wtorek, 12 lipca 2011

3 ulubione wiersze - Karol Samsel

(ur. 3.08.1986) – mieszka w Ostrołęce. Doktorant Wydziału Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Ukończył studia licencjackie z filozofii w Instytucie Filozofii i Socjologii UW. Publikował recenzje i eseje literackie m. in. w Tekstualiach, Literacjach, ZNAJ, Wakacie i na stronach Biura Literackiego. Wydał drukiem pięć tomików poetyckich: Labirynt znikomości (2003), Czas teodycei (2007), Manetekefar (2009), Kamienie – Pieśni na pożegnanie (2010) i Dormitoria (2011). Jego wiersze przełożono na bułgarski i serbski. Laureat nagrody im. Władysława Broniewskiego. Pisze blog http://karol-samsel.blogspot.com/





- Jakie ze swoich prac lubisz najbardziej albo darzysz szczególnymi względami?


Leszek jest jednym z pięciu sonetów, których nie powinienem był napisać. Myśl, aby podróżować po cmentarzach w Polsce i spisywać z nich treny, zastanawia mnie do dzisiaj. Gdy docierałem do odpowiedniego grobu, przejmowałem wyłącznie imię i nazwisko zmarłego, usuwając w cień jego biografię, losy, wypadki, które towarzyszyły jego życiu, dopisując resztę, zanurzając tego, który umarł, w ciepłą i pełną czułości rzekę fikcji. Czy nie na tym polega sens działania Lete, rzeki zapomnienia? Czy miałem prawo stać się tą rzeką – rozpocząć procedurę wymazywania? A być może przyspieszyć? Czym jest to, co po nas pozostaje: kłamstwem czy nicością? Leszek Pieczyński zginął w ostrołęckim porcie podczas wodowania łódki motorowej na Narwi w 1990 roku. Ja łączę go z Radomiem, z nieistniejącą kawiarnią „Zimowa”. Bez uzasadnienia – jakbym był zaślepiony fikcją i zapomnieniem.


Leszek

Co z nami będzie, Leszku? – Folia na chodniku
powoli matowieje w żółcień lub w elegię.
Niedorzeczność znad rzeczy: modlitewnik, grzebień;
wszystko śpiewa psalm stopni, hymn do celowników.

Zostawiono nas samych, twardych od miłości,
jeżeli umrze z nami, zanim nas rozbiorą,
zasypią łzą pryszniców, oddadzą upiorom,
Leszku, co im zwrócimy, kochając najprościej?

Na tamtym zdjęciu stoisz jeszcze w środku gestu,
popołudnie w Radomiu, kawiarnia „Zimowa”,
masz w sobie coś z wilczycy, obumierasz w przestrzeń,

ocean na twych rękach – lepkość wyładowań.
Boję się śmierci, Leszku, chyba nie czas jeszcze,
by wyjąć nas spod ziemi. By tobą całować.

Leszek Pieczyński (1947 - 19 V 1990), cmentarz parafialny w Ostrołęce.

(Dormitoria, 2011)
                                     © Karol Samsel 

Wciąż mam przed oczami zdjęcie przedstawiające mojego ojca chrzestnego w trumnie – starannie ogolonego, siwiejącego i spokojnego. Nie było w jego ciele żadnego śladu niepokoju, skurczu, ukrytego gdzieś w głębi ciała wstrząsu. Odszedł tak, jak przyszedł. Przez całe życie i przez śmierć przeniósł pewną dyskretną szlachetność. Pogrzeb Andrzeja Sienkiewicza odbył się 16 grudnia 2008 roku, przy 10-stopniowym mrozie i wietrze. Grzebanie bliskiego w skutej lodem ziemi pozostaje w żywej pamięci na całe życie. Potem nie ma już miejsca na elegię – czasami myślę tylko o tym, jak zostawiliśmy go na zimnie. Szlachetnego i prostego człowieka. Tak pięknego. Pod lodem i ziemią, z paroma światłami zniczy.

Elegia I

Andrzejowi Sienkiewiczowi

mój ojciec chrzestny umarł o zmierzchu
jeszcze przez jakiś czas poruszał głową
na spalonej płycie terakoty

mężczyzna dogasający na podłodze
jak stłuczony pszeniczny bożek
lub rozciągnięte ramię azymutu

powiedz jak można mu zadośćuczynić
za katafalk na kolisku sali
i cygański aromat zorzy za oknem

mój ojciec chrzestny w sukni z mosiądzu
w jego zwłokach z dalekiej północy
w rozciętej nerce w przekłutym brzuchu

przegląda się róża pustyni z południa

(Dormitoria, 2011)
                              © Karol Samsel

To stało się na Pradze Północ podczas jednego z moich powrotów do domu. Dokładnie połowa września – wracałem z wieczoru poetyckiego Tadeusza Chabrowskiego na Starym Mieście. Przy zajezdni na Kawęczyńskiej, obok taksówki stała mała dziewczynka. Towarzyszył jej chłopiec, wyraźnie zaciekawiony tym, co robi. Dziewczynka stała obok niego i kołysała się zalotnie, lekko i na wpół świadomie odciągając gumkę od krótkich spodenek. Te dwa portrety, otwarte sklepy spożywcze nieopodal i fronton Bazyliki Najświętszego Serca w oddali sprawiły, że zrozumiałem siłę wyjątku. Cud spożywczy, cynamonowy chorał, kariatyda przy zajezdni – wszystko to w wierszu miało ocalić topografię tamtego miejsca i czasu. Tamtego wrześniowego wieczoru.

Wyjątek


praga północ ostatni dzień świata
dziewczynka przy zajezdni
kołysze się ruchem
opuszczonej kariatydy

nadszedłem za późno
niczego już nie cofnę
za chwilę pożre ją ciemność
a ja ciemność pożrę

o cudzie spożywczy
cynamonowy chorale
skoro ten wieczór
eksploduje mi w piersiach
czy mogę coś zmienić

(Dormitoria, 2011)
                         © Karol Samsel





* zdjęcie Anna Kowalska (Muzeum Literatury w Warszawie). 


6 komentarzy:

  1. "Leszek" ... świetny pomysł z rzeką zapomnienia .... na pewno jest zachwycony, jeśli to czyta z niebios.

    "Elegia I" .... też chowałem kogoś zeszłej zimy.... jest tak jak piszesz ... temat, który siedzi we mnie cały czas

    "Wyjątek" ... bardzo urokliwy... widze to kołyszące się dziewczę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za pochylenie się nad tymi tekstami, za delikatność. "Leszek" jest mi chyba najbliższy. Dużo w nim czułości i dramatu. Dzięki, że mogę tu z Państwem być. Dobrej nocy, Karol.

    OdpowiedzUsuń
  3. Elegia bardzo wbiła się we mnie, Leszek - przypomniał... wiersze są mi bardzo bliskie,


    "o cudzie spożywczy
    cynamonowy chorale
    skoro ten wieczór
    eksploduje mi w piersiach
    czy mogę coś zmienić"

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję, Małgosiu. Elegię przepisywałem trzykrotnie, zanim zyskała ten kształt. Jest zupełnie inna niż pierwsze próby. Dobrze, kiedy tekst nas pisze, a nie my tekst - to właściwa kolejność.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla mnie wszystko na TAK. Zresztą sam wiesz Karolu. Pozdrówka :)BPK

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiem, Beatko, dziękuję :). Napisałem do Ciebie list - już po przeczytaniu "Genów", pod ich wpływem, niebawem pewnie dotrze. Miej się dobrze, K.

    OdpowiedzUsuń

Komentarze widoczne po zatwierdzeniu przez redaktora

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...