środa, 5 października 2011

3 ulubione wiersze - Rafał Gawin


ur. 1984. Poeta, okazjonalnie krytyk, współzałożyciel „mŁodzi Literackiej”, korektor i redaktor Kwartalnika Artystyczno-Literackiego „Arterie”, administrator i redaktor Serwisu Poezja Polska. Wydał arkusz Przymiarki (Wrocław 2009) i dwujęzyczną książkę poetycką WYCIECZKI OSOBISTE / CODE OF CHANGE (Londyn 2011, przeł. Marek Kazimierski). Publikował m.in. w „Gazecie Wyborczej”, „Odrze”, „Tyglu Kultury”, „Opcjach”, „Kresach”, „Frazie”, „Redzie”, „Portrecie”, „Wyspie”, „Wakacie”, „Cegle”, oraz w antologiach: Na grani (Łódź 2008), Połów. Poetyckie debiuty 2010 (Wrocław 2010) i Anthologia#2 (Londyn 2010). Mieszka w Łodzi.

- Jakie ze swoich prac lubisz najbardziej albo darzysz szczególnymi względami?

Ulubione wiersze? Raczej takie, z którymi się osłuchałem, których głośne czytanie w różnych sytuacjach i kontekstach przećwiczyłem, zaliczyłem i przeszedłem nad nimi do porządku dziennego. Takie, które pozwalają mi uznać, że już nic więcej się z nich nie wyciśnie, a to, co z nich wyszło, mówi najsensowniej i działa możliwie najefektywniej. Czyli takie, które sprawdziły się podczas lektury, w kontaktach z czytelnikami. Nieprzypadkowo wszystkie trzy pochodzą z ostatniej części książki WYCIECZKI OSOBISTE / CODE OF CHANGE, nieprzypadkowo zatytułowanej „Istoty”, nieprzypadkowo traktują o relacjach damsko-męskich. „WYCIECZKI OSOBISTE” to wiersz programowy, „PASAŻER” dotyczy jasnych obszarów duszy faceta przed ślubem, „RENTGEN” – mrocznych obszarów duszy faceta po ślubie.

WYCIECZKI OSOBISTE

dla M. M.

Prawie każdy facet marzy o dwóch kobietach w łóżku,
nawet jeśli sam miałby pozostać w szafie
i zmieniać stroje na każdą okazję.

(W życiu trzeba umieć się postawić).

I zawsze znajdzie się miejsce dla następnych.
Gdzie są kobiety o mocnych nerwach i pojemnych garderobach,
takie, które potrafią wyłączyć Internet?

Trzy czwarte życia tam przesiedziałem
i do tej pory nie znalazłem wyjścia.

PASAŻER

Tym razem siedzę pod kościołem, tyłem
do kierunku jazdy. A jednak cycki,
wszędzie cycki i Bóg nie daje się skupić.

Wszyscy jesteśmy kościołem
i tak się pieścimy, by nie zabrakło dla nas miejsca.
By ubywało lat świetlnych, by ktoś nad tym czuwał.

Gdzie jest źródło światła? Czy można
tam dotrzeć na jednej kobiecie? Z jedną
tożsamością, ruchomym prawem

do oceny wyzwań? Głos musi się
łamać, gdy pochodzi z podróży,
by był wiarygodny. Pełny.

Język nie pozna takiej ilości pieszczot,
nie zostanie w ustach, które tyle mówią.
Zgrzytanie zębów to melodia,

na którą skazany jest każdy facet przed
ślubem. Bóg nie ma nerwów, nie da się
zaspokoić tyloma ciałami naraz.

RENTGEN

Jest pan hojnie obdarzony,
mówi dentystka, udrażniając mi kanały.

Siedzę głową w dół, osaczony
i nieczuły. Teraz już widzi wszystko –

czuję się dziwnie bezpieczny,
pod biustem, gdy się nachyla,

gdy precyzyjnie drażni nerwy,
wierci, wywołuje dreszcze. Ból

jest metafizyczny: wierzę w żonę,
a starczyłoby dla niej i białej

diablicy. I mogę tak umierać,
ząb po zębie, przez najbliższe tysiąc wcieleń,

pod czarnym sufitem. Coraz wolniej oddycham
tlenkiem cynku, zahipnotyzowany

brzęczeniem coraz mniej
wiadomego pochodzenia.
                                      © Rafał Gawin

3 komentarze:

  1. piersiste te wiersze, ups pierwsiste.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem zachwycony :) .... świetnie oddane męskie spojrzenie na rzeczywistość ...... chociaż z wiekiem te bodźce stają się mniej agresywne, ale cały czas działają :) .... i czasem nie pozwalają się skupić na innych aspektach życia ;)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze widoczne po zatwierdzeniu przez redaktora

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...