wtorek, 24 kwietnia 2012

Z Magdą Gałkowską rozmawia Małgorzata Południak




Foto - Tomasz Jakubiak

Cześć Madziu. W związku z ostatnią wrzawą na temat witania się w różnych formach korespondencji, zaczęłam unikać słowa "witam". A ty? Jak lubisz się witać? 

Witaj Gosiu. Różnie to bywa, np. zdegradowane "witam" albo banalne "dzień dobry", zdarza się, że sajkowskie "Pozdrawiam serdecznie" albo "hejo". W sumie wcześniej się nad tym nie zastanawiałam, witam się i już :) 

A właśnie sajkowskie! Można odnieść mylne wrażenie, że jesteście nierozłączni. Jak się zaczęła wasza przyjaźń? 

Czytałam wiersze Kuby na PP, coś tam zmasakrowałam, coś tam pochwaliłam, po jakimś czasie już w realu spotkaliśmy się na koncercie znajomych i okazało się, że jesteśmy w stanie się polubić. 

Od kiedy poezja stała się dla ciebie pasją? Ludzie legendy, którzy się przyczynili do tego początku?

Tak naprawdę od momentu, kiedy wpadł mi ręce tomik Rilkego. Wcześniej zainspirowana tekstami kapel rockowych pisałam straszliwe teksty, w których wszyscy ginęli tragiczne, świat był czarny, a za każdym rogiem czyhał demon. Trochę mi z tego jeszcze zostało (śmiech). Po Rilkem nastąpiło zderzenie z poezją współczesną - dzięki internetowi i pojawił się jako mistrz Marcin Świetlicki, potem Mariusz Grzebalski, potem Edek Pasewicz, oczywiście Marta Podgórnik. No, a powrót do pisania nastąpił kiedy odnalazłam Lowella, Larkina, Plath, Kunzego... Sporo jest nazwisk, które były i nadal są dla mnie inspiracją. 

Słowa mają różne znaczenie, dla jednych są powierzchowne, dla innych ezoteryczne, a dla ciebie? Przywiązujesz wagę do horoskopów? 

Nie przywiązuję wagi do horoskopów, ale mnie bawią, jak choćby ta akcja z wklejaniem na Facebooku tego, który codziennie przychodzi mi na pocztę, po prostu są cudowne językowo. Podejrzewam udział google translatora. Słowa dla mnie potrafią być zarówno powierzchowne, jak i napełnione znaczeniami. Wszystko zależy od kontekstu, w jakim się tych słów używa i od tego, co chce się słowami osiągnąć. Poeci, jak dobrze wiesz potrafią "użyć" słów jak mało kto. Jeśli chodzi o wiersze, które piszę - tak, przywiązuję ogromną wagę do znaczenia słów, w moich utworach żadne nie jest przypadkowe i każde ma dokładnie wyznaczone miejsce. Taka obsesja (śmiech). 

Co do obsesji… Czy sztuką współczesną łatwo oszukać odbiorcę? Kiedy czytam wiersze naszpikowane wulgarnymi słowami, mam wrażenie, że to tania imitacja, zjawisko prymitywne, czy przeciętność przeważa? 

To jest pytanie! Myślę, że generalnie sztuka zawsze trochę odbiorcę "oszukuje" albo inaczej, sztuka powinna "oszukiwać" tak, żeby odbiorca chciał być "oszukiwany". Kiedy czytam, np., że jakiś wiersz nie jest prawdziwy, to zastanawiam się zawsze o jaką "prawdę" chodzi, prawdę autora? Czy może o prawdę czytelnika? Osobiście natomiast czuję się "oszukana" przy wierszach, które są kalką, które są właśnie imitacjami wierszy, czyli ładnym pudełkiem, pustym w środku. Jeśli chodzi natomiast o wulgaryzmy w poezji - zdarza się, że ich używam dla "wzmocnienia" przekazu, czasem po prostu inne słowo byłoby zbyt "lekkie"; ale nie rozumiem używania ich w celach - nazwijmy to - "efekciarskich". 
Przeciętność, niestety, przeważa i to wszędzie, jak już pewnie zauważyłaś. Na przykład tzw. sieciówki z ubraniami, widzę na ulicy pięć nastolatek, każda wygląda tak samo, niczym się nie wyróżnia. Dlaczego o tym mówię? Ponieważ z poezją jest podobnie. Większość współczesnych wierszy jest dobra, ale "bezpieczna", jakby poeci bali się ryzykować, a kto ma to robić, jeśli nie oni? Najwybitniejsi artyści zawsze byli ryzykantami. Myślę, że w tej chwili działa następujący mechanizm: poeta X czyta poetę Y i myśli sobie:' kurcze, facet tak pisze, konkursy wygrywa, ludzie to chwalą, recenzenci piszą, to ja napiszę podobnie, też zostanę zauważony", a to prowadzi właśnie do tego, o czym mówiłam wyżej. Do "poetyckich sieciówek". 

