piątek, 8 lipca 2011

3 ulubione wiersze - Teresa Rudowicz


kaliszanka od pokoleń, polonistka z wyboru, nauczycielka z przypadku; literacko podąża tropami twórców ziemi kaliskiej, zafascynowana pięknem rodzinnego miasta i okolic, sercem społecznik, mimochodem poetka, kopnięta przez muzy dopiero po czterdziestce.






- Jakie ze swoich prac lubisz najbardziej albo darzysz szczególnymi względami?

Wybór wierszy, które są mi bliskie (z tymi, które lubię mam kłopot) muszę rozpocząć od pewnej opowieści. Stoję na styku trzech religii: judaizmu, prawosławia i prasłowiańskich wierzeń. Z judaizmu czerpię najwięcej. Metrykalnie nie jestem Żydówką, mentalnie czuję się nią od zawsze. W moim rodzinnym albumie jest ślubna fotografia Rojzy i Natana. Rojza była koleżanką z podwórka siostry mojego ojca, dorastały razem, zaprzyjaźniły się. Jej uroda, całkiem nie żydowska, zwracała uwagę wielu chłopców, ale Rojza wybrała Natana. Pobrali się w 1938 roku. W czasie wojny Natan trafił do łódzkiego getta i tu ślad się urywa. Rojza została Danutą. Po wojnie poznała Polaka, który zaopiekował się nią, pomógł. Wyszła za mąż i urodziła córkę, Halinę. Nie była szczęśliwa. Nie czuła się dobrze z nową tożsamością. Dlatego pozwoliła córce wybrać. Halina (teraz Hila), skończyła liceum w Kaliszu, wyjechała do Izraela, później do Stanów Zjednoczonych. Mieszka w Kanadzie.
Ta historia żyje we mnie, może i z tego powodu, że wyznanie Haliny: zakładam wisior z gwiazdą / to mój naród / wybrany jest też moim wyznaniem.

8/10

ilu przechodzących przez bramę

ocalało zdjęcie natana i rojzy
w klasycznym koku wygląda jak aryjka

a vee noo she ba shah ma yeem

prawda wyzwoli pogardę
- moja bardzo wielka wina.

yeet kad desh sheem khaah

strach noszony przez pokolenia
boli obcość i ziemia obiecana
nielicznym - jak to jest być u siebie

tah voh mal khoo te kha[1]

zakładam wisior z gwiazdą
to mój naród
wybrany
                              ©  Teresa Rudowicz

[1] Kursywą modlitwa Ojcze nasz po hebrajsku


Drugi wiersz wiąże się też z autentyczną historią. To opowieść młodej Gruzinki, która po stracie najbliższych w wojnie, w której, jak podały rosyjskie media, nie było ofiar wśród cywilów, przyjechała do Polski rozpocząć nowe życie. Sprzedawała bieliznę u Rosjanki. To właśnie ona pomogła Gruzince odnaleźć się w obcym kraju, dała mieszkanie i pracę, uczyła języka, oswajała strach. Poznałam ją w Kaliszu na bazarze.

psalm 128

Najdroższy

myślisz że sprzedawanie bielizny może być
sposobem na życie Wstyd nie okalecza
liczy się przetrwanie Jakoś trzeba oswoić
strach pisany innymi literami

Mieliśmy być tu razem od wylotu dzieliły nas
godziny Poszłam tylko do sklepu po mięso
na chinkali (Giorgi je uwielbiał) Wspólny posiłek
przed skokiem w przepaść

Bomby spadły na hotel obok naszej kamienicy
czasem słyszę serce Śnię że mnie dotykasz
jak wtedy w Siginachi Mówią że jestem piękna
mogę stać się szczepem winnym

W tym roku Giorgi poszedłby do szkoły
                             
                                    ©  Teresa Rudowicz

Trzeci wiersz dedykowany jest Jackowi, mojemu przyjacielowi z dzieciństwa.


protokół powypadkowy

coś odjęło mowę zasznurowało gardło
otwierała potem usta jak ryba
przewracała oczy na drugą stronę

tam był chłopiec z grzywką
trzymał za rękę przypominał słowa

na wysokiej górze rosło drzewo duże

pod nim w pudełku po gilzach
zakopaliśmy nasze imiona

pisane drżącą ręką w pośpiechu
kiedy samochód naznaczył topolę
czerwony kleks połknął cały jej krzyk

                                  ©  Teresa Rudowicz

12 komentarzy:

  1. poruszające opowieści i piękne wiersze. czekam na książkę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Teresko, niby je znam, te historie, ale czytane wciąż od nowa - wciąż od nowa robią wyrwy.

    I.W.

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne. Czekam na książkę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak, tak, czeka się na książkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Współodczuwam, nosząc w sobie ten sam ciężar wcześniejszych pokoleń

    OdpowiedzUsuń
  6. Teresko, wciągające jest Twoje pisanie
    a mnie nie łatwo zmusić do czytania czegokolwiek:):)
    pozdrawiam
    Rafał

    OdpowiedzUsuń
  7. bardzo przejmujące pisanie ....

    OdpowiedzUsuń
  8. dziękuję Wam za czytanie i dobre słowo. Teresa

    OdpowiedzUsuń
  9. Mufko, merci :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękno słowa, wrażliwość.
    "Prawdziwe wiersze to wybuchające pożary. Poezja rozprzestrzenia się na wszystkie strony, rozświetlając to, co pochłania, drżeniem rozkoszy lub agonii" (Vicente Garcia Huidobro, frag. poematu "Altazor")
    Barbara Kochańska

    OdpowiedzUsuń

Komentarze widoczne po zatwierdzeniu przez redaktora

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...