poniedziałek, 12 czerwca 2017

Naturalny konserwatyzm Baśki Trzybulskiej

© Baśka Trzybulska


Oddalam się i nie mam pewności, który to nawrót.
Podróż w czasie, spokój, ślady lęku. Śpiew kobiet
imitujących zazen. Później wywloką je poza granice.
Odpłyną łodziami, wypełnione tym, co odeszło.
Będą dryfować, aż zatoną.



Kto odpływa na statkach oprócz kobiet? Krewni ustawieni według wzrostu, którzy wciąż pragną nas dotknąć, wpleść palce we włosy? A może przedmioty i sprzęty z objaśnieniami sposobu ich użycia? Czy taki obrazek wystarczy, by wykopać glinę z ziemi i uformować z niej łódź, która odbiega wprawdzie od ustalonego wzorca, ale stanowi o pewnej odrębności? Jak rzeki, które przebiegają pomiędzy drzewami i pobudzają jasność umysłu? Możliwe, że zaczęło się dużo wcześniej. Wtedy, kiedy podarowałam Baśce wewnętrzne wyspy, statki, łodzie i ozdoby, magiczne formuły, dziedziczone w linii ojca, nieuleganie modom. Chociaż to ja regualrnie ścieram kurz z książek i albumów ze zdjęciami i pamiętam te wszystkie przejścia, boczne drogi i kilkanaście imion zeskrobanych z cmentarnych tablic. Baśka Trzybulska upycha we wnętrzach lepionych przez siebie przedmiotów świadomość płci, milczenie, wolne soboty i niedziele. Mamy wtedy czas, by pochylić się nad pochlipywaniem ryb. Usłyszeć ludzi, poczuć ocean, który coraz mocniej przenika w głąb. Kilka razy czytelnicy pytali mnie, co mogą zrobić. Bo zbyt wiele jest realizmu w ich życiu, upiornego nacjonalizmu, czarnowidztwa. A przecież wystraczy pokochać związki karmiczne, poszarzałe nabrzeża, naturę. Nauczyć się odmawiać, wyrażać zdanie zdecydowanie, bez zbędnej egzaltacji. Zachęcamy z Baśką tych leniwych, którzy spoczęli na laurach, do działania. Statek uniesie każde wspólne popołudnie, teatralny wieczór, mydlarnie, farbiarnie i małe jaskółki. Ludzie, którzy tworzą, potrzebują siebie wzajemnie. Nie tylko do tego, by się wspierać, ale by widzieć siebie w oczach innych. W ogóle widzieć. Temperować ego, dotykać tych wszystkich czułych albo martwych miejsc. Bycie tylko dla siebie to żadna sztuka – napisałam w jednym z komentarzy na temat przyjaźni z Baśką. Ale to ona wyodrębnia w glinie drogi i styczne. Lepi labirynty, kominy, formuje przejścia. Tworzy kolorowe domy, w których ukrywamy pustynie, dobre miny, ulubione książki. Nic nas nie chroni oprócz sztuki i literatury, którą się karmimy. Ze statków sypią się słowa, w środku znikają nurzyki, pajęczyny i leniwe koty. Hodujemy w zakamarkach zioła, tworzymy indeksy nowych rzeczy. Zaskakują nas pory roku. Jakbyśmy były niewolnicami nastrojów, odciętymi od stałego lądu. Nasiąkamy zapachami. Po wycieniowaniu światła, słychać kumkanie żab. W wyobraźni tworzymy pewne ramy, które wyłaniają symbole. Co można ulepić z ciszy? Wyłowić z pomruku wiatru? Wyczytać z wierszy? To właśnie nas przybliża. Również muzyka, wypowiedzi ważnych dla nas osób. Baśka bezustannie komponuje przestrzeń. Przesuwa kąty, krzyżuje wewnętrzny świat. Odsłania zupełnie inny pejzaż i pokazuje nową perspektywę, jak patrzeć na ceramikę. Oczywiście trzeba chcieć dotknąć tego obrazu. Przyciąć go odpowiednio do swojej rzeczywistości i swojego punktu widzenia. Wyodrębnić z jaźni własny statek. Wydrapać na nim imiona, idyllę natury, ulepić cień albo światło. Na statkach nie wszystko jest na swoim miejscu. W języku symbolicznym każdy może się wypowiedzieć i ułożyć przedmioty, jak mu się podoba. Takie zadanie dostajemy od artystki. Lubimy się bawić w interpretacje? Tutaj mamy szerokie pole do popisu. Zastyga we mnie piękno obrazów, jakie tworzy Baśka. Są wysmakowane i subtelne. Dzięki niej przestrzeń nie drętwieje, nie staje się martwa, wręcz przeciwnie. Czuć w jej przedmiotach jakąś obecność. Nie tylko słów. Również odgłosy z otoczenia i czegoś bliżej nieokreślonego, co powoduje, że wciąż wracam do jej stawu, ryb i statków.


