czwartek, 16 lutego 2012

3 ulubione wiersze - Jacek Dudek


ur. 09.02.1964 w Świętochłowicach. Od urodzenia mieszka w Chorzowie. Zadebiutował w roku 1999 w po konkursowym tomiku wierszy pt. "Zmrok to jeszcze nie ciemność" konkursu poetyckiego im. Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej w Katowicach. Laureat wielu konkursów "Jednego Wiersza" Klubu Literackiego „Barwy” w Rudzie Śl., a także ogólnopolskiego konkursu literackiego im. Marka Hłaski oraz ogólnopolskiego konkursu poetyckiego "Sprostać wierszem" w Chorzowie. Twórczość poetycka autora została zamieszczona w almanachach Klubu Literackiego "Barwy" (Ruda śląska 2002, Ruda śląska 2004, Ruda śląska 2005). Publikacje utworów poetyckich ukazały się w prasie regionalnej i lokalnej. Jest uczestnikiem spotkań warsztatowych Klubu Literackiego “Barwy” oraz "Klubu Promocji Poetyckich" w Chorzowie Batorym. Współautor i wydawca książek poetyckich "Druid Bar"-2004r. i "Ziemia Druid"-2006r. W 2008r. wydał własny tom wierszy p.t. "Biała Ryba", którego recenzja ukazała się w kwartalniku literackim "Migotania". Gość audycji radiowych p.t. "Poczta Poetycka" redaktora M. Szczawińskiego w Polskim Radio Katowice. Pomysłodawca i organizator cyklicznych prezentacji poetyckich "Port Poetycki" w Chorzowie

- Jakie ze swoich prac lubisz najbardziej albo darzysz szczególnymi względami?

Uwielbiam moje miasto, szczególnie te miejsca, które „wyłączone” z przy miejskich arterii, tworzą nieznane, ciekawe, wręcz tajemnicze enklawy dla poszukiwaczy nieznanych historii, a wierzcie mi, ludzie mają sporo do opowiedzenia o takich miejscach, gdy tylko ich do tego zachęcić. Żona porównała te moje „wycieczki” do wędrówek miejskiego psa, obwąchującego swój teren. Tak powstał tytuł a wiersz napisał się jako próba relatywnej konfrontacji - moje miasto i ja, jak również zmierzenia własnej wrażliwości wobec tego co może to miasto przede mną odkryć


chorzowski pies


w pierwszym rzędzie
deski podłóg
to dom szukam ziemi
kaptury czterolistne Bożogrobców
paznokcie czarne jak kiedyś
wiara i niedziela leczenie kaca
to tylko parę ulic więcej - miasto
szukam ziemi
do skroni przykryty czas


Retrospekcja pobytu w Paryżu. W dzielnicy artystów Mountmartre, przy Place du Tertre za przetłumaczony, na szybko przez Baśkę, mój wiersz otrzymałem od jednego z malarzy mały portret kobiety, wiersz nie mógł napisać się inaczej...


płótno

Na Mountmartre
zdjąłem mu kolorowy szal
co przesłaniał portret


chmury szaro blanche płynęły
gasł i zapalał się deszcz

jej ramiączko nagle opadło
na obrazie chudego artysty Sebastien
rozmarzył się pastel...
wiatr co wers rwał pełne sztalugi
obrazy kradł wszechmocnemu

Zawsze kłóciłem się z Bogiem, jego prezbiterzy, na których trafiłem byli tacy narzucający, lecz na wiele pytań, brakowało im odpowiedzi. Znalazł się wreszcie ktoś, kto Go dla mnie uczłowieczył, postawił obok, wplótł w moje zmagania z życiem z wszystkimi jego aspektami. Takie zmiany w sposobie podejścia i uporządkowanie poglądu, „wymusiły” niejako pomysł
a wiersz napisał się właśnie tak.

zdun

przyszedł z ulicy bóg
w drzwiach powiedział  mam dosyć
zażądał wódki
usiadł na zimnym piecu policzył kafle
osiem to  za dużo
z dymu wypuścił kolory
bałem się jego myśli jeszcze długo po
podobno wrócił do siebie
choć wielu ma wątpliwości

piec za to grzeje
jak cholera

                                          © Jacek Dudek 

2 komentarze:

  1. "płótno" . Wrociły wspomnienia pobytu z Wiktorią w Paryżu, m.in.na Mountmartre i to tak majestatycznie podane. Pozdrawiamy p.Jacku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przepraszam, że dopiero teraz...pozdrawiam

      Usuń

Komentarze widoczne po zatwierdzeniu przez redaktora

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...