Gdzieś przeczytałam, że poeci wychodzą na ulicę, bo nie ma dla nich miejsca… A gdzie w Poznaniu jest twoje miejsce? W jaki sposób to miasto wpływa na ciebie i odwrotnie. I czym było dla ciebie wydanie książki. Wygrałaś Bierezina! Czy środowisko literackie wdzięczyło się do ciebie? 

Tych miejsc jest kilka, jedno z nich nad jeziorem Rusałka (jezioro leży w granicach miasta). Mam tam ulubione krzaki, w których się zaszywam i np. tam właśnie powstała większość wierszy do "Tocy". Drugie miejsce to Fara Poznańska, wiem, ze to może wydawać się dziwne, ale ja po prostu lubię tam pójść i posiedzieć, tak zwyczajnie. Jest jeszcze np. objawiony mi niedawno pub "Żółty balonik", można tam palić i generalnie się nie wyróżniać, co mi bardzo odpowiada. Miasto wpływa na mnie ogromnie, ponieważ jestem zwierzęciem typowo miejskim, owszem, uwielbiam las potrafię chodzić po nim godzinami, ale jednak większość czasu spędzam w dużym mieście. Dlatego też w mojej poezji pełno jest tego miasta. Jedyny wpływ jaki mam na miasto, to ewentualnie spotkania, które organizuję (śmiech). Otrzymanie nagrody im. Jacka Bierezina i wydanie książki było dla mnie osiągnięciem pierwszego z celów, ponieważ zawsze chciałam zadebiutować właśnie tą nagrodą. Środowisko literackie - mówiąc kolokwialnie - spuściło mi niewąski łomot, co nawiasem mówiąc teraz doceniam. Wtedy byłam załamana i zastanawiałam się, czy nie zrezygnować z nagrody, na szczęście mam przyjaciół mądrzejszych od siebie (śmiech). Z drugiej strony skutkiem otrzymania tej nagrody była propozycja od redaktorek "Solistek" o umieszczenie w antologii moich wierszy, więc do końca tak źle nie było.

Krzaki brzmią imponująco, Fara również! Czyli doświadczenia wpływają pozytywnie na twoją twórczą pracę. Przepowiednia brzmiała, jak ona brzmiała? "Dokonasz znajomości, które będą pobudzać twoją naturę twórczą". Kiedy przeczytałam ten wpis na FB, aż się oplułam kawą. Dzień wcześniej napisałam do Naczelnego ArtPubu, że chcę aby tobie zaproponował wstąpienie do redakcji, więc o co chodzi z tymi horoskopami?! 

Tak, ta sytuacja też mnie rozbawiła, bo chwilę później dostałam od Jacka Witczyńskiego wiadomość zawierającą propozycję współpracy, więc się solidnie uśmiałam :) O co chodzi z horoskopami? Nie mam pojęcia, czytam jedynie z kart Tarota, dlatego wiem, ze nie da się tego zrobić z tygodniowym wyprzedzeniem. Horoskopy to dobra zabawa, gorzej, jeśli ktoś naprawdę wierzy w to, co jest w nich napisane. Taka wiara szkodzi, są ludzie, którzy sami wywołują negatywne zjawiska w swoim życiu, są szkodliwi sami dla siebie i wyobraź sobie co się może stać, jak taki ktoś poczyta, że przez kolejne 7 dni w tygodniu będzie miał przerąbane? Dramat! 

Czyli musimy czytać takie, w których jasnych stron jest więcej! Propozycję przyjęłaś, nie będę tu nikogo wpędzała w palpitację serca. Stawiamy poezji wysokie wymagania, niektórzy to rozumieją, inni mniej. Każdy po swojemu. Czyli będziesz artystom odkrywała oblicza poetów, odzierała z masek? A za rok zaprezentujemy się w mocniejszym składzie na wernisażu live? 

Takie mam zadanie, z którego - nie ukrywam - bardzo się cieszę, ponieważ lubię rozmawiać z ludźmi, Będę odkrywała oblicza poetów wszystkim, którzy będą chcieli poczytać moje rozmowy. Wybieram ludzi interesujących, takich, którzy na pewno zainteresują czytelnika. W połączeniu z prezentacją ich twórczości jest szansa, ze wyjdzie coś naprawdę fajnego i godnego uwagi. Za rok spotykamy się NA PEWNO w mocniejszym składzie, innego wyjścia sobie nie wyobrażam (śmiech)

No dobrze, dobrze. O plany nie pytam, niech to będzie niespodzianka dla czytelników. Poza tym, cieszę się, że do nas dołączyłaś, resztę niech dopowie przyszłość! 

