środa, 17 sierpnia 2011

3 ulubione dzieła - Paweł Podlipniak

Paweł vel komnen /komnen kastamonu. Radomianin z urodzenia (1968 ), z wykształcenia bizantynista, z profesji nauczyciel j. angielskiego, dziennikarz, zawodowy dysydent. Autor tomiku Aubade Triste (MBP /ITE Radom 2010). Laureat konkursów poetyckich. Publikacje: "Topos", "Arterie", "RED", "Notatnik Satyryczny", "Miesięcznik Prowincjonalny", tomiki pokonkursowe, w przygotowaniu do druku wiersze we "Frazie", nowy tomik Karmageddon.






- Jakie ze swoich prac lubisz najbardziej albo darzysz szczególnymi względami?

Jakie swoje wiersze lubię i dlaczego?

Zabawne, ale po napisaniu tego zdania na komputerze doszedłem do wniosku, że nie mam swoich wierszy, które są „do lubienia”. To chyba ze względu na klimaty w jakich moje myśli ostatnimi czasy się obracają. Zgadzam się z Radkiem Kobierskim, który kiedyś powiedział, że nie zna dobrego wiersza, który powstałby pod wpływem miłych przeżyć. W zasadzie wszystko w naszym życiu jest jakimś stadium utraty i pogodzenia się. Dlatego mój tomik „Aubade Triste” miał takie oto motto z wiersza Elizabeth Bishop One Art:


Sztuka tracenia nie jest taka trudna 
Tak wiele rzeczy pragnie być zgubionych 
Że ich utrata wcale nie jest zgubna 

Więc gub codziennie, nie opłakuj utrat 
Kluczy do mieszkań, godzin źle spędzonych 

Sztuka tracenia nie jest taka trudna


Dwa pierwsze wiersze pochodzą z tomiku „Aubade Triste”, trzeci z przygotowywanego do druku tomiku o roboczym tytule „Karmageddon”


Kurt nam odjechał

Fotografię na lodówce mam z jakiejś gazety
- dwa palce razem , kciuk udaje kurek,
w miejscu, gdzie skroń przylega lekko do dowcipu, 
plamka, jako zapowiedź kolejnego ruchu.

Choć spod zarostu przebija się uśmiech,
strach wypełnia oczy (wypływa na wierzch)
i wszystkie tamte przeprosiny. Jasne.

Wie już, że można wypić szklankę do połowy 
i poczuć pustkę zamiast nasycenia.
Kurt nam odjechał, tylko o tym nie wie. 
Tej nieuwagi szczerze mu zazdroszczę.

faberże 

Niepokoi mnie słowo „kruchość”. Ta podstępna
słabość osacza wszystko powoli, wytrwale.
Nie można przed nią uciec. Ujawnia się sama.
Zaciskam mocno pięści, patrzę, jak się czai.

Gdy zauważam nagłą lekkość matki, ptasią 
budowę kości, czuję, że szybko uleci, 
zabierając najlepszą cząstkę ze mnie. Ćwiczy 
ostatnią rolę (jeszcze się powierci w łóżku ).

Dostrzegam starczą wiotkość skóry, wypełnionej 
nazbyt skąpo oddechem, pod nią siatkę cienkich,
niebieskich kresek. „Kruchość”- gorzka przepowiednia 
straty i żalu. Reszta jest tylko skorupką. 

a teraz ułóż mnie do snu (wiktoriańska galeria pośmiertna) 

mamy otwarte oczy, ale nie sięgamy wzrokiem 
głębiej niż na paznokieć. za to oni widzą 

nieuchwytne oznaki zmierzchu. te uśmiechy, 
pełne zakłopotania, kiedy ślizgamy się po powierzchni 
życia, jak cicha rtęć zastygająca na szklanych płytkach.
rankiem zdejmiemy odciski z własnych śladów.

jedyne co nas oddziela od wspólnych, niedzielnych spacerów,
to soczewka i rozbłysk magnezu w wąskiej szczelinie, 
szelest martwych koronek, metalowy stelaż.
resztę zgasi sztywna cisza. stracimy ją bezpowrotnie,
gdy tylko otworzymy usta. otwór na klucz lub żeton.

obraz jest czysty, mówi: śmierć to miejsce, nie czas.

                                            © Paweł Podlipniak

2 komentarze:

  1. Dla mnie zawsze szczególny, wyjątkowy wiersz trzeci. Wszystkie są mocne, ale "galeria wiktoriańska" - wzrusza mnie za każdym razem jednakowo.

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię Pawła wiersze coraz bardziej...

    Przynoszą ulgę!


    A sztuka tracenia - za każdym razem przypomina mi "Siostry"

    OdpowiedzUsuń

Komentarze widoczne po zatwierdzeniu przez redaktora

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...