poniedziałek, 19 grudnia 2011

sZAFa - 41 numer - Marcin Orliński, Literatura jest ciemność


(ur. 1980) – poeta, krytyk literacki. Doktorant w Instytucie Badań Literackich PAN. Absolwent filozofii na Uniwersytecie Warszawskim. Laureat wielu ogólnopolskich nagród literackich. Stypendysta Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w dziedzinie literatury. Redaktor „Zeszytów Poetyckich”. Wydał tomy wierszy Mumu humu(Kraków 2006), Parada drezyn (Łódź 2010) orazDrzazgi i śmiech (Poznań 2010). Publikował w takich czasopismach, jak „Gazeta Wyborcza”, „Przekrój”, „Twórczość”, „Tygodnik Powszechny”, „Akcent”, „Kresy” czy „Bez dogmatu”. Tłumaczony na języki angielski, niemiecki i szwedzki. Mieszka i pracuje w Warszawie.
Oficjalna strona: www.marcinorlinski.pl

Marcin Orliński, Literatura jest ciemność
Literatura jest ciemność”[1], pisał przed laty Jerzy Pilch. Krótka fraza, którą pisarz kilkukrotnie powtórzył w jednym ze swoich felietonów, często do mnie powraca. „Literatura jest ciemność”. Znak równości pod postacią twardego, ontologicznego orzeczenia wydaje się nieusuwalny – nie łagodzi go nawet porządek lektury, która podpowiada, że nie chodzi tu o utożsamienie, lecz o predykat lub przyporządkowanie. Ciemność wdziera się w literaturę wbrew logice i zdrowemu rozsądkowi, a dramatyczne zamknięcie zdania pozostawia po sobie tylko złowrogą ciszę. Ciszę? Ależ nie! Choć po ostatnim słowie następuje kropka, zdanie dopiero teraz zaczyna naprawdę rozbrzmiewać.
            Chłodną, choć w istocie subtelną tezę, poprzedza dłuższy passus. „Literatura jest ciemność”, pisze Pilch, lecz najpierw stwierdza: „Literatura jest w swej masie wielkim, ciemnym gniotem, zakalcem, kadłubem bez głowy, korowodem karłów, tłumem nieszczęśników, daremną nadzieją, wrzaskiem i wściekłością. Jeden, drugi, co najwyżej trzeci wiarygodny utwór, jeden, drugi, co najwyżej trzeci rozwidniony blaskiem myśli horyzont, jeden, drugi, co najwyżej trzeci pisarz. Tak, tylko to się liczy. Glob spowity w ciemność nie ma znaczenia, jedynie wąski jak plaża, światły margines ma znaczenie. Ciemność wszakże jest coraz ciemniejsza. Literatura jest ciemność”[2].
            Czyż doświadczenie ciemności nie jest udziałem każdego z nas? Pisarzy i czytelników? Redaktorów i wydawców? Zdanie, które wypowiedział Pilch, przypomina mi początki mojej własnej przygody z literaturą, pierwszą fascynację słowem pisanym, fascynację wielką i wszechogarniającą, którą mógłbym porównać tylko do pierwszych miłosnych zrywów. Tak, miałem lat kilkanaście, kiedy literatura wtargnęła w moje życie, otwierając na oścież zmysły i uruchamiając w żyłach nieznany dotąd prąd. Literatura zaczęła być mi kochanką – zabierała kolejne wieczory i noce, a obcowanie z nią przypominało namiętne i intymne rozmowy, w których bardziej niż słowa liczy się cisza, owe długie chwile, po brzegi wypełnione nabożnym skupieniem. Tajemna komunia z obiektem pożądania, jaką znają tylko mistycy i odkrywcy, to nic innego, jak nieskończona bliskość świata, namacalna obecność rzeczy, cuda na wyciągnięcie ręki.
Josif Brodski, wygłaszając mowę podczas uroczystości przyznania mu Literackiej Nagrody Nobla, ujął to inaczej: czytaj dalej...

http://szafa.kwartalnik.eu/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze widoczne po zatwierdzeniu przez redaktora

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...