czwartek, 4 sierpnia 2011

3 ulubione wiersze - Krzysztof Tomanek



Debiutował w roku 2009. na łamach olsztyńskiego „Portretu". Jego teksty ponadto prezentowane były w miesięczniku „Śląsk”, na stronach internetowych „Odry”, „Pro Arte”, w kwartalniku literackim „Szafa”, a także w licznych antologiach i na antenie Polskiego Radia. Znalazł się w gronie laureatów kilku ogólnopolskich konkursów poetyckich między innymi: OKP im. Zbigniewa Herberta i Tyskiego Lata Poetyckiego. Był studentem częstochowskiej WSP i Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie. Obecnie studiuje Kulturoznawstwo w Katowicach. W maju tego roku ukazała się jego debiutancka książka pt. Zaimek tutaj.

- Jakie ze swoich prac lubisz najbardziej albo darzysz szczególnymi względami?


To zawsze są teksty, które przynoszą mi zupełnie nieuzasadnione poczucie rozumienia czegoś, teraz. One zdarzają się w czasie, na ten moment składa się szereg okoliczności i nigdy nie ma jasnej odpowiedzi dlaczego. Zresztą jasność odpowiedzi jest tu zupełnie nie na miejscu, bo to się zdarza wbrew temu wszystkiemu o czym można mówić z przekonaniem. Musi być tak, jakby opowiadać o świecie, jakby był płaskim dyskiem ułożonym na grzbietach krokodyli. Wszystko co poboczne, co na marginesie dla tego zjawiska przesycone jest nieobecnością, strachem i tą samą koniecznością, która łączy się w wypchane zwierzęta (najlepiej niech są to ptaki).
Kiedy jeździ się długo to przy drogach często znajduje się przetrącone gołębie. Źrenice rozszerzają im się wolno do połowy, a potem szybko do końca i można przez chwile jeszcze modelować je wedle własnego uznania – zamykać im oczy i układać do snu. To czego im wtedy brakuje jest chyba najistotniejsze jeśli chodzi o poezję. Nie znajduję innych uzasadnień dla wyborów, dla tego przyzwolenia, godzenia się z losem.

***
zupełnie nic,
zupełnie nic nie poprzedza tego momentu,
kiedy pociąg przejeżdża przez stację,
a potem to co mówisz
staje się słyszalne,
budynek z czerwonej cegły
stoi jak stał.
to przebudzenie jest jak zjazd z autostrady.
(siedzieliśmy milcząc od samego giżycka.
po drodze tylko obfita zieleń
i dźwięki ptaków przy mydleniu pachwin,
biodra jak reżim rozkwitania.)
po zmroku podglądam ludzi siedzących w mieszkaniu
- patrzą na płatny kanał polsatu
(na mężczyzn wykonujących przewrót w przód
i na kobiety, które się śmieją, klaszczą
w dłonie,
wymieniają zazdrosne spojrzenia.
o tak,
to ta powszechność
wytrąca się pode mną
z ich wieczoru.)
w pokoju panuje półmrok.

                         ©  Krzysztof Tomanek 


***
laura, laura. kochamy się,
na niczym tak bardzo nie zależy nam jak na sobie.
przechodzisz między mną a stołem,
na którym piszę wiersz,
w pół wersu, łamiesz go
jak skrzyżowania które musieliśmy minąć
w drodze do ciebie,
do domu.
i nic to, że pada
mój język podobny jest do żaby,
głowa położona na boku
(pulsuje,
między zębami,
powtarza laura, laura).
1. sedan.
wzdłuż drogi jeżdżą samochody,
kierują się na parking
pod hipersanmarket.
tyle drogi
i tyle niezrozumiałych znaków.
o!
wystrzelili racę.
żółtą, zieloną.

                        ©  Krzysztof Tomanek 


***
dorosły mężczyzna runął na bark
przy przeskakiwaniu pustaków.
było to jak westchnienie do wewnątrz
jakby usiadł na tapczan.
wciąż głośno jest o tej potwornej tragedii.
w przyszłym tygodniu znów ma być ciepło,
wybierzemy się razem między dzielnicami
na składakach
(tam gdzie leżą pudła z zachodnich proszków,
a chłopcy boronia
wskazują palcem
na szeregowce po drugiej stronie A4.)

                              ©  Krzysztof Tomanek 







1 komentarz:

  1. No wysmienite!! .... to pisanie jest jak malarstwo .... obrazy rzeczywistości ..... życie

    OdpowiedzUsuń

Komentarze widoczne po zatwierdzeniu przez redaktora

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...