie się zdystansować, zrobić to skrupulatnie, metodycznie i z imponującą liczbą przypisów.

TERESA RADZIEWICZ:
 Ten poeta zawsze miał erudycyjno-badawcze "zapędy", ale w poprzednich tomikach nie wysuwały się aż tak na pierwszy plan, może bardziej w powieści - myślę tutaj o "Ziemi Nod" - to było widać. Mimo wszystko czytam "Drugie ja" jako bardzo osobistą wędrówkę w głąb siebie, w poszukiwaniu tożsamości, a jednocześnie - w pewnym sensie - opis podróży w różne miejsca i lata, istną podróż wehikułem czasu w poszukiwaniu (i tutaj się zastanawiam, na ile mam rację) swojego dopełnienia. "Drugiej połówki"? I na ile to nie jest nadinterpretacja.


J: Mnie odczyt osobisty, który przecież w tomie tak nasyconym erudycyjnością może być czymś paradoksalnym, sugeruje pierwszy wiersz – „Psychoterapia”. Jakby w tych wszystkich filozoficznych i literackich nawiązaniach chodziło tak naprawdę tylko o to, by to siebie poskładać do kupy. Właśnie, tu jest pytanie na ile to jest „szukanie dopełnienia”, a na ile zbieranie, próba zrozumienia samego siebie. Chociaż, na przykład, pojawienie się nawiązania do poprzedniego tomu – „Lacrimosa” – w wierszu „Lacrimosa – Appendix” sugeruje, że nie chodzi tylko o „wsobność”, być może we frazie kończącej wiersz (nadal nic nie pojąłem) chodzi o próbę (nieudaną) pojmowania „kogoś innego” (czy też raczej pojmowania tego, że nie da się nigdy do końca pewnych rzeczy pojmować). Nota bene – sam tytuł tego tekstu jest już paradoksalny, bo zestawia język naukowy („appendix”) z czymś zupełnie prywatnym i osobistym („Lacrimosa”).

T: A wiesz, Jakubie, że w tym momencie skojarzyło mi się to, co pisałam o Twojej książce: że w "Ślizgawkach" odbywa się podróż wertykalna, właśnie w sensie "w głąb" i horyzontalna, poprzez miejsca, czasy i ludzi. Może to taki męski motyw, droga, wędrówka, wyruszenie w poszukiwaniu siebie? Wiesz, jak w ludach prymitywnych, kiedy dorastający mężczyzna udawał się samotnie na wyprawę i przeżywał inicjację? Samotny naprzeciw całego świata poznawał siebie i wracał już jako pełnoprawny członek plemienia. Oczywiście dzisiaj (w tomiku Radka?) dżunglą, buszem jest cywilizacja, kultura, religie, przeszłość, a nawet, jak sądzę, korzenie podmiotu lirycznego, w tym wszystkim musi stawić czoła rzeczywistości, przeżyć inicjację, żeby poznać siebie, to tytułowe "drugie ja" (właśnie: alter ego czy "połówkę"?). Przytoczę kończącą książkę "Archeologię" : Winda jedzie w dół, przez suterenę, / Potem przez podziemny parking. / Mija warstwy, piasek z trzeciorzędu i glinę, / Iły i czarny kamień, węgiel, // Do jasnych godzin, komunii w niedzielę... I to wszystko może, by stać się wolnym, jak w wierszu "Edgar Lee Masters. Anthology": To nieprawda, że wolność jest darem, / Wolność się zdobywa/ I traci.

J: Nie wiem jak z tą „męskością”, oczywiście moglibyśmy się przekomarzać i wyszło by na to, że również poetki piszą o podróżach, być może tomik poetycki zawsze „gdzieś podróżuje”, chce „coś odkryć”, gdy w ogóle chce snuć jakąś opowieść. Natomiast mi się jeszcze skojarzyło z puentą jednego z tomów Dariusza Adamowskiego, który pisał „wszystko jest cudze. Nic nie jest obce”. Z jednej strony owszem, „nic nie jest obce”, w tych wszystkich nawiązaniach, „szkiełkach”, jakaś część „ja” się przegląda. Ale, z drugiej strony, - jeśli już się trzymamy terminologii „podróżniczej” – z czym tak naprawdę wracamy z wyprawy, jeśli „wszystko jest cudze”? To mi się z kolei kojarzy z terminologią Margaret Atwood, która, w wolnym tłumaczeniu, bohaterów powieści kanadyjskich dzieliła na dwie kategorie „odkrywców”: tych, których podróż trwa w nieskończoność i tych, którzy wracają z niczym. Każdy ze scenariuszy jest więc wyjątkowo pesymistyczny.

T: Skoro piszesz, że tomik poetycki zawsze "gdzieś podróżuje", to jak najbardziej odpowiada pierwszej kategorii "odkrywców", wiecznych wędrowców, Żydów Wiecznych Tułaczy. Ale ja zastanawiam się nad czymś innym: gdybym odnalazła w książce Kobierskiego wszystkie "linki", wiedziała o jakich miejscach, wydarzeniach i postaciach pisze, miała tę wiedzę, któej czytelnikowi brakuje przy pierwszych czytaniach, na ile zmieniło by się moje spojrzenie na wiersze? Innymi słowy, czy potrzebuję mieć tę wiedzę, żeby wejść w poetycki świat "Drugiego ja"? Miejsca: Turyn, Lirey, La Hune (Paryż?), Essex/Somerset, znów Paryż, mosty Sekwany, Rue de Rivoli, dworce, podróże do Grazu, Wiednia, Nicei, / Na Lazurowe Wybrzeże [Les Parisiens sous l'Occupation]. Dalej Lyon, Stuttgart... I raptem autobus linii 672, / Klimzowiec - Murcki Szpital [Znaki], i ruiny zamku w R. Tuż obok Łyna, swojska warmińsko-mazurska Łyna. I można by wymieniać, wypisywać, potem to samo zrobić z nazwiskami... A później wziąć mapę i nanieść te szlaki. Sądzę, że mogłoby to być bardzo interesujące. Ale - wracając do mojego pytania - czy zmieniłoby to odczytanie "Drugiego ja". I na ile?

J: Czytać ze znajomością szlaków? A może „bez znajomości” jest właśnie lepiej? Wtedy pojawia się ten element zaskoczenia czytelniczego, ciekawości podróżniczej, tego Zadurowego daj mu tam gdzie go nie ma? Bo o ile przez pewną suchą erudycyjność Drugie ja nie jest tomikiem, który wzrusza, „wypruwa flaki”, to jest to interesująca i wciągająca lektura.

T: Na szczęście najpierw zawsze mamy szansę czytania "bez znajomości", a potem można się rozsmakowywać, rozpoznawać owe szlaki, i to też sprawia przyjemność. I widzisz, mnie "Drugie ja" nie tylko wciąga, ale też wieloma wierszami porusza. Może nie tak, jak "Lacrimosa" (tu można by dyskutować o celowości/celności książki i - jak dla mnie - oba tomiki zostały napisane "po coś innego"), ale porusza. Nie tylko, rzecz jasna - to po prostu kolejny dobry zbiór wierszy Radka Kobierskiego, warto sięgnąć po ten, ale też i po poprzednie, do czego będziemy z Jakubem gorąco namawiać.
http://archiwum.kwartalnik.eu/42/index.htm

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze widoczne po zatwierdzeniu przez redaktora

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...