Będziemy o tym myśleć.
W kółko, w leśnej pętli. I nic z tych rzeczy nie zniknie. Dzwonki.
Domki. Kolaże. Zdania dzielone przecinkami. Suszone owoce
popijane sodówką. Nasz śmiech i brak złudzeń, że dosięgną naszych
rąk. Szkoda. Mamy widok na kawał świata. Lasy, góry, ocean, dom
za domem.


Małgorzata Południak


Tekst powstał dla kwartalnika kulturalno-literackiego „Afront

© Baśka Trzybulska


foto: Małgorzata Południak








niedziela, 5 marca 2017

3 ulubione wiersze – Anna Dominiak


polonistka, poetka, recenzentka, związana ze środowiskiem literackim Gorzowa Wlkp. i Zielonej Góry. Teksty poetyckie i krytycznoliterackie publikuje na łamach pism: „Pegaz Lubuski”, „Pro Libris”, „Autograf”, „Gazeta Kulturalna” i „Migotania” oraz na portalu pisarze.pl. Zajmuje się także redakcją książek. Autorka arkuszy poetyckich Masala chai oraz W nim my. Jej wiersze weszły w skład antologii: Poeci Polscy 2016 (Warszawa 2016), „Za trawą wszechświat. Antologia 45. Warszawskiej Jesieni Poezji” (Warszawa 2016) oraz Wiersze bez dachu nad głową. Antologia 39. Międzynarodowego Listopada Poetyckiego (Poznań 2016). Stale współpracuje z pismami „Pegaz Lubuski” oraz „Gazeta Kulturalna”. Laureatka drugiego miejsca Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. T. Stirmera (Erotyk na Krechę). Mieszka i pracuje w Świebodzinie.


- Jakie ze swoich prac lubisz najbardziej albo darzysz szczególnymi względami?



wtorek, 14 lutego 2017

Trzy wiersze i obrazy o miłości - Joanna Fligiel & Ewa Kantorczyk



 
© Ewa Kantorczyk


Tęsknota

Najpierw wyleciałeś, potem napisałeś:
mówiłem, że ty tu, ja tam, i że będzie
problem. Zaczęłam odliczanie. Potem

snuję się po mieście. Szukam
naszych śladów. Są wszędzie. Nienawidzę tego
miasta bez ciebie. Wracam. Wącham 
pościel - sanktuarium keiko mecheri.

Związałam się z laptopem, jak krucha żona złotnika
z oknem, której piękną formę gościec przykuł do łóżka.
Non stop odświeżam pocztę. Płaczę,

wbrew twoim prośbom: nie chcę, żebyś była
smutna, nie po to się poznaliśmy, żebyś była
smutna. A ja myślę, że
po to.
                                                               © Joanna Fligiel



niedziela, 12 lutego 2017

3 ulubione wiersze - Lucyna Brzozowska

rocznik 73. Pochodzi z Bielska-Białej, gdzie pracuje na Akademii Techniczno-Humanistycznej, zajmuje się komputerowym modelowaniem bezpieczeństwa transportu drogowego. Interesuje się buddyzmem zen, fotografią i poezją. Czas wolny spędza w górach. Miłośniczka kotów. Wydała tomy poetyckie: Lewitacja i inne wiersze (1993), Przypięte do światła (2014), PrzenikaNIE WIEM (2014), Jestem niewinna (2016). Jej haiku opublikowano w dwóch antologiach: Dajmy grać świerszczom (2013) i Cztery pory roku w polskim haiku (2015).




