wtorek, 21 lutego 2012

3 ulubione wiersze - Dawid Jung

- Jakie ze swoich prac lubisz najbardziej albo darzysz szczególnymi względami?


Lubię te wiersze, w których udało mi się przemycić odrobinę kodu znanego wyłącznie mnie samemu – dorastanie w północnej Wielkopolsce, dzieciństwo i pierwsze przyjaźnie, urazy i lektury, które męczą latami, zapachy i krajobraz z których się nie wyrasta, wreszcie ludzie, dla których uczysz się empatii, aby przemówić, aby twój głos nie zabrzmiał śmiesznie lub co gorsza, nieprawdziwie. Wiersze, w których chcę czuć, że literatura to odpowiedzialność, że poezja to coś głębszego i mądrzejszego niż doraźna zabawa, niż moda lub rankingi. Wiersze, które mają szansę na przetrwanie. Taka jest moja wiara, choć słaba. Stąd lubię początek z „Poematu o mówieniu prawdy”, w którym pojawia się Welnau, dzisiejsze Kiszkowo. Obecnie wieś, niegdyś popularne miasto, o którym nawet w 1623 roku powstało intermedium grane w poznańskim teatrze kolegium jezuickiego pt. „Wyprawa do Kiszkowa” (satyra o barwieniu bród, która obecnie mogłaby nabrać znaczenia politycznego). Ale moje Welnau to szerszy problem, to żywioły kultur – Polacy, Niemcy i Żydzi. Tak więc zawsze powracam na stary, ewangelicki cmentarz w Rybnie Wielkim, po którym zostało starodrzewie, gdzie będąc chłopcem widziałem obciążone nysy wywożące ostatnie płyty czarnego marmuru. Moje Welnau umarło. Współczesnym zostały wotywa.


1

nie wiem, kto kazał mi tu stać,
czekać na pokos trzymając minię i pędzel z króliczej sierści
[rebe wybacz, otrę ci twarz].

na pewno nie on, który był tu przede mną i kopał w deszczu.

jego gruby kopiał, w który wpisywał zdunów, dekarzy, kochanki
parobków, niedoszłych iluminatów, panny o pachnących brodawkach
miał być jego dziełem życia, ars moriendi, po której zapłaczą.

do moich obowiązków należy obserwować,
czy w niewidzialnych kadzielnicach nie zalega popiół, czy sukno
nie mnie się na wotywach, delikatne jak młody kąkol.

do moich obowiązków należy obserwować,
czy ziemia nie zapadnie się pod ciężarem, czy wzeszły chwast
nie przesłoni spalonych słońcem liter [robili je mistrzowie
z Welnau, gdy w okolicy modny był gotyk] teraz króluje tu
podbiał, miękki pod szyją, gdy zasypiasz w skwarze i słyszysz
jak kobiety niosą mleko na pobliskie ścierniska, za kolejowy nasyp.

rzeczy bez wartości i znaczenia.
zbieram po nich surdyny i turfy.


5

nasi umarli są nam potrzebni,
kto lepiej przestrzega, przypomina, krzyczy,

nasi umarli są nam potrzebni,
naszym umarłym policzymy kości,

nasi umarli są nam potrzebni,
dla naszych umarłych wzniesiemy pomniki,

nasi umarli są nam potrzebni,
o naszych umarłych napiszemy podręczniki,

nasi umarli są nam potrzebni,
naszych umarłych podziwiają turyści,

nasi umarli są nam potrzebni,
przez naszych umarłych toczyły się wojny,

nasi umarli są nam potrzebni,
przez naszych umarłych toczą się dyskusje,

nasi umarli są nam potrzebni,
naszych umarłych toczy kurz,

nasi umarli są potrzebni

tylko nam samym.

6

szczęśliwi. widzą jak paruje światło.
na nich padnie, że zwariowali. będą pisać o nich:
spostrzegli łąki wezbrane ciszą pośród pól golfowych,
gdzie bogaci chłopcy uczą się przemijania,
a ich chude dziewczęta do snu czytają Homera.
napiszą prawdę: słyszeli potoki niosące szlam
i owady nad nimi krążące. gdy skandował tłum: exodus, exodus,
wśród ciężkich chmur ktoś obniżał lot dzikiego ptactwa.
wierzyli, że po to są, aby ich ciała mówiły: powietrze nad tobą
jest soczyste, cokolwiek zrobisz, gdziekolwiek
pójdziesz, zostawisz po sobie nie własną śmierć,
lecz rozpoczęty akapit.
                                           © Dawid Jung




Dawid Jung przyszedł na świat 17 stycznia 1980 r. w Kłecku. Debiutował na łamach prasy w 1998 r. Jego poezja była tłumaczona na kilka języków- angielski, białoruski, francuski, czeski, niemiecki. W latach 2000- 2006 studiował śpiew solowy na Akademii Muzycznej w Bydgoszczy, później kontynuował ten kierunek (do 2008 r.) na Akademii Muzycznej w Gdańsku. Mieszka w Gnieźnie. W mieście tym powołał Wszechnicę Poetycką, która gromadzi zbiory polskiej i obcej poezji. Jest założycielem oraz redaktorem naczelnym ogólnopolskiego czasopisma literackiego „Zeszyty Poetyckie”.

5 komentarzy:

  1. "1" świetna, zatem nad nią się pochylam.
    "Jego" przed "grubym kopiałem" precz!
    Warto uciec od dotkliwego braku przecinka przed "miał być jego dziełem życia".
    Proponuję:
    "gruby kopiał - w który wpisywał zdunów, dekarzy, kochanki
    parobków, niedoszłych iluminatów, panny o pachnących brodawkach -
    miał być jego dziełem życia, ars moriendi, po której zapłaczą."
    Pozdrawiam serdecznie JJ

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna poezja, gratulcajce Autorowi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mufka, także pochylam się nad tymi wierszami. Niczego bym nie zmieniała, mądra poezja.

    OdpowiedzUsuń
  4. widzę, że niektórzy uznali nieszufladowo-liternetowy zwyczaj poprawiania cudzych wierszy za wszędzie jednakowo pasujący schemat reagowania na poezję ; D

    OdpowiedzUsuń
  5. z autorem służyłem do mszy św. za walka i słynne o sole mio -to były czasy których nie zapomnę pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń

Komentarze widoczne po zatwierdzeniu przez redaktora

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...