Plany są, przyszłość w związku z tym też (śmiech). I ja się bardzo cieszę, i dziękuję za magiel. W końcu trzeba poznać na własnej skórze to, co będzie się czyniło innym.


Dziękuję za rozmowę!



foto Tomasz Jakubiak
Magda Gałkowska - urodzona 1975, nienawidzi jak się ją nazywa Magdaleną, piszą na Wikipedii, że poetka polska. Zgarnęła w 2008 r. nagrodę im. Jacka Bierezina. Wydała "Fabrykę tanich butów", publikowała gdzie ją chcieli, nawet się załapała do antologii poezji kobiet "Solistki". Mieszka i pracuje w Poznaniu. Czasem wyciąga bas spod komody i gra. Częściej porusza się rowerem. Jest trudna i nie zawaha się tego użyć.     Od teraz redaktor ArtPubu.

26 komentarzy:

  1. Kurde, mądre. Dla mnie może nawet za mądre... Ale pracuję nad sobą. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. fajny wywiad, witamy w redakcji :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Magda, ja chcę Twojej fotografii z tym basem , proszę !!!!!!!!!!!!!!
    Majka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście gratuluję !!!!cieszę się, że się zgodziłaś :)
      Majka

      Usuń
  4. WITAM Was :) i obiecuję, ze więcej nie będę pierdół opowiadać :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Super Magdo, z niecierpliwością czekam na Twoje pierwsze skalpy!

    OdpowiedzUsuń
  6. będą Joasiu, będą :) Majka - nie mam :) musiałabyś i pstryknąć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No o to pstrykanie mi chodzi !!!! Umów się ze mną na sesję, proszę !!! :)

      Usuń
    2. ależ kiedy tylko zachcesz! :) bardzo chętnie :)

      Usuń
  7. Problem ze współczesną poezją jest złożony - to nie tylko "bezpieczeństwo" pisania ale wiele innych bolączek - np - brak "trzeźwości literackiej" piszących ale i czytelników. Wierzę, że Magda poruszy ten temat, tutaj, czy też gdziekolwiek indziej. Marzy mi się, iż na podwórku poetyckim, odnajdzie się osoba, która będzie potrafiła poradzić sobie z niewytłumaczalnymi zjawiskami promowania "słabej poezji" i wyłuskiwania tej, której się to należy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaa czyli do tej pory ArtPub ( w jednej osobie) zajmował się promowaniem "słabej poezji". Pięknie!

      Usuń
  8. Goś - myślę, że źle Grzegorza zrozumiałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  9. nie znałem dotychczas ArtPubu - wyrobię sobie zdanie to odpowiem :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja się bardzo cieszę że miałam okazję poznać osobiście :) Poza tym ubię ludzi z poczuciem humoru, a tego Magdzie nie brak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja również Dana i mam nadzieję, że wiesz, ze Cię niebawem będę molestowac o współpracę :)

      Usuń
  11. Z dużą przyjemnoscią przeczytałem ten wywiad ... widzę też, ze poezja boryka się z tymi samymi problemami co plastyka .... to jest chyba nieodłącznie związane z działalnościa artystyczną ....... ale myślę, ze jest jeszcze coś innego, co powoduje taki, a nie inny stan rzeczy .. ale to temat na dłuższą dyskusję.

    A co do horoskopów, to ja uważam, że wszystko jest już zapisane, więc coś może być w tych horoskopach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałam wywiad i pojawiło się pragnienie.Zwykle prowadzi do poszukiwania studni.Chyba bardziej wytrwale będę szukać poezji...Serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  12. Jacku - mam nadzieję w takim razie na tę dyskusję. W horoskopach? Pierdoły :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dobrochna - jeśli zachęciłam do zainteresowania się poezją, to mam radochy co niemiara :)
    Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Problemem poezji jest to, że poeci coraz mniej piją a coraz częściej zajmują się polityką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio doszłam do podobnego wniosku...

      Usuń
    2. Marcin - czy coraz mniej? nie zauwayłam :)

      Usuń
  15. ...........,,promowanie słabej poezji,, ??? A jaka jest ,,mocna,, ? I jaka jest definicja tychże określeń? Nadeszły czasy, w których każdy chce być Guru poezji, literatury, sztuki......., a grupy samouwielbienia są wyrocznią dla innych niż oni poetów, pisarzy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie jak w każdej dziedzinie życia, każdy chce być... ale tak było zawsze, więc to nie jest tylko znak tych czasów.

      Pozdrawiam

      Usuń

Komentarze widoczne po zatwierdzeniu przez redaktora

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...