- Jakie ze swoich prac lubisz najbardziej albo darzysz szczególnymi względami?


Lubię moje wiersze, właściwie wszystkie, ale trzy tylko można więc tak:

Sztorm halny lubię za metaforę, która jest nadal aktualna: kiedy słyszę wiatr wiersz również słyszę. Za ekspresję, gdyż jest taka moja, zwłaszcza w tamtym okresie pisałam na jednym oddechu. Taki stan jest mi bliski – zachwytu i odkrycia. Kiedy po prostu jest się, się dzieje, się płynie, przeżywa. 

niedziela, 29 stycznia 2017

3 ulubione wiersze - Agnieszka Moroz

foto: Bartosz Mateńko
wesoła autorka przygnębiających wierszy urodzona w 1987 roku w Gorzowie Wlkp. Doktorantka literaturoznawstwa na Uniwersytecie Szczecińskim na ostatniej prostej. Recenzentka „Dziennika Teatralnego”. Autorka książek poetyckich: Każdy idzie do nieba, Ulica magików, Aneks do gier i Pomiędzy mną a mną, monografii naukowej Jak uwieść czytelnika? Jonathan Carroll i Andrzej Sapkowski wobec kulturowych koncepcji śmierci oraz artykułów literaturoznawczych publikowanych m.in. w „Roczniku Komparatystycznym” i pokonferencyjnych antologiach. Stypendystka Marszałka Województwa Lubuskiego i (dwukrotnie) Prezydenta Gorzowa Wlkp. Laureatka wielu ogólnopolskich konkursów literackich. Jej wiersze były tłumaczone na język angielski i publikowane w amerykańskim czasopiśmie literackim „The Hoot Review”, a także w czasopismach i na portalach krajowych: „Pisarze.pl”, „Bliza”, „Migotania”, „Lamus”, „Znaj”, „Kozirynek”, „Pegaz Lubuski”, „Pro Libris”, „Borussia”, „Szafa”, „PKPzin”. Można je było również usłyszeć w dwóch audycjach Radia Zachód z cyklu „Radiowa książka poetycka”.

- Jakie ze swoich prac lubisz najbardziej albo darzysz szczególnymi względami?


Wybór trzech ulubionych wierszy to trudne zadanie dla autorki, która szybko traci uznanie dla swoich utworów, dochodząc do wniosku, że nadal nie przedstawiają sobą tego, co chciałaby w poezji osiągnąć. Na tym etapie twórczości jestem jedynie pewna, że w moich tekstach dominuje temat iluzoryczności współczesnego świata (międzyludzkich gier, kłamstw i złudzeń, których ofiarą prędzej czy później pada każdy z nas) oraz związanej z nią konieczności dążenia do prawdy. Mogłabym za Pawlikowską-Jasnorzewską powiedzieć, że mnie ta rzeczywistość „smuci niewybaczalnie”, dlatego staram się obnażać jej prawdziwą tkankę, nie odsłaniając jednak jednocześnie własnego „ja”, lecz – tak jak Szulc w Traktacie o manekinach – powołując do tego celu różnych bohaterów. Ostatecznie wybrałam więc wiersze, które – jak mi się zdaje – najlepiej oddają właśnie to, co mnie w tym świecie dotyka.


