środa, 7 marca 2012

3 ulubione dzieła - Jerzy Beniamin Zimny


Jerzy Beniamin Zimny (1946). Ekonomista, mieszka i pracuje w Poznaniu.  Debiut w 1970 r. w piśmie studenckim „Merkury”. Wyróżniany i nagradzany w konkursach poetyckich, m.in: „Milowego Słupa” w Koninie w 1976 r, „Zielonej Wazy” w Poznaniu w 1977 r, „Turniej wierszy o Poznaniu i Wielkopolsce” w 1981 r. w 2007 i 2010 r. nominowany do nagród w konkursie im K. Ratonia w Olkuszu. Swoje wiersze publikował w prasie literackiej: „Nadodrze” „Nurt” „Literatura” „Fraza”  "Znaj" i w prasie regionalnej. W latach 1976-1988 współpracował z w/w pismami, w zakresie recenzji literackich, specjalizując się w debiutach poetyckich, i nie tylko. Publikacje w antologiach i almanachach: „Moment Wejścia” w 1976 r. pod red. AK Waśkiewicza, „ Którzy pamiętali słońce” w 1981r. „ Arka” wydany w 2005r. Publikacje książkowe: tom poezji: „Biały goździk na śniegu” z grafiką Stasysa Eidrigeviciusa, wydawnictwo Kanwa w Poznaniu w 1991 r. tom poezji: „W sercu ciszy” z grafiką Magdy Kasińskiej w 2005 r. tom: „Dystans” w 2008r. z grafiką Joanny Górawskiej, tom "Zwrotnik Skorpiona" w 2009 r. oraz "Rubinosa" w 2011 w serii Okolicy Poetów, wyd.Sorus w Poznaniu. W planach wydawniczych: obszerny tom opowiadań pt. Gromnica. Ostatni tom wierszy: Rubionosa, nominowany do Lubuskiego Wawrzynu 2011 r.

 Jakie ze swoich prac lubisz najbardziej, albo darzysz szczególnymi względami?

Mam kilka takich wierszy, do których często wracam ze względu na genezę ich powstania. Pierwszy pt. Dom, ukazał się w almanachu Moment Wejścia w 1976 r. redagowanym przez A K. Waśkiewicza. Wiersz ten był, jak to określił Waśkiewicz, spóźnioną deklaracją przynależności do nurtu Orientacji. Drugi wiersz: Wczesne południe 1953,  napisałem w 1977 r. Wiersz ten jest odpowiedzią na słynną metaforę Witka Różańskiego: Dziecko szło i jak włócznia śpiewało. Był taki okres kiedy rywalizowaliśmy w wymyślaniu sytuacyjnych metafor. Stawką była butelka piwa. Trzeci wiersz (dwuwiersz) ma związek z Andrzejem Babińskim, po ukazaniu się Zniczy, pamiętam, pisałem pierwszą moją recenzję do Nadodrza,  nie byłem pewien reakcji Andrzeja, dlatego postanowiłem coś dla niego napisać, w jego stylu. Andrzej przyjął to za dobrą monetę, a o recenzji nie wspomniał ani słowa.

Dom

W kąkolach lnu
porosłych siwizną włosów
           dom
bez pietra pszczół i kwiatów
okien nie dokończonym brzmieniem
spada jak śnieg zielony
deszcz ptasich piór
zgubionych liter i nut
        w młodosci locie
Tutaj
w komnatach
dzicięcych snów
wiatr wierny jak pies
szamoce się
z samym sobą.

1970



Wczesne południe 1953  

Jezor ciszy mlaska z zadowolenia
Cień jabłoni nagle wyskoczył
rozsiadł się pod oknem
i zaczyna pisać po murach

Żuraw się skrzywił nad studnią

Mały chłopiec niósł pieśń jak niemowlę
Obręcz słońca toczył po bruku.

1977



Drzewa gotowe  zająć się krajobrazem
widok z okna przesłania wrzesień
ulicą widzę smutną latarnię
jak ścieżkę w nicość czesze

Jesień wróży z ostatniego liścia
gdzie spocząć pytam po takiej drodze
pusto przed domem w polu strach na wróble
i tylko cmentarz się rozrósł jak modrzew.

1978-1979
                                   © Jerzy Beniamin Zimny 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze widoczne po zatwierdzeniu przez redaktora

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...