środa, 29 lutego 2012

3 ulubione dzieła - Ewa Chruściel


Ewa Chruściel,ur. 1972 – zadebiutowała tomikiem Furkot w 2003 w Bibliotece „Studium.” Swe wiersze publikowała w „Odrze”, „Nowej Okolicy Poetów”, „Studium”, „Toposie”, „Pracowni”, „Zeszytach Literackich”, „Tekstualiach.” Pisze też w języku angielskim. Jej maszynopis po angielsku zatytułowany Strata zdobył pierwsze miejsce w międzynarodowym konkursie Emergency Press i ukazał się w postaci książkowej w Stanach Zjednoczonych w marcu 2011. Jej amerykańskie wiersze prezentowane były między innymi na łamach „Boston Review” (2007) oraz w „Colorado Review”, „Jubilat” (2012), „American Letters and Commentary,” “Aufgabe.” Wykłada literaturę w Colby-Sawyer College w New Hampshire, USA.


Jakie ze swoich prac lubisz najbardziej, albo darzysz szczególnymi względami?


Sopiłki

Sytuacja dotyczy drzewa
o więcej niż jednej myśli –

Sytuacja dotyczy zanurzenia
drzew w drzewach ze znakiem
ujemnym, kiedy korzeń prze
chodzi w korzeń –

Jak rozróżnić wielomian
drzewa od wielomówienia
i wielolistowia?

I jak rozpisać najmniejszy ich wierzchołek?
Sytuacja dotyczy drzewa
O więcej niż jednej rozpisce
                                          © Ewa Chruściel  

Wiersz Sopiłki powstał z zadziwienia i niezroumienia zaawansowanej matematyki na seminarium matematycznym u Profesora Belwederskiego Michała Morayne we Wrocławiu w 2009 roku. Nic nie kumałam z tego wykładu, ale wydawał mi się nad wyraz poetycki. Można byłoby powiedzieć, że bezradność sprowokowała mnie do alternatywnych form ogarniania mojej niewiedzy, czyli do techniki stereoskopii, gdzie obrazy z dwóch subtelnie różniących się punktów widzenia, nałożone na siebie prowadzą do nowych znaczeń. Ten wiersz oddaje niemotę i zarazem wielorodną symultaniczność świata.
Moje wiersze zakorzenione są w rzeczywistości, nawet jeśli rzeczywistość tę z premedytacją mityzują bądź odrealniają. Rodzą się z chwil intensywnego zadziwienia światem lub jego niezrozumienia. Chociażby w poniższym wierszu, „Przyloty” nakładają się płaszczyzny muzyczne, lotne i pogrzebowe. Jest próba ogarnięcia rzeczywistości.
Wiersz ten jest zapisem pogrzebu w rodzinie widzianym z perspektywy dziecka, które odrealnia lub mityzuje rzeczywistość. „Ostranienie”? A może intensyfikacja i dojrzewanie piękna w  śmierci? I znów uwidacznia się tu fascynacja konceptem barokowym, czyli – jak pisał Samuel Johnson – „wpychaniem najbardziej rozbieżnych idei pod wspólne jarzmo”.

Przyloty

Odwiedził nas wujek ze Stanów
choć nie na pewno
mia
łszczelneniebieskieopakowanie
solidne i o metalicznym smaku
zapięty by
ł po raz pierwszy
czym chwyci
ł nas pod samo gardło
tylko jego b
łękitny nenufar
niedopięty pofruną
ł sobie gdzieś
być może gdzie indziej nie na czas
wuj zawsze wpada
ł do nas nagle
a nocami zakrada
ł się do kuchni i
wyjada
ł nam cebulę z kredensu
tym razem wpad
ł prosto z lotu
przez okno, nie bez pomocy innych
bo mia
ł jeszcze na sobie to niebieskie
opakowanie, usadowi
ł się pomiędzy
pieczo
łowitymi grządkami wieńców
być może by
ł już tylko nieznanym
instrumentem w pokrowcu
Potem panowie specjalnej brygady
podrzucali go jak solenizanta przy
toaście wygląda
ło to też trochę
jakby spad
ł z nieba prosto
na rozpiętą batutę
odbi
ł się po czym
znikną
ł

                                       © Ewa Chruściel 
Nos Pinokia
Stasysowi

Pinokio pojmuje sam siebie,
poklepuje przyjacielsko konieczność.
Jeśli sam na to przyzwoli,
jego nos stanie się dobry i użyteczny.
Pos
ɫ
uży za maszt na okręcie
lub babcia siatkę z zakupami na nim zawiesi.
                              
                                © Ewa Chruściel 

Pisanie wierszy jest dla mnie troche jak proces fotochemiczny. Jest to wywoływanie liter lub wywoływanie obrazu przy pomocy liter.  Obraz poprzedza wywód, jak w powyższym wierszu.
Często chce mi się pisać pod wpływem sztuki malarskiej. Stąd dedykacja Stasysowi, który
stworzył świetne rysunki Pinokia. Zapis wierszowy jest tu wtórny, jest przyznaniem się do niemoty słowa. Nierzadko wiersz milczy jak Andrej Rublow w filmie Tarkovskiego.
                                                                   


1 komentarz:

  1. Wbrew pozorom "Sopiłki" są filozoficznym uzupełnieniem doskonale( sic!) pojętego wykładu. Bo:" korzeń prze/chodzi w korzeń".
    Znakomite 3 wiersze,podane prawdziwej fotograficznej syntezie.

    OdpowiedzUsuń

Komentarze widoczne po zatwierdzeniu przez redaktora

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...