niedziela, 22 stycznia 2017

3 ulubione wiersze - Anna Błasiak (Anna Hyde)

foto: Lisa Kalloo
studiowała historię sztuki na UW, filmoznawstwo na UJ i zarządzanie instytucjami kultury na Uniwersytecie Londyńskim. Poezję publikowała w „Więzi”, „Kwartalniku Artystycznym”, „Dekadzie Literackiej”, „Odrze”, „ArtPapierze”, „Szafie” i „Śląskiej Strefie Gender” (po polsku) oraz na stronie wydawnictwa „Off_Press” i „Women Online Writing” (po angielsku). Przełożyła ponad 40 książek z angielskiego na polski (przede wszystkim prozę dla dzieci i młodzieży, w tym Szpiega mimo woli Anthony’ego Horowitza) oraz kilka pozycji z polskiego na angielski (prozę Mariusza Czubaja, Wioletty Grzegorzewskiej, Jana Krasnowolskiego, Kai Malanowskiej, Daniela Odiji, Anny Augustyniak, Mirki Szychowiak i Irit Amiel [jako Anna Hyde], a także katalogi wystaw muzealnych, filmy). Wspólnie z Wiolettą Grzegorzewską i Pawłem Gawrońskim przełożyła na polski poezję Marii Jastrzębskiej (tom Cedry z Walpole Park / The Cedars of Walpole Park). Tłumaczyła również wiersze poetek irlandzkich Mary O’Donnell i Nessy O’Mahony. W przeszłości pracowała w muzeach i w radiu, redagowała pisma kulturalne, pisała o sztuce, filmie i teatrze. Współtworzy European Literature Network, mieszka w Ramsgate w Wielkiej Brytanii.



- Jakie ze swoich prac lubisz najbardziej albo darzysz szczególnymi względami?


Moje ulubione wiersze to te, które w jakiś szczególnie dla mnie przenikliwy sposób uchwyciły moment, zatrzymały go, zamroziły czy też może zalały formaliną. Nie, wtedy brakowałoby zapachów... Więc nie zamroziły, nie zalały formaliną, ale stworzyły niefizyczną kopię z wszelkimi przymiotami fizyczności. ZAPAMIĘTAŁY za mnie momenty i miejsca. 

niedziela, 8 stycznia 2017

3 ulubione wiersze - Zygmunt Marek Piechocki



Foto: Piotr Miler
Rocznik 1947. Z wykształcenia technik ekonomista, ale wybrał dla siebie zawód kierowcy. Obecnie na emeryturze. Jesienią w 2012 roku otrzymał „Nagrodę Kulturalną” Prezydenta Miasta Gorzowa Wielkopolskiego, powiedziano wtedy o nim: poeta, pisarz, felietonista, animator kultury, wydawca książek. Propagator muzyki poważnej, zwłaszcza Fryderyka Chopina. Organizuje i prowadzi recitale, pisze felietony muzyczne na stronie Filharmonii Gorzowskiej i portalu e-gorzowska. W radio opowiada o muzyce i kompozytorach. Niezwiązany zawodowo z żadną instytucją kultury. Wydał dziesięć książek: siedem tomików poetyckich i trzy prozy. Za tomiki Sytuacje i Czerpanie z pustki otrzymał nominację do Lubuskiego Wawrzynu Literackiego, natomiast za Listy hipotetyczne , W pobliżu rozumienia i Ad libitum otrzymał dyplomy za walory edytorskie za najładniej wydane książki w województwie lubuskim. Szatę graficzną książek wymyśla sam. Odczytał rękopisy żydowskiej poetki Melanii Fogelbaum (zginęła w Oświęcimiu) i doprowadził do wydania książki Drzwi otwarte na nicość z jej wierszami. Uważa to za swój największy sukces literacki.


- Jakie ze swoich prac lubisz najbardziej albo darzysz szczególnymi względami?



Zapewne jest tak, że lubi się wszystkie swoje teksty. Te, których się nie lubiło dawno już są w koszu komputera lub spalone w ognisku. W każdym razie ja tak robię. Nie wiem, może po jakimś czasie i te wydrukowane – więc „ulubione”, też stracą dla mnie wartość